Moje przeżycia...

27/06/07 15:25:01

oki :wink: papa

Celem nie moze być śmierć

27/06/07 15:22:03

Gosiu brawo!!! Po prostu znowu mnie zagiełaś, tzn. myślisz tak samo jak ja i tak pieknie ubierasz swoje wypowiedzi w słowa, nazywasz wszystko po imieniu! Dziekuję Ci za tą wypowiedź! Tak to prawda, te kobiety, po badaniach pozostawione są same sobie i nikt im nie pomaga, to smutne, tak nie powinno być! A jeszcze smutniejsze jest to, ze bardzo często, te kobiety podejmują "tą okropną decyzję o terminacji ciąży", a później znowu zostają same i to co przeżywają jest straszne, depresja, ciągłe wyrzuty sumienia, że "zabiłam swoje dziecko", itd. Mi samej nikt nigdy nie powiedział musi: pani podjąć decyzję o terminacji ciąży i nie mam pojecia jak bym zareagowała na takie słowa, chyba nieźle bym kogoś, brzydko mówiąc "ochrzaniła', ale powiedział mi pewien lekarz i to nie jeden raz, mówił mi to wielokrotnie, że dziecko moje (tj. z takimi wadami) nie przeżyje w 80% do 100%, a ja się nie poddałam i walczyliśmy o Justynkę jak się dało i przeżyła poród w 7 m-cu i żyła na tym świecie ok.8-9 godz., nikt wcześniej nie odebrał jej życia. I dzięki temu łatwiej i to o wiele łatwiej człowiek, matka przeżywa rozstanie z dzieckiem, kiedy ono samo odejdzie (krótko mówiąc, kiedy Bóg je do siebie zawoła), anizeli lekarz i matka ZDECYDUJĄ o ŚMIERCI DZIECKA (wykonując terminację ciąży, czy indukcję) wtedy jest rozpacz i zgrzytanie zębów.......

Moje przeżycia...

27/06/07 14:43:17

No część Gosiu! Tak dawno mnie nie było, bo ten czas tak szybko mi leci, ostatnio wiele rzeczy się działo, i ja jakoś nie znalazłam czasu aby wączyć komputer, ale już jestem i nadrabiam zaległości. Dziękuję, za miłe słowo i pozdrawiam serdecznie! Jak wrócę z Taize to opowiem na forum swoje wrażenia z wyjazdu, pod tematem "wszyscy o wszystkim" papa

Artykuł Agaty Puścikowskiej

27/06/07 14:38:05

Gosik rozumiem co przeżyważ i też już się tego boję, choć jeszcze nie jestem w ciąży. Chyba wszystkie kobiety te, które straciły swoje dzieci, a teraz są w stanie błogosławionym boją sie co to bedzie i to jest zupełnie zrozumiałe, ale nie wolno się temu lękowi poddawać, tylko walczyć i nabierać sił do tej trudnej drogi. Wiem Gosik, ze dasz radę, bo jesteś wspaniała i silna!!! Trzymaj się Gosiu! Dziewczyny Emza, Anielkaaa, Karolinasz_80 jestem z Wami i łączę się w Waszym bólu i w tym, przez co przeszła każda z Was, ale musimy się wkońcu pozbierać i żyć dalej, czekać na to co jeszcze przed nami i uzbroić się w cierpliwość. Pozdrawiam i życzę wiele wytrwałości! Pamietajecie, że nie jesteście same...

Celem nie moze być śmierć

27/06/07 13:54:41

Podpisuję się Gosiu 1975 pod tym co napisałaś i zgadzam się z tym, że teminacja ciąży to jest dokładnioe odebranie komuś szansy na to, aby mógł żyć! I ja nad tym ciagle ubolewam, ze tak nadal się dzieje... :cry: Ale również nikogo nie oceniam i nikomu nie mówie w co ma wierzyć, tylko co najwyżej opisuję swoje przeżycia i to jak sobie z nimi poradziłam dzieki temu ,że Bóg jest przy mnie. Panno-m uważam pomimo wszystko, że badania prenatalne bardzo pomogły i pomagają wielu matkom i ich maleństwom i nie jest to żaden "wybór" zabić, albo nie zabić, dać się ponieść "ślepemu losowi", tylko dać szansę żyjącemu już w łonie matki dziecku i pozwolić mu pomóc żyć i jak najpredzej zacząć go leczyć, a nie podejmować trudne decyzje o życiu, nie po to zostały takie badania wynalezione i medycyna chcę ludziom pomagać a nie kazać decydować o czyimś życiu.