KLINIKI AM - WROCŁAW

11/07/07 11:06:54

Monisien :) ja chodzę do dr Łątkowskiego i on miał akurat dyżur w szpitalu (dlatego do niego pojechałam na badanie nie wiedząc ze to poród ;) wiec był przy porodzie - ale porody odbieraja położne i tak, lekarz tylko sie przygląda :) Ale ja jestem z niego zadowolona bardzo (chodzę prywatnie) ale jak zapytasz Wandzika to ci powie zupełnie odwrotnie :) bo chodziła do niego na kase chorych... no cóż... Ja w każdym razie sobie chwalę i polecam! :)

KLINIKI AM - WROCŁAW

06/07/07 15:04:18

Smerficzku a jak tam Haneczka??? Daje ci wreszcie choć troszke odpocząć??? Nasza Juleczka czasem już pokazuje różki, ale takie tyci tyci malutkie (odpukać ) :) Może jak sie troszke ociepli to spotkamy sie na spacerku??? Nie mam tak daleko na te Maślice w końcu :)

KLINIKI AM - WROCŁAW

06/07/07 12:45:16

WITAJCIE moje kochane - jestem po "przerwie na rodzenie ;-) " Otóż poniżej opisuję mój fantastyczny poród :) Nie wiem czy jest druga tak entuzjastycznie mówiąca o swoim porodzie kobitka, ale ja jestem wprost wniebowzięta - i z wrażeń poporodowych jak i w ocenie KLINIK!!! Normalnie bosko i polecam każdemu!!! No wiec to było tak :) Za górami, za lasami... ;-))))) W piątek 25 maja w nocy zaczełam czuć jakieś takie bóle jak przy okresie, ale spałam dalej. Rano jak wstałam, od ok. 9 zaczełam mierzyć co ile te skurcze są - wogóle nie miałam pojęcia że to poród. Skurcze były co 7-8 minut... Ale to w ogóle mnie nie bolało, tylko takie upierdliwe lekko było ;-) Ok. 11 zadzwoniłam do swojego lekarza na komórke i umówiłam z nim ze mnie zbada w szpitalu bo w piątki ma dyżur w szpitalu i nie przyjmuje w gabinecie. Ale mógł mnie zbadac dopiero ok. 15 bo miał jakieś zabiegi. No to zaczełam się pakowac „tak na wszelki wypadek” (bo nie miałam nawet jeszcze torby do szpitala spakowanej :) No i tak sobie łaziłam po domu i zbierałam manatki... nawet włosy jeszcze chciałam umyć ale stwierdziłam że suszenie ich przez 30 minut na szczotce to już może będzie przesada ;-) Zadzwoniłam jeszcze do położnej u której wzieliśmy kilka lekcji szkoły rodzenia (zresztą na kilka dni przed porodem, a i oglądanie szpitala mieliśmy w czwartek – dzień przed porodem-no słowem istny FUKS ;) żeby się upewnić czy mogę czekać do tej 15 jeśli by to np. jednak był poród ;-) Powiedziała zebym może dla uspokojenia się pojechała wczesniej do szpitala to mnie kto inny przyjmie... Pomyślałam sobie, że pojade wcześniej i owszem, ale poczekam przed szpitalem do tej 15 i poczytam ksiażke.... zawsze jakby co to wejde do szpitala jakby się coś działo :) Wogóle kosmos - pojechałam oczywiście sama samochodem (mąż w pracy był), zapisujac skurcze po drodze (ciągle co 7 minut :) i zajadając bułeczki. Wogóle jechałam z myślą że jade tylko na badanie :) No wiec zajechałam pod szpital ok. 12, autko postawiłam w cieniu, wyjelam książke i sobie czytalam ;) (zresztą zajefajna książka Talki „dziecko dla początkujących” ;-) Zapisywalam skurcze - nadal co 8-10 minut (ale jakby rzadsze – chyba dlatego ze siedziałam a nie chodzilam). I tak sobie minely 3 godziny... o 15 poszlam na izbe przyjec i zadzwonilam na kom. do lekarza że już jestem. Powiedzial że zaraz zejdzie :) Pani z izby przyjęć zaczela wypelniac dokumenty (mysle sobie – po co, jak ja „tylko na badanie” ;-) Koło 16 zszedł lekarz i mnie zbadał i RZECZE: „no to rozwarcie na 2 palce – rodzimy ! A ja sobie myśle – ŻE CO????? Cholera... głowa nie umyta... henna nie zrobiona... pedicure to samo... A ten mi tu gada że rodzimy ;-))))))))))))))))))) HAHAHAHA Przyjęli mnie na oddział, dali sexowną koszulkę ;-) i zaprowadzili na porodówke... nie było żywej duszy... spokój cisza... weekend się zaczyna... Wziełam więc sale do porodu rodzinnego i czekałam na mężusia... piątek-korki na mieście masakryczne... podłączyli mi KTG i tak sobie czekam... Przyjechal mąż, troche pożartowaliśmy, ze jak to taki falstart ;-) Tak naprawde bolesne skurcze zaczeły sie może po 19. Oboje z mężem aktywnie wykorzystywaliśmy skurcze no i o 22.25 mała księżniczka była już na świecie :) Ważyła 3,550 i miała 52 cm „wzrostu” :) Atmosfera na sali była nieziemska-lekarze żartowali, ten mój też przylazł i mnie zagadywał... W ostatniej fazie główka dzidzi zaczela się cofać lekko i podali mi szybko oksytocyne (slyszalam jak polożna mówi ze mój lekarz kazał)... kurcze opieka jak bym była córką prezydenta ;-) Potem jak mnie chirurg zszywał też ucieliśmy sobie „bajere” - widział w karcie, że jestem prawnikiem i zaczął gadać że musi mnie dobrze zszyć bo go pozwę... hihi :) Jak się rozgadał, to mnie zszywał chyba z 40 minut-zamiast szyć to gadał ;-) Tak więc reasumując: taki poród to mogłam sobie wymarzyć (hmm.. no może nie licząc tego niezrobionego pedicure ;-)))))))))))))))))))))))))))) Niestety pobyt w szpitalu nam się znacząco przedłużył – do 10 dni... Juleczka miala żółtaczke i dłuzej sie utrzymywała przez to że sie nieco wczesnie urodziła, ale wszystko jest już OK. Powoli przystosowujemy się do „życia w rodzinie” :) Póki co córeczka przewaznie śpi i je :) Dzięki czemu jej mama może czasem popisać takie bzdety jakie właśnie czytacie ;-) AAA PS. zapomniałam dodać że nie miałam "opłaconej' żadnej położnej ani lekarza ( ale mój akurat był bo do niego przyjechałam żeby mnie "zbadał" przecież :) No i zachował się fantastycznie, tak przy porodzie jak i jak wychodziłam to go spotkałam-ucięliśmy sobie pogawędkę czy mi się "podobało" :) i wogóle... LILLA a ten dr Blok cały to taki niski z wąsikiem ? - możliwe zeby mnie zszywał? bo w "pogawedce" podczas zszywania mówił że też właśnie ma małą córeczke Julkę (choć już inne dzieci ma dorosłe :) Szkoda Lila że nie karmisz piersią (a miałaś laktator w szpitalu??? WG MNIE TO NIEZBĘDNA RZECZ JAKĄ NALEŻY ZABRAĆ ZE SOBĄ!!!- - ja miałam też problem z żółtaczką i swoje przeszłam z nawałem pokarmowym - bez laktatora jak nic nie utrzymałabym laktacji!!! Ale opieka laktacyjnych dla mnie była rewelka-wszystko mi pokazały, przychodziły, masowały piersi - kapustę mi pomagały nakładać !!! Też Julka była na lampach, ale od razu mi wyjaśnili ze lepiej sztucznie karmić to bilirubina szybciej spada... wiec odciągałam i do zlewu niestety... ale dzieki temu laktacje utrzymałam... zresztą po powrocie do domku (i nadal zresztą) Julka ma wysoką bilirubinę i drugi raz na 3 doby odstawiałam ją w domu - ALE UWAGA - np. mojej koleżance nie kazali odstawiać i poić glukozą bo powiedzieli ze to wcale nie potwierdzone metody na żółtaczke!!! - tak w Trzebnicy w szpitalu uważają, i kto wie czy nie mają racji, bo po tym odstawieniu domowym wcale jej nie spadła ta bilirubina... WOGÓLE wg. mnie to, że jest tam tyle studentek (bo raczej to dziewczyny, nie widziałam facetów!) to jest REWELACJA - przychodzą, pomagają, studentki rehabilitacji przychodziły robić mi masarze - a byłam tam 10 dni więc już się z nimi zaprzyjaźniłam-przychodziły jak do koleżanki :) Tylko nie trzeba się ich bać - są po to zeby pomóc!!! i to NAPRAWDE!!! Kurcze ale sie rozpisałam :) Ale mam nadzieję ze pomogę przyszłym rodzącym :) AAA i jeszcze jedno (jestem też na forum poporodowym Wrocka) usilnie szukam towarzyszek do spacerków... smutno tak samej codzień chodzić ;-) Moze któraś z Was mieszka blisko mnie? (ul. Zachodnia) i zechciałaby pospacerować czasem razem? :) POZDROWIONKA!!!

Wrocław i okolice zapraszam mamuski :)

06/07/07 12:25:38

WANDZIK nie przejmuj sie - ja jak widziałam te Twoje truskawki to mi skóra cierpła ;-) ale po powrocie do domu i wizycie położnej , która miala nowoczesne poglądy żywieniowe też jem wszystko-a truskawek i jagód też się najadłam jak dzik ;-) Po prostu wprowadzam raz na kilka dni coś nowego i widze czy Julce to szkodzi, a po co pozbawiac sie witamin "na zapas" ?! Jak na razie nie zauważyłam żeby jej cos szkodziło! Oczywiscie nie jem kapusty, kalafiora i smażonych rzeczy, ale poza tym normalnie jem. No i jem mało nabiału po to sie źle trawi w żołądku dzidzi. Nie rozumiem jak dziewczyny mogą jeść sam chleb z masłem i gotowane piersi i to wszystko... bez sensu! (no chyba że wiadomo że dzidzia alergik, ale inaczej-nie widze sensu (bo czy nasze mamy przestrzegały jakichś diet masakrycznych?!) No a co z odzewem na mój apel o towarzystwie na spacerkach??? Cholewka znajdzie się ktoś z moich okolic??? (ul. Zachodnia przypominam )

Wrocław i okolice zapraszam mamuski :)

05/07/07 23:47:10

LOL WANDZIK !!!!!!!!! zajrzałam na Twoją stronke - jasne ze sie spotkałyśmy :) Co więcej - leżałyśmy w jednym pokoju!!! :))) Hehe wpierniczałaś truskawki aż Ci sie uszy trzęsły ;-))) POZDRO !!!!