Cysta w czasie ciazy, czy operacja?!

08/10/07 21:37:19

czesc dziewczynki wlasnie wrocilam od lekarza... Lekarz stwierdzil ENDO IV stopnia...totalna zalamka. DO tego w prawym jajniku mam nie jedna, ale 3 duze cysty, ktore prawdopodobnie juz wyrzadzily bardzo duze zmiany dla mojego jajnika (niby jest szansa na uratowniae chociaz malego kawalka jajnika, ale nie jest to bardzo pocieszajace...). Lewy jajnik tez ma cysty, ale tzw. funkcjonalne, ktore pojawiaja sie i znikaja w czasie cyklu wiec to jedyna pociecha. Laparo jest konieczna, ale lekarz chce abym najpierw brala hormonalne zastrzyki przez 3 miesiace na obkurczenie tych cyst (wtedy podczas operacji ich usuwania bedzie wieksza szansa na zostawienie wiekszego "kawalka" jajnika). Boze jak to strasznie wszystko brzmi... Ale najzabawniejsze jest to, ze tutaj w USA system ubezpieczen jest po prostu ***** (WOLE NIE PISAC CO MAM NA MYSLI!). Nie mam ubezpieczenia, ale chce im zaplacic z wlasnej kieszeni, a lekarz NIE CHCE w ten sposob tego zalatwic! Nie bede o tym pisac na forum poniewaz tutaj sa zupelnie inne realia, ale dla mnie to totalna zalamka. Po raz pierwszy w zyciu nie wiem co robic... e.

Cysta w czasie ciazy, czy operacja?!

27/09/07 01:10:25

mavi wtracaj sie wtracaj ;P Wiesz, mysle dokladnie jak napisalas. poza tym rozmawialam dzisiaj ze znajoma ktora wlasnie sie leczy u tego specjalisty do ktorego ja mam zamiar isc, mowi, ze jest dobry. Nastawiam sie tylko na laparo a co bedzie potem - Bog "da" ;). IN Vitro to juz ostatecznosc a ja mam jeszcze dluga droge przed soba. pierwszy krok to laparo. Potem chce probowac bez hormonow, itd. Na razie jednak po prostu wylaczam sie, zapominam o lekarzach, problemach, dosc! Nie chce zwariowac. odezwe sie po wizycie. buziaki

Cysta w czasie ciazy, czy operacja?!

26/09/07 17:51:50

mankizova, witaj babo wizyte u tego specjalisty mam niestety dopiero 8 pazdziernika, bo jak sie okazalo lekarz przyjmuje tylko 2 dni w tygodniu, w pozostale dni robi zabiegi. A CO do tego co mi lekarz nagadal podczas ostatniej wizyty...to mi juz kochana rece opadaja...doslownie. Jesli chodzi o te jajeczka to doslownie powiedzial (nie wdajac sie w szczegoly), ze nejlepiej bedzie jesli bede miala stymulowana owulacje (nie wiem po co, bo nie mam problemu z owu!), aby podczas laparo na endometrioze i cysty pobrac z mojego jajnika najwiecej jajeczek i je zamrozic "na zas"...Gdyby sie okazalo, ze po operacji nie bede mogla zajsc w ciaze przez kilka miesiecy to nie beda mi pozniej musieli juz robic kcji jajnikow...tak doslownie powiedzial. Na moje pytania z szeroko otwartymi oczami - PO JAKA CHOLERE maja mi pobierac jajeczka, dlaczego nie moge probowac naturalnie, skoro po zabiegu powinno byc wszystko w miare "normalnie" (czego przykladem Jestes TY!), on wyjechal mi wlasnie z tymi danymi, ze tylko 18% zachodzi w ciaze w zdrowych zwiazkach, itp.... Na moje argumenty i slowa, ze ja chce probowac jak pozostale pary stwierdzil, ze to moze byc strata czasu(!). Wiec ja go tylko zapytalam - to po jaka cholere robic w ogole operacje na endo, moze od razu in vitro?!?! (czego nie chce, ale zapytalam), lekarz zrobil skrzywiona mine i powiedzial, ze to najlepsze dla mnie wyjscie bo bede zabezpieczona z kazdej strony! Szkoda, ze mu nie odpowiedzialam, ze w takim razie i zdrowe pary powinny sobie robic in-vitro, mialyby wiecej szans niz tylko te statystyczne 18% miesiecznie!! Ja chyba sobie na razie po prostu odpuszcze chodzenie po lekarzach, jestem potwornie zestresowana - nawet juz nie moim problemem, ale brakiem konsekwencji ze strony lekarza, odsylaniem do coraz nowego specjalisty (kolegi), rosnacymi makabrycznymi kosztami powtarzani w kolko tych samych zabiegow!..Ech...sorry, ze wylewam tutaj swoje zale, ale wiem, ze mnie zrozumiecie. mankizowa napisz jak cos Ci przyjdzie na mysi, jak ktos z boku patrzy to zawsze widzi wiecej pzdr.

Cysta w czasie ciazy, czy operacja?!

25/09/07 16:45:26

Dzieki mavi, staram sie tak wlasnie na to patrzec... pzdr. e.

Cysta w czasie ciazy, czy operacja?!

25/09/07 02:23:21

hej mavi Jak poszlo? Hmmm... Lekarz sie przylozyl do badania, az za bardzo - czym mi namacil w glowie (ale o tym zaraz). Otoz zbadal mnie, USG przez pochwe, i przez brzuch, obejrzal wszystkie wyniki, badania, itp z ostatnich 2 lat i W KONCU stwierdzil, ze rzeczywiscie laparo wskazana. Jednoczesnie oswiadczyl, ze on moze zabieg zrobic, ale "wolalby nie" i wysyla mnie do innego specjalisty, eksperta w leczeniu endo, w zaplodnieniach pozaustrojowych, itp. bo ten ma wieksze kompetencje w moim przypadku i wieksza wiedze. Powiedzial, ze ten drugi sepcjalista podczas laparo usunie mi endometrioze i cysty, sprawdzi jajowody a takze (!) pobierze moje jajeczka i je zamrozi (przygotowanie do invitro), gdyby sie okazalo, ze po zabiegu nie bede mogla zajsc sama w ciaze naturalnie. Ja sie go pytam - dlaczego tak sadzi? ze bede miala problemy po zabiegu? A on, ze zdrowe pary maja miesiecznie18% szans na zajscie w ciaze, w moim przypadku - po zabiegu - bedzie niby podobnie, ale endo to wredna choroba i niby szanse sa, ale "w razie" czego nie beda mi musieli pozniej pobierac jajeczek... Niby ma racje, ale przez wekeend chodzilam jak struta... Nastawialam sie (pozytywne myslenie), ze po laparo bedzie w miare o.k., a uslyszalam o in-vitro... Co jeszcze...? AHA, lekarz powiedzial rowniez, ze po miesiac po laparo (po pierwszej @) powinnam juz zaczac staranka, bo im dluzej sie czeka tym szanse maleja. To tyle... Jutro umawiam sie do tego drugiego specjalisty, ktory bedzie mi robil zabieg...Podobno jest b. dobry. Jak juz bede po wizycie napewno napisze co i on powiedzial. A teraz ide poczytac o in-vitro, chyba dostaje powoli kuku... Calusy mavi, dzieki na odwiedzinki! ewa