Złe relacje w związku>>>TERAPIA MAŁŻEŃŚKA

26/04/08 11:21:40

Czy któraż z was przechodziła może bądż tez przechodzi terapie małżęńska?Może podzielicie się swoimi doświadczeniami??Interesuje mnie to gdyż chcialabym sie oswoic troszke przed czaekajaca mnie taka terapia...Z mężem jestesmy malżęnstwem z niespelna rocznym stażem i may 10 miesiecznego synka...Od jakiego czasu dzieje sie bardzo zle w naszym małżeństwie :( Mąż bardzo zle mnie traktuje,ubliża mi,ostatnio nawet doszlo do tego ze mnie popchnol kiedy zagrozilam ze jesli sie nie uspokoi to wezwe policje(byla juz godzina wieczorna kiedy to nasz synek usypia)-stosuje przemoc psychiczna i fizyczna...Jestem tym juz naprawde bardzo zmęczona-i chyba szukam jakiegos podbudowania na forum :( Ze wzgledu na dziecko dalam mu jednak ostatnia szanse i postawilam ultimatum:albo idziemy na terapie małżeńska albo to koniec i skladam pozew o rozwod...Po ciezkich trudach przystal na terapie,ale mam do mnie i tak o to żal.Terapia jest moja ostatnia deska ratunku.Zlozylam juz taki wniosek do poradni psycholioogicznej i teraz czekam na tel,kiedy podadza mi termin spotkania.Bardzo bym chciala naprawde bardzo rzebysmy jeszcze sie stali prawdziwa rodzina-ale boje sie bardzo :( Pragne by moje dziecko mialo normalny bezpieczny domi kochajacych sie rodzicow a nie patrzal i wysluchiwal jak jego ojciec ubliza jego mamie.Wiecie jak to bardzo boli :( Wiem ze jesli terapia nie pomoze to naprawde bedziemy musieli sie rozstac,chociaz mąż twierdzi ze on nie wyobraza sobie zycia bez nas,ze mnoe kocha...Pytanie tylko jaka to jest milosc?Chora,toksyczna!!Ja jestem mloda osoba,mam 24 lata(dopiero skoncze)i wiem ze moge miec jeszcze spokojne normalne zycie....

czy odejść od niego???

23/04/08 22:32:43

Sloneczko 21 rozumiem twoj problem,bo w sumie mam podobny-z moim mężem.Mamy tez synka 10 miesiecznego-ale ja akurat na nim nie odreagowuje swoich emocji.D la mnie metoda odreagowania jest spacer lub joga.Sczerze powiem ze nie wierze w jakies deklaracje itp.Bo jest ktos ma problemy z radzeniem sobie z wlasnymi emocjami to problem nie zniknie ot tak sobie nawet jezeli bardzo sie tego chce.My jestesmy mlodym malzenstwem-nawet rok nie minol od ślubu.Swojemu mężowi postawilam ultimatum:albo idziemy razem na terapie małżenska albo poprostu bedzie koniec naszego małżenstwa.Wybrał pierwsz opcje.życze ci powodzenia

Jak Sobie radzić w takiej sytuacji...???

18/04/08 22:37:11

Przeżylam dzis horror jakis z mężem i nie mam kompletie sily :( Jutro jade do rodziców z synkiem na kilka dni...ale szczerze to boje sie powrotu do domu.Powiedzialam mężowi że jesli nie zmieni swojego stosunku do mnie to niestety bedzieli musielei sie rozejsc tzn odejde-ale to zaognilo jeszcze sytuacje.Po raz wtory okazuje sie ze jestem"idiotką'glupia", z maja glowa cos nie tak...Naprawde czuje ze juz dluzej nie moge.Mam synka i musze myslec o nim wiem o tym.Nie chce rzeby patrzal jak jego matka cierpi.Serce mi sie rwie,dzis łzy same mi splywala po pliczkach i nietety synek to widzial,patrzal takimi smutnymi oczkami :( A mąż mi robi jeszcze wyrzuty jaka to krzywde ja robie dziecku!!Boże jak mi jest ciężko :(

Jak Sobie radzić w takiej sytuacji...???

18/04/08 12:42:19

Przede wszystkim to wszystkim bardzo dziekuje za odpisy :) wszystkie bardzo doglebnie przeczytalam...Pytacie czy mąż mowi ze mnie kocha?Otóż tak,mówi,ale co z tego jak jego słowa biją się z czynami i są zupelnym przeciwieńswem milosci.Wiadomo ze w zwiazkach nie zawsze jest sielanka.Wiem o tym,sa rozne problemy,jakies gorsze okresy...ale chyba nie chodzi w zyciu o to rzeby jeden drugiemu ubliżal i uprzykszal zycie!!A jak dlugo to trwa?Nie jestem w stanie powiedziec dokladnie,ale juz jakis naprawde dluzszy czas,przez ostatnie2-3 miesiace sytuacja sie pogorszyla.Sek w tym ze ja wiem ze to sa naduzycia psychiczne z jego strony,sama korzystalam nawet z pomocy psychologa.Nawiasem mowiac to zapisalam i męża ale skonczylo sie na tym ze musialam glupa udawac i odkrecac wizyte.Wiem ze jemu jest potrzebna jakas terapia ma za soba doswiadczenia z dziecin.,wychowali go dziadkowie,nieudane malzeństwo(dziecko z pierwszego małżenstwa)...Co do rozmow to ja jak najbardziej jestem ich zwolenniczka i bardzo czesto staram sie rozmawiac z mężem ale jak widze efektów nie ma a jesli juz sa to na krotka mete.Mąż potrafi byc czuly,kochajacy a za jakis czas wszystko sie zmienia o 180 stopni.Powiedzialam juz ze jesli sytuacja nie ulegnie zmianie to odejde,bo nie chce ak dluzej i nie chce narażąć mojego dziecka-chocbym miala mieszkac w jakims jednym wynajetym pokoiku!! Xezbethdzieki wielkie twoje slowa daly mi duzo do myslenia!!

Jak Sobie radzić w takiej sytuacji...???

17/04/08 22:18:08

Postanowilam poruszyć ten wątek...gdyż gryzie mnie pewna sprawa.Otóż mój mąż dość często mnie obraża,sprawia mi przykrośc ...Bardzo często kiedy to on cos naskrobie potrafi tak obrucic kota ogonem i pkkazać mi że wszystko jest moją wina:(Choćby dzis uslyszalam "że jestem głupia do potęgi entej",mówi do naszego 10 miesiecznego dziecka jaką to ma matke np.chorą,pieprznięta itp,dokucza mi w kwestii wyglądu,porównuje z innymi... :( Serce mi pęka z bólu,często niewytrzymije i placze-ale to też jest dodatkowym powodem jego kpin-poprostu wysmiewa to jak sie czuje.Za każdym razem reaguje na te jego slowa,mówie ze nie bede sie pozwalala tak traktowac itp...ale chyba czuje sie juz bezsilna i nie wiem jak sobie poradzic w takiej sytuacji :( Martwie się bo mamy naprawde cudownego synka,i nie chce by dziecko cierpialo,bylo swiadkiem jakis scen,rzeby slyszalo jak jego ojciec obraza jego mame.Poprostu serce mi peka,nawet jak o tym pisze.Napisalam o tym z nadzieją w sercu że może ktoś podzieli sie ze mna jakimis swoimi doświadczeniami,byc może cos podpowie...to chyba taka moja deska ratunku...Pisac bym mogla duzo ale nie chce zanudzać swoimi opowiesciami.Z góry dziekuje za każde slowo!!