Klopotliwa exx ...

22/04/09 09:25:02

Wiem, ze nic nie poradze i nie zabronie im sie przyjaznic, ale tez nie mam zamiaru tego tolerowac zwlaszcza, wszyscy mieszkamy obok siebie dom w dom tylko ex mieszka w innym miasteczku. O meza sie nie boje, bo on do niej nie chce wrocic, wiem ze kocha mnie i nasz coreczke i zycia poza nami nie widzi niemniej jednak jak sie spotykaliscmy wszyscy razem na jakis urodzinach to czulam ze ma do mnie dystans nie przytuli itd. ja rozumie ze jemu tez moze byc glupio i czuje sie niezrecznie ale ona ma potem temat do plotkowania z kolezankami i wysmiewania sie ze mnie zwlaszcza. na ulicy mi nawet halo nie odpowie. nas jest tutaj tylko szostka i ONA oczywiscie!! ona nie ma tu nikogo zadnej rodziny oprocz tych pozal sie Boze kolezaneczek. i na sile probuje sie wepchac spowrotem do rodziny robiac ze szwagierki chrzesna jej dziecka.

Klopotliwa exx ...

21/04/09 21:26:44

Witam was bardzo serdecznie. Na wstepie przepraszam, ze pisze bez polskich znakow ale mieszkam w niemczech i na moim komputerze takich nie ma. Mam nadzieje, ze nie sprawi wam to klopotu. :) Tak jak w temacie moim klopotem jest ex mojego meza, a raczej moja szwagierka, ktora utrzymuje z nia kontakt. Moze od poczatku. Jak poznalam mojego meza byl w trakcie rozwodu, rok juz ze soba nie mieszkali, nie maja dzieci nic ich nie laczy. Moja obecna szwagierka przez 10 lat jej nienawidzila, jak sie poznalysmy to obrazala ja, wyzywala od najgorszych, pomogla bardzo przyspieszyc rozwod bo ta robila problemy, udawala jej kolezanke i namawiala zeby dala mu ten rozwod, o wszystkim nas informowala itd. I nagle stosunkowo niedawno zaczely sie przyjaznic. Dodam ze my sie swietnie dogadywalysmy, natomiast ex mnie nienawidzi, zyczyla mi zebym poronila, zeby moj maz mnie zostawil ze dziecko moze sie wychowywac bez ojca itd. Moj maz nie utrzymuje z nia kontaktu. Od kiedy ex wpadla i zostala samotna matka z jkims tam facetem staly sie najlepszymi kolezankami, dzieci szwagierki dalej uznaja ja i jej dziecko za rodzina i nadomiar zlego ex poprosila moja szwagierke zeby zostala chrzesna jej dziecka. Nie podoba mi sie ze ona sie przyjaznia bo psuje to relacje miedzy nami, a pozatym ja bym sie soba brzydko powiem brzydzila robiac cos takiego na poczatku a teraz najlepsze kolezanki. Nadomiar zlego poklocilysmy sie dzisiaj strasznie bo szwagierka wziela dzisja moje dziecko jak bylysmy u fryziera i poszla do niej na pogawedke wiedzac ze mi sie to nie podoba. Juz jej zaznaczylam ze ostatnie urodziny dzieci sa impreza na ktora przyszlismy jak ona byla bo ja nie mam zamiaru z nia siedziec. Wyglada to tak siedzimy ja i moj maz, szwagierka z mezem, tesciowie i ONA. Niedlugo zacznei ja spraszac na wszystkie swieta, a moze jeszcze na wigilie, wsumie nie zdziwilabym sie jak juz zaczyna przychodzic w drugi dzien swiat. Dziewczyny poradzcie mi co ja mam zrobic? Ja juz nie mam sily, ciagle tylko sie klocimy i przez to z moim mezem sie kloce bo on twierdzi ze przesadzam i on nie ma z tym problemu ze one sie przyjaznia. Czy ja przesadzam? jak sobie mam z ta sytuacja poradzic? z gory dziekuje za kazda podpowiedz.

Tata nie interesuje sie juz Mamą :(

14/04/08 20:05:51

Dzieki za odpowiedz. Probowalam-siedze tu juz ponad rok i nic z kazdym dniem jest coraz gorzej.

Tata nie interesuje sie juz Mamą :(

13/04/08 18:19:43

ale jemu nie zalezy na forsie. on sie boi ze nie bedzie mogl nam zapewnic dobrego zycia, takiego jak tutaj.kocham go i dletego nie wie co robic.przede wszytskim powinnam myslec o swojej corce ale czy ona bedzie szczesliwa widzac ze jej matka jest nieszczesliwa??nie wiem. dziekuje za odpowiedz. pozdrawiam.

Tata nie interesuje sie juz Mamą :(

11/04/08 18:42:02

Witam mamusie. hmm nie wiem od czego zaczac:( Jestem mama 3 miesiecznej Amelki.Mieszkam w Niemczech.Rok temu przeprowadzilam sie tu do meza. Uznalismy ze tak bedzie najlepiej.Chcielismy miec dziecko wiec doszlismy do wniosku ze narazie zostaniemy w Niemczech (moj maz mieszka tu juz 23 lata) ma swietna prace wiec moglabym spokojnie siedziec w domu nic nie robic itd.ja jeszcze studiuje wiec moglabym spokojnie sie uczyc.ja jednak nie czuje sie tutaj dobrze.nie znam jezyka, nie mam przyjaciol, jest tylko jego rodzina.calymi dniami siedze sama w domu,mam juz tego dosyc.koncze studia chcialabym isc do pracy cos w zyciu robic do czegos dojsc.powiedzialam mezowi ze chce wrocic jednak on powiedzial ze moge o tym zapomniec ze jak ja to sobie wyobrazam.on boi sie ze nie dostanie zadnej pracy, ze ja nie bede mogla zarobic na utrzymanie calej rodziny ze dlaczego ma zrezygnowac z takiego dobrego zycia i zaczynac od poczatku zaczynac od zera itd.dodam ze zgodzilam sie wyjechac do niego poniewaz obiecal mi ze jak bedzie mi tu zle to wroci ze mna.teraz jak ja mu to przypominam mowi ze nie zdawal sobie sprawy z tego co mowil ze nie sadzoil ze bede chciala wrocic(przeciez mam wszystko nic nie musze robic na wszystko nas stac).nie wiem co mam robic.wiele razy klocilismy sie przez to.bo przeciez obiecal a teraz sie z tego wykreca.powiedzialam mu ze daje mu pol roku na zalatwienie wszystkiego.poszukanie pracy w polsce i zakonczenie tutaj wszystkich spraw itd.nic na to nie mowi ciagle znajduje jakies argumenty zeby mnie przekonac zebym chciala tu zostac.a ja nienawidze tego miejsca i nie zostane tu to napewno.nie wiem jak go przekonac.on woli zostac tu sam niz wrocic z nami do Polski.miedzy nami zaczyna sie przez to psuc.boje sie ze pewnego dnia nie wytrzymam spakuje sie i wyjade.czy wtedy bedzie koniec naszego malzenstwa?czy moze on zateskni i pojedzie za nami.wiem ze mnie kocha bardzo.i ja kocham jego.nie wiem co robic.coraz bardziej jestem samotna coraz bardziej nieszczesliwa.staram sie z nim rozmawiac ale on ma swoje argumenty i za nic nie chce ich zmiwenic.;(