Problem z mamo-przyjaciółką

20/10/08 15:42:02

W jakimś stopniu mi zależy( zależało), bo ciągle pamiętam ja taką jaka była dawniej... i teraz kiedy już wiele razy zrobiła mi świadomie przykrość ( tzn dopiero teraz widzę, że to było świadome, wcześniej myślałam, że po prostu ma zły dzień- jak każdy) to zastanawiam się czy ona wogóle jest dobrym człowiekiem, czy dobry człowiek świadomie krzywdzi ludzi , zwłaszcza jeżeli się z nimi przyjaźni... Te wszystkie wypowiedzi otworzyły mi oczy, że sama może jestem sobie winna, że może godząc się kilka razy na niemiłe odzywki itp spowodowałam, że ona poczuła się bezkarnie... Suma sumarum dojrzałam do zakończenia tej ( niby) przyjaźni... Dziękuję Wam dziewczyny !

Problem z mamo-przyjaciółką

20/10/08 10:18:36

Przeszło mi to kilka razy przez myśl, ale zaraz potem myślałam, że to raczej niemożliwe- przecież jest taka idealna.... Teraz natomiast myślę, że może coś w tym być, bo faktycznie jest kilka takich rzeczy o które mogłaby być zazdrosna. Chyba jestem bardzo naiwna, bo ciągle mi się wydaje, że ludzie z natury są dobrzy, czasem mają tylko gorsze dni :roll:

Problem z mamo-przyjaciółką

17/10/08 23:42:44

Kłębi mi się w głowie mnóstwo pytań: Czy można się aż tak zmienić ? Czy ona może mieć jakiś problem - tak jak napisała Xezbeth ? A może trzeba na jakiś czas odpocząć od tej "przyjaźni" ? Muszę się z tym przespać.... Bardzo Wam dziękuję za rady :D

Problem z mamo-przyjaciółką

17/10/08 22:42:14

[quote="Xezbeth":304jm87l]Ojjj kochana, chyba tkwisz w toksycznym związku tylko i wyłącznie z braku alternatywy.
pewnie masz rację, po prostu wiem, że takiej przyjaźni już nie znajdę i dlatego tak ciężko postawić wszystko na jedną kartę. Dzięki dziewczyny za opinie, teraz wiem, że każdy na moim miejscu starał by się porozmawiać, bez względu na skutki... i jeśli tego nie zrobię to tylko ze szkodą dla mnie.

Problem z mamo-przyjaciółką

17/10/08 22:03:16

Wiem, że to głupie, ale ja najzwyczajniej boję się z nią o tym rozmawiać, bo ona na każdą krytykę reaguje agresją Wiem, że potrafi udeżyć męża gdy on powie jej coś, co nie jest po jej myśli. Ja się w prawdzie nie boję, że mnie uderzy, ale boje, się wypowiedzianych słów - których nie da się już cofnąć. Wiem, że macie racje, że rozmowy oczyszczają - ale wiem też, że ta rozmowa pozostawi tylko spustoszenie.... :( szkoda mi tego, bo czuję się bardzo samotna...