~~~*** Listopadówki 2012 ***~~~

02/02/13 10:12:30

madziarek, milenka, evelina, dziekuje awantura, nie zauwazylam, zeby ktos cie pytal dlaczego nie masz ze mna kontaktu. a nawet gdyby zapytal, to nie musialas "lekko" dopasowywac faktow do wlasnych wyobrazen. a malo tematu jest osobie, ktora przeniosla go na to forum. dziewczyny, nie bede tu pisac, bo jak widac atmosfera przyjemna nie jest. zycze wam i waszym dzieciom duzo zdrowia, zeby dzieci dobrze sie rozwijaly i rosly radosne i szczesliwe. to jest moj ostatni post tutaj. awantura pewnie mnie jeszcze "obsmaruje" albo tu, albo na waszym zamknietym forum. nie mam na to wplywu. ale skoro zasugerowala, ze w ogole nie odwiedzam dziecka, to raz jeszcze napisze, ze nie odwiedzalam michalka jak bylam chora. jak jestem zdrowa, to jestem u niego codziennie. jak tato awanturki lezal w stanie ciezkim w szpitalu i awanturka pisala, ze moze do niego wejsc ale nie chce, bo ciagle ma jakas infekcje, a infekcja moze tate zabic, to w mojej opinii zachowywala sie rozsadnie. jak ja z tego samego powodu nie bylam u dziecka, to to bylo bezduszne. opinie na temat czy slusznie chora nie jezdzilam do dziecka wyrobcie sobie same. zreszta pojechac moglam. w lepszym przypadku by mnie wyprosili, w gorszym lekarz by mnie zwymyslal i wywalil za drzwi, bo zabic wlasne dziecko moge, ale po co w takim razie przywozilam go do szpitala? zamiast ratowac moje dziecko uratowaliby jakies inne. no i co mi zawinilo pozostalych 9 dzieciaczkow? na oddzial intensywnej opieki kardiochirurgicznej osoby chore wstepu nie maja. dziekuje za wspolnie spedzony czas ciazy.

~~~*** Listopadówki 2012 ***~~~

01/02/13 22:33:16

[quote="Awantura":3ezeatr1]Madziu nie mam kontaktu z nią teraz wiesz im dłużej maszyny pomagają tym jest ciężej organizmowi podjąć samodzielną prace
to nie sa rokowania? tym bardziej, ze moje dziecko pod respiratorem lezy juz ponad miesiac. a jesli temat zostal zakonczony to po co go tu "przynioslas" "lekko" skracajac? jak koniec tematu to koniec.

~~~*** Listopadówki 2012 ***~~~

01/02/13 21:28:25

madziarek, ogromne gratulacje. z calego serca zycze Ci spokojnej ciazy i zdrowego maluszka awanturka, niepotrzebnie przenosisz sprawy z jednego forum na drugie, ale skoro juz, to moze dodaj, ze "ona" nie jezdzila do dziecka jak byla chora. i moze dodaj, ze 1. chorej by mnie nie wpuscili na oddzial, 2. nawet gdybym mogla wejsc, to nie zrobilabym tego zeby nie zaniesc wirusa dziecku po ciezkiej operacji, ktore dopiero co uporalo sie z sepsa, ma problemy oddechowe, zerowa odpornosc, krew tak zniszczona silnymi antybiotykami, ze mialo kilka razy przetaczana krew. a, wiem, to jest nieistotne. istotne jest to, ze biedne dziecko bylo samo w szpitalu. a gdybym zarazila michalka i skonczyloby sie to tragicznie, to byloby "wariatka chora pojechala do dziecka w ciezkim stanie". moze przypomnij sobie jak twoj tata byl w szpitalu. dlaczego do niego nie chodzilas? i dlaczego w poniedzialek sie wsciekalas na mame ze poszla do niego, a przeciez jeszcze w sobote miala goraczke.... i dziekuje pani doktor za fachowe przedstawienie rokowan mojego dziecka.

Krakowskie "Ciężarówki" łączcie się :)

18/12/12 19:24:34

bry natarka, gratuluję rysa, tobie też :D zabkaga, rodzilam na kopernika i nie taki diabel straszny. co prawda musisz dopytywać lekarzy jak chcesz się czegoś dowiedzieć o swoim zdrowku, ale pediatrzy na ogół niepytani mówią wszystko o dziecku. generalnie spędziłam tam ok. miesiąca w 3 kawałkach i jakichś większych problemów nie było. teraz na klinice mają moooooocne ciśnienie i na karmienie piersią, i na przebywanie dziecka przy matce przez cały czas. ja dostałam synka chyba 2 godziny po przewiezieniu mnie na normalną salę (miałam cc i 12 godzin leżałam na pooperacyjnej). nie bardzo czułam się na siłach, żeby zajmować się dzieckiem, ale polozne nie bardzo chciały mi zabrać dziecko. ostatecznie wynegocjowalam 3 godziny odpoczynku, ale jak położna przyszła po michałka, to uznałam, że dam radę.... generalnie uważam, ze na klinice nie jest źle. :wink: 20 listopda urodzilam michałka. cc miałam planowane na tydzień później, ale coś nie tak wychodziło na ktg. najpierw wyjście ze szpitala przesunęło nam się przez zoltaczke i nadwietlanie, później pediatra usłyszała jakieś szmery nad serduszkiem. początkowo nie wyglądało to strasznie i wyszliśmy, ale na kontroli 12 grudnia okazało się, że michałek musi mieć operację srduszka :cry: teraz leży w prokocimiu na kardiologii. mogę go tam odwiedzać, ale akurat nisia jest chora, więc boję się że coś mu tam zawloke.... operację będzie miał jak osiągnie wagę 3-3.5kg. urodził się z wagą 2250g, we środę jak go przyjmowali na oddział ważył 2620g, w piątek 2700. mam nadzieję, ze zaraz po nowym roku zoperuja go i szybko wróci do nas. ale święta będą raczej smutne....

~~~*** Listopadówki 2012 ***~~~

20/11/12 09:44:28

Ewa, wiem, ze w szpitalu łatwo łapie się dola, ale dasz rade. Jeszcze troszkę.... Ja sobie czekam na usg które będę miała jutro albo pojutrze, 3x dziennie mam ktg, poza tym nudaaaaaaaaa. chyba pójdę spać. :wink: