Dziś zaczynam walkę z kilogramami!

02/03/09 12:17:27

witam moje drogie! enja wiesz darowanemu koniowi w zęby się nie patrzy... :) i fajna wiadomość wystawili...no ale anglicy maja to do siebie... haidi gratki sliczniusiej córci... ostro się wziełam za krecenie kołem i za steperkowanie... na brzuchu juz czuję poprawę, no ale do finiszu jeszcze długa droga... no i zaczełam uczęszczac na spotkania weight watchers...cieakwe czy cos pomoga...oby!!!

Dziś zaczynam walkę z kilogramami!

25/02/09 12:08:41

lola no własnie oby, oby...ja mam jeszcze dodakowa motywacje... pod koniec lipca wesele kuzyna w PL (bo mieszkamy w UK), no i chciałabym wszytskich miło zaskoczyc ;)

KĄCIK MIRENOWICZEK ;)

25/02/09 11:55:38

witam!! i ja jestem szczęśliwą posiadaczką mireny... założona miałam 30 stycznia 2008..około miesiąca miałam upławy, ale potem mineły...miesiączki wystepuja tylko teoretycznie, jeden dzien i w ilości wystarczającej na wkladki... więc pełny luz... no i w moim przypadku to same plusy, nie mam zadnych skutków ubocznych, libido w porządku, żadnych złych nastrojów i bólów głowy jak bywało w przypadku tabletek... no i z karmieniem nie było problemu i z intensywnością... moj akurat doktor powiedziała, że płodnośc zazwyczaj szybko wraca po wyciągnieciu wkładki, ale tuz po wyciagnięciu wystepuje ryzyko wystapienia ciąży mnogiej... no i ja juz będe ja wyciagac ze wzgledu na plany wobec planowanego rodzenstwa dla synka...tzn. planuje wyciaganie na marzec,kwiecien..jeszcze nie wiem na pewno... i od czerwca staranka... moja opinia na temat mireny-godna polecenia... no ale bywa i tak , ze każdy organizm może inaczej reagowac... pozdrawiam

Dziś zaczynam walkę z kilogramami!

25/02/09 10:43:51

witajcie!! kiedys cos tu pisałam... no i ciagle sie dietuję, no i zaczełam regularnie steperkować, od jutra będe miała hula hop z wypustkami masującymi, więc będe walczyła ze swoja oponka... no i musze sie wziąśc za brzuszki, wiem, że regularność przynosi efekty... no ale trzeba się wziąśc za ta regularność.. póki co mamdo zrzucenia 17 kilo, niby duzo..może nie wyglądam jakos tam strasznie, ale chce doleciec do swojej dobrej, najlepszej wagi...no i myslimy sie strać o rodzenstwo dla syncia, więc troche zyje w strachu, że zbyt dużo przytyję...musze sie odchudzic by póxniej w ciąży się nie załamać, choćz pierwszym przytyłam tylko 11 kilo... no ale z drugim może byc więcej... witam nowe dziewczyny na diecie... gratuluje sukcesów tych małych jak i większych...ale zawsze to jakis sukces... pozdrowionka...

czy jest jakaś mama mieszkająca w Irlandii lub Wielkiej Bryt

15/01/09 16:08:34

wtrącę się i ja... wrócę do tematu... tu nie chodzi o piaskownicę waszą, naszą... ten wątek był naszą wspólną pisakownicą tylko atmosfera w niej sie zmieniła i to bardzo... kiedys bylo sielankowo mimo odmiennych zdań na różne tematy, a teraz trzeba uważać co się pisze, by później nie oberwać... ja sama jestem raczej bezkonfliktowa choc raz o moje żarty dostałam burzę, o to, że zażartowałam było niemiło i przestawałam pisać... no ale wróciłam bo sie zzyłam z wieloma z Was... a teraz no cóż atmosfera jest jaka jest, podobna do tamtej i to od dłuzszego czasu...i żeby choc miala zamiar wrócic ta stara atmosfera to bylo inaczej, no ale tego nikt nie moze zagwarantować... just Ty jesteś stara wyjadaczka, pamietasz tamte miłe czasy? na pewno pamiętasz... a czy teraz nie jest inaczej? kumka ja wiem, że 100 bab = 100 burz, no ale wybacz kiedys tez nas było wiele ale tych kąsliwych uwag nie było... ja wiem, że sama stoje tak jakby po środku tego konfliktu, bo mnie sie teoretycznie nic nie tyczy... no ale normalnie bym siedziała ranek, południe i wieczór, no ale juz nie siedzę... uważam równiez, ze momaya napisała to o co wszytskim chodzi (jesli chodzi o te 11 dziewczyn) w dość prosty, przystepny do zrozumienia sposób...no ale nikt chyba jej do końca nie zrozumiał... przeczytajcie jeszcze raz tego posta i przemyslcie na spokojnie... bo tu nie chodzi o to by oddać wet za wet...tylko żeby się zastanowić nad tym co sie stało z naszą wspólna pisakownicą... pozdrawiam