Problem z "nieaktywnym" tatusiem

18/12/07 11:56:17

No nie.. a już myślałam że to tylko ja tam mam.. a tymczasem jakbym czytała siebie ;) Nasz tatus też jest nieaktywny.. :/ ..ale po moim wykrzyczanym monologu jakos się trochę uaktywnia. I tak w kółko.. przywykłam ;) ehh.. też nie tak to sobie wyobrażałam no ale cóż..

Dobry szpital w Lublinie

20/06/07 16:26:38

No to juz wszystko wiesz martisia00. Tylko jeszcze jedna mała rada.. o wszystko pytaj bo te babki chyba z natury są jakies takie nie teges i jak nie zapytasz to wyjdziesz zielona jak ja ;) No i ta 3 doba.. ehh.. to fakt.. tylko tyle trzymaja. ..ja po cesarce też tak wyszłam, chociaż może to i lepiej bo w domu szybciej dochodzi się do siebie ;) Miłego popołudnia ;)

Tabelka majówek-tabelka maluszków

13/06/07 22:13:21

Ja zaglądam ;) Lubię popatrzeć na te wszystkie nasze Maluszki. Takie sodziutkie ;)

Dobry szpital w Lublinie

13/06/07 22:01:13

No i jeszcze jedno.. w ciąży przytyłam 25 kg!! Po porodzie zeszło mi aż 12 a w tej chwili po 3 tyg. 17 także mimo, że brzuchol jeszcze wiszący jak galareta to już dochodze do siebie ;) Dzisiaj to nawet już w swoje stare spodnie weszłam ;) Zmykam.. Miłej nocki :)

Dobry szpital w Lublinie

13/06/07 21:55:12

Hej dziewczyny.. ja dopiero sobie przypomniałam, że nic Wam nie opowiadałam. Więc tak.. położyliśmy się do szpitala 11.05 na patologię ciąży bo na górze /położnictwie/ nie było miejsc i przeleżeliśmy tak 2 tyg- zła byłam jak ch.. No ale.. w międzyczasie podłączyli mnie pod oksytocynę 2 razy!! i nic. Oczywiście skurcze podczas zapisu były ale z chwilą odłączenia one mijały.. :/ Później wymyślili że założą mi cewnik do szyjki co by ją nim rozciągnąć no ogólnie żeby zrobiło się jakieś rozwarcie. TRAGEDIA. Myślałam że umre. Skurcze straszne /krzyżowe/ trwające 4 godz., położna powiedziała że zaczął się poród więc ja juz szczęśliwa że niedługo małe wyskoczy a tu.. wielkie BUM i cewnik pękł! Więc po raz trzeci wszystko ustało a ja poczułam niesamowitą ulgę. Przetrzymali mnie jeszcze bezczynnie cały weekend i powiedzieli że w poniedziałek 21.05 jak nie urodze to mnie pokroją /bo to w sumie już 2 tyg po terminie!/ Tym spbem przez sobote i niedzielę nastawiłam się psychicznie że jednak będzie ta cesarka /której tak bardzo nie chciałam/. Przyszedł poniedziałek więc.. lewatywka i sobie myślę że za godz zobaczę moje małe. Poszłam na górę, wybrałam sobie łózeczko w sali nr 1 i zadowolona poszłam na porodówkę. I co? Znowu podłączyli mnie pod oksytocynę. 3 godz leżałam, studenci mnie oglądali tu i tu, zadawali jakieś durne pytania a ja.. darłam się oczywiście ;) i co to dało? NIC!! Ani centymetra rozwarcia- zero!! Podsumowując.. ich 4 prowokacje nie dały nic. Postanowili ze względu na brak postępu porodu jednak mnie pociąć- kurcze.. jaka ja byłam szczęśliwa że dali mi spokój ;) Wiecie co.. tak się bałam, nie chcialam itd. cesarki ale ona w gruncie rzeczy nie jest taka zła. Znieczulenie miałam w kregosłup więc wszystko czułam i widziałam- fajnie było. Lekarze założyli sie o 10zł bo typowali co się urodzi ;) Ja czułam że będzie synek ;) Powyłam się jak go wyjęli i zaczął płakać. Pozwolili mi dać mu buziaka i zabrali. A ja na rolkach zjechałam na łóżeczko i 12 godz. bez podnoszenia głowy- masakra, zwłaszcza że przywieźli mi Przemcia, on zaczął płakać a ja nie mogłam do niego wstać :( No ale.. Ciężko było mi się podnieść z wyra jak już było trzeba i w ogóle długo do siebie dochodziłam. Byłam wściekła że wypisali nas /tak jak i elkrol/ w 3 dobie. Ja ledwo chodziłam! Teraz jednak na to patrząc to chyba wiedzieli co robią bo w domu szybko doszliśmy do siebie. Malutki nie miał dużej żółtaczki, zaparć, biegunek i takich tam innych więc lux. Teraz mieliśmy tylko mały problemik bo nam oczko zaczęło ropieć i trzeba było kropeli zapuszczać, maścią smarować a NIunio się wnerwiał. Personel.. hmm.. żebym była bardzo zadowolona to nie powiem. Położne na patologi wg mnie były milsze i jakieś takie bardziej kontaktowe niż te z położnictwa. Jednak ta co się mną zajmowała tuż po cięciu była jak najbardziej ok. No i jeszcze jedna młoda ruda była fajna i jedna czarna grubsza :) Babki z noworodków.. nafąfolone, że ho. Nic się od nich nie dowiedziałam na temat pielęgnacji dziecka. Zero informacji czym np smarowac tyłek Małemu, jak przystawiać do piersi- takich naprawdę dla mnie /i nie tylko/ ważnych. Etam.. co tu się rozpisywać- wredne babska ;) No. To chyba tyle tych poporodowych opowieści ;) Podsumowując to wszystko jestem szczęsliwa. Bardzo. Mam zdrowego Niuśka, który czasem nawet da mi się w nocy wyspać ;) A szpital.. mimo, że nie byłam do końca zadowolona to za drugim razem też tam pójdę ;) Heh.. GRATULUJĘ ELKROL.. ;)