monitorowanie cyklu na USG - wielkość pęcherzyków w danym dc

17/02/07 10:56:58

Własnie wróciłam z konsultacji u Dr. Dubrawskiego - szyld na gabinecie - "Prywatna klinika" -za wizytę 140 zł. Poszlam do niego bo pomyślałam, ze brakuje jakiegos ktu spojnego w moim leczeniu - lesli chodzi o hormony i cylk jest super i Dr A. Kapliński ma swietne rezultaty; immunologicznie leczę sie w Lodzi - też niby wyniki juz sa ok. (ale pomimo 7 inseminacji nie zachodze w ciązę)myślałam, ze Dubrawski jako endokrynolog, ginekolog i lekarz zajmujący się immunologia udzieli mi jakichs wskazówek. Jeśli nie widzialyście zlego lekarza - mozecie do niego iść - nawet nie spojżał ma nsze badania - bo bylam z mężem - ślepo namawiał na Novum i twierdzil, ze nie mamy szans już w tym wieku !!!- nawet mnie nie zbadał ani nie spojżał na wyniki(całą historie horoby miałam ze soba - wszystkie wyniki). Poprostu nie jesteśmy juz dla niego materiałem przerobowym bo powiedzieliśmy, że in vitro to nie (pomyślał chyba, że nas nie stać więc nie ma co z nas juz wyciągnąc). Z resztą sam o sobie tez źle powiedzial (holeryk i hipochondryk) bo twierdził, ze wrogość śluzu bada sie na pierwszej wizycie jak tylko to jest możliwe przy pierwszej owu. i że jest to rutymowe - bo trzeba ja wykluczyc przy ew. stymulacji. Zapomniał jednak, że jak leczylam sie u niego 7 lat temu to robil mi stymulację nie badajac wrogosci śluzu. W tym calym zadufaniu sam sobie strzela w plecy To jest karygodne - ale niestety lekarze tak robia - nabijaja sobie w ten spos. kabzę Wtedy nie wysłał mnie na badanie śluzu bo pewnie chciał zrobić kilkanascie stymulacji i miec kilkanascie wizyt - ale dziś - jak wie, ze dużo wiem i nie ma mnie czym czarować to stać go na to tylko, zeby czlowieka pognębic i odebrać ostatnia szansę. Wogole Dr. Kaplinski to aniol przy tym zarozumiałym, pysznym, chciwym i zlośliwym czlowieku jakim jest Dr. Dubrawski To jest nie etyczne i nietaktowne pokazywać mi jaka jestem stara i mowić, ze nie ma juz dla mnie ratunku poza in vitro (i nawet chipotetycznie gdyby tak bylo to sa inne formy i jako lekarz powinien się inczej zachować). Poza tym nazywa klinika cos co nma gabinet recepcje(jeśli można nazwac recepcją kanciape, w ktorej dżwiach wycięto okienko (tam też pobieraja krew i robią badania) i WC - z klinika to ma tylko szyld i nazwę wspolną. Poza tym pewnie odnajmuje pól koledze bo jeszcze ktoś tam przyjmuje. Słowem leczy tylko tych co sa mlodzi maja proste przypadki lub trafili do niego jako pierwszego lekarza i może go wodzic za nos bo nic jeszcze w temacie nie wie. Wogole nie sluchał moich pytań, przerywał i podnosil glos. brrrrrrrrrrr.... U Kaplińskiego nie wisza żadne napisy - ALE WARUNKI o niebo lepsze (chociażby lazienka i wyposazenie gabinetu). A jeszcze jedno (piszę bo do tej pory nie mogę ochłonac po wizycie) przed wizyta u Dr. Dubrawskiego wiedziałam jaki mniej więcej jest bo czytałam forum http://www.nasz-bocian.pl/modules.php?n ... pic&t=3019 a po pierwsze leczyłam sie 7 lat temu i znalŁam go osobiście. (przerwałam leczenie bo mąz zoatał zwolniony z pracy, ja nie pracowałam i nie mieliśmy za co leczyc się prywatnie - ale myślałam , ze jest dobrym specjalista; gdy wyczytałam, ze zajmuje sie immunologia chcialam poprostu skonsultować moj przypadek) Nawet przed wizytą kazałam męzowi przeczytać ten temat z Dubrawskim, żeby nastawił sie psychicznie, ze nie bedzie łatwo - ale trzeba przymknąc oko - bo to SPECJALISTA. Mój mąz przed wizytą mowił mi jaki bedzie scenariusz, ale ja sie upierałam, bo zakladałam, ze w pracy też mam b. trudnych klientow i rozmawiam z nimi - a wiem wcześniej, ze Dr. jest nietypowy to grzecznie może uda się cos od niego dowiedzieć. Nie było wogole mowy o tym!!! ja mowie zdanie np. typu, ze plama jest na obrusie na to on, ze wrony lataja u gory - ZERO DJALOGU. Po wypowiedzeniu 2 zdań przeze mnie, przerwał mi w pól zdania - wyciągna z segregatora jakieś artykuły po angioelsku machną mi przed oczami i zaczął wyklad o zielonych migdalach na wyspach Bermudzkich. Przez te 7 lat urosl w piorka - (bo jak byłam to to lokum bylo calkiem swieże - teraz myszką trąci), nabrał buty, postarzał sie, zgnuśniał i przestał zachowywać pozory. Od razu przy wejściu do gabinetu - chlodny dystans (w podtekście nasuwa sie samo "po co wogole przyszliście" brrrrrrrrrrrrrrr..... Przepraszam, za moj wcześniejszy post (za blędy, literowki i moze pisałam niejasno) ale same rozumiecie, ze mozna zdenerwować sie przy takim traktowaniu. ZDECYDOWANIE NIE POLECAM - CHYBA, ZE MASOCHISTKOM

IN VITRO - CAŁA PRAWDA - nie dajcie sie nabrać!!!!

01/02/07 12:03:12

[quote="astrid-1":3rph4892]Ja zadnym lekarzem nie jestem mozesz wejsc na moj profil i tam przeczytac kim jestem z zawodu. Po drugie czytalam wlasnie twoje posty i bardzo mnie dziwi twoja postawa i ja krytykuje na forum poniwaz masz kontroweryjne zdanie i musialas sie liczyc z tym, ze piszac je wlasnie tutaj mozesz spotkac sie z krytyka ludzi. A powiedz bo pisalas ze odmowilas in vitro ale w sumie dlaczego tak naprawde go odmowilas przychodzac juz podobno z jakas wiedza do szpitala - wiara? Moze potem zaczeli ciebie tak traktowac bo przychodzac do szpitala gdzie kobiety poddaja sie sztucznemu zaplodnieniu Ty odmowilas jego? I co teraz? Nadal sie starasz o dziecko?
Wiesz co - cięzko sie z Tobą rozmawia - o ile to można nazwać rozmową - zadajesz pytania na które cześniej odpowiedziałam a mówisz, ze tak wnikliwie czytasz moje posty? ale moge powtórzyć i postarać sie wytłumaczyć to co jest niezrozumiałe: 1. Na dzien dzisiejszy jasne jest dla mnie, że w szpitalu popełniono karygodne błędy a. podawano mi za duże dawki leków (w tym wiele drogich zastrzyków - wszystko poszło w błoto) - a pęcherzyki i tak nie rosły [obecnie lekaż zastosował mi minimalne dawki i pęcherzyki rosna jak na drożdzach] w szpitalu stwierdzono, że jestem tak chora,ze już nic mi nie pomoże tylko końskie dawki co dało odwrotny skutek. - zresztą nic by nie pomogło bo miałam dodatkowo 2 dolegliwości, ktore opisuje poniżej b. podawano mi je nie robiąc uprzednio badań na wrogość śluzu (co nie daje szans na dzidzię w normalnym trybie leczenia -więc po co zastrzyki i po coładować kogos w koszty i daremne nadzieje) - z resztą lekarka była b. zla gdy dowiedziala sie, ze pojechalam leczyć wrogość do Łodzi immunologicznie c. nie zrobiono badań na prolaktynę i nie stosowno leczenia co przy moich niedomaganiach też wykluczało zajście w ciążę Z perspektywy czasu moge to ocenić jako dzialanie na tzw. "zmeczenie pacjentki "- no bo jak przejdziesz 10 stymulacji, które cie kosztuja kupe kasy i zmarnowanych nadziei to pewnie zgodzisz sie na ostateczne rozwiązanie jakim jest hipotetycznie in vitro. To bylo tak, ze lekarzowi powiedzialam - z resztą na samym poczatku leczenia, ze in vitro nie wchodzi w grę - potem w trakcie leczenia asystentki i pielegniarki próbowały mi tlumaczyć, ze zbędne zarodki sa mrożone itd. - po odmowie mojej traktowały mnie póżniej bardzo nieprzyjemnie. i jak juz pisałam nie chciano mi wydać wypisu z chistoria leczenia Z grubsza to jest jakaś tam część moich nieprzyjemnych odczuć co do szpitala. Pytasz dlaczego ja odmówiłam in vitro - poprostu u mnie to jest kwestia wiary i i nie w to co mówi kościół i ludzie ale w to co mowi Bóg. I nie zgodzę się - akurat ja - inni moze myślą inaczej z tym co piszesz w poście poprzednim apropos wiary i boga oraz potamstwa. I jeśli mnie nie zrozumialas to postaram sie wyrazić jaśniej. dla mnie Bóg jest dawcą życia - nie możemy uśmiercać zarodkow po to, zeby spełnic swoje zachcianki - choćby były najszlachetniejsze. Potomstwo wcale sie nam nie należy - jest to dar od Boga, ktory może nam dac albo nie i nie mozemy zlościc sie na niego, ze nas czymś nie obdarował bo takie ma prawo. Wiara również jest darem ale i obowiązkiem - bardzo często na pozór cięzarem i wyrzeczeniem (nie bedę robić wykladów teologicznych - jak ktoś chce niech poczyta Pismo Święte czy Katechizm) Pytasz o moje zdanie wiec je napisalam - wiem, ze in vitro też bywa skuteczne , ludzie sie decydują i są efekty - ale trzeba z tym ostrożnie

monitorowanie cyklu na USG - wielkość pęcherzyków w danym dc

31/01/07 00:40:58

Hej Jagienka - zamelduj co u Ciebie? nie pisałam jakiś czas bo miałam "najazd tatarów" z całej rodziny no i wiadomo jak to jest - daj znać jak tam pęcherzyki

IN VITRO - CAŁA PRAWDA - nie dajcie sie nabrać!!!!

31/01/07 00:36:47

Chba nie czytałas z uwagą moich postów - :?: 1} w sprawach wiary mówiłam tylko o sobie 2) faktem jest, że in vitro jest kasogenne - sporo słyszałam od innych ludzi niemiłych opinii biorąc tą sprawę pod uwagę - z resztą sama - gdy odmówiłam in vitro w szpitalu zaczęto mnie traktować per noga oprócz tego dopuszczono się różnych zaniedbań między innymi nie zrobiona badań na prolaktynę - dopiero po paru latach starań przypadłość tę wykrył moj obecny lekarz - gdy potrzebowałam tzw. wypisu z chistoria choroby, ktora była potrzebna aby naświetlić przebieg mojego leczenia obecnemu lekarzowi - odmówiono mi wydania tego wypisu. 3) jeśli wczytalabyś się w to co pisałam - to główne przesłanie było takie - nie przeceniajcie in vitro - to nie antidotum i nie zawsze sie sprawdza - jeśli zdecydujecie sie na in vitro - konsulrujcie to z kilkoma lekarzami - bo naprawdę bywają przegięcia w tym temacie 3) owszem chciałabym mieć dzidziusia - ale to właśnie wiara sprawiła, że podchodze do tego spokojnie i nie mam powodu mścić się na nikim - chcę tylko przestrzedz aby uważniej badano tę sprawę. 4) a może to właśnie tobi jest nie na rękę, że o tym pisze? - może jesteś lekarzem, może właśnie o tej specjalności? a jeśli nie to powszechnie wiadomo, że lekarze nawet różnych specjalności popierają sie i nie można powiedzieć zlego slowa przy innym bo wogóle tego nawet nie skomentuje - jak kubeł w wodę. 5) to właśnie Ty mnie atakujesz - więc dlaczego to robisz skoro jest to forum dla wszystkich PS. Nie jestem żadnym lekarzem - co prawda pewnie prawie mogłabym nim być po tylu latach leczenia :) pszeszło sie to i owo. Każdy zrobi jak chce - jak Cię ten temat drażni to są różne inne tematy - żyjemy w wolnym kraju. I jeszcze jedno - to, że jestem osoba wierzącą nie uprawnia Cię żeby się na mnie wyżywać i mnie osądzać. Na szczęście nie trafiłaś na słaą i wycofana osobę bo nie jestem taka wręcz przeciwnie walka przez tyle lat dodała misił. I tu - jeśli można do wszystkich dygresję a propos wiary skoro o tym mowa - cierpienie - jeśli potrafimy je wykorzystać w konstruktywny sposób buduje i wzmacnia -

Hurrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaa:):):):):):)

26/01/07 23:49:51

[url=http://imageshack.us:4aza9qkx] [/url:4aza9qkx] jeszcze raz trzymam kciuki!!!