IN VITRO

07/04/12 21:55:37

Witam, czytam wasze historie i widzę, że w większości sytuacji in vitro ma sens... W moim przypadku in vitro to chyba jedyna możliwość abym mogła z mężem mieć wspólne dziecko. Ja mam torbiel na jajniku ale to nie jest problem bo to kwestia laparoskopii. Wszelkie hormony w normie, cytologia wzorowa. Problemem jest stan zdrowia męża - marskość wątroby, depresja i stres. Czyli naturalnymi sposobami żadnych możliwości... Przez pewien czas był skłonny do leczenia impotencji ale zrezygnował totalnie w sytuacji gdy dowiedział się o marskości. Wiele czasu namawiałam go na wizyty u lekarza (androlog, wspólna wizyta u ginekologa w klinice niepłodności) i za każdym razem trwa to ok. roku, aktualnie konieczna była by wizyta u psychologa ale M odmawia... Nasz związek się rozpada - wydaje mi się że dziecko było by ratunkiem dla nas. Obwiniamy się o różne problemy życiowe jakie mamy, ja zaczynam czuć do niego niechęć bo on nie chce walczyć o swoje zdrowie. Są święta... dzielenie się jajkiem, a ja chce mu postawić warunek - in vitro. Jeśli nie będzie chciał walczyć o nas to chyba to nie ma sensu być razem... bo go po prostu znienawidzę za to, że tyle lat zwlekał. :(

inseminacja - dojrzewanie do decyzji

13/02/11 20:59:46

Witam, mam pytanie do dziewczyn, które podjęły decyzję o inseminacji nasieniem dawcy. Przede wszystkim jak dojrzewałyście do tej decyzji. jak trawiłyście fakt, że partner nie może w naturalny sposób być ojcem waszego dziecka. Sama nie wiem jeszcze nic o możliwościach partnera bo nie było żadnych badań nasienia. Ale zastanawiam się ile trzeba tak naprawdę przemyśleć i przeżyć żeby podjąć taką decyzję.

.....TU BEDZIEMY CZEKAC NA NASZEGO DZIOBACZKA I ANULKE .....

06/02/11 14:57:11

STRASZNIE SIĘ CIESZĘ, ŻE JESTEŚ JUŻ W DOMU!!!!!!!! ZDROWIA, ZDROWIA I RADOŚCI BOGUSIU!!!!!

.....TU BEDZIEMY CZEKAC NA NASZEGO DZIOBACZKA I ANULKE .....

02/01/11 19:30:43

Dziobaczku! dowiedziałam się o Tobie dzięki Bąbelkowi. Pamiętam jak na początku 2007 pisałyśmy na wspólnym wątku. Ja już od jakiegoś czasu unikałam forum - nie wiedziałam, że ci się udało. Ale cieszę się strasznie Bogusiu, mogę powiedzieć, że czuję się "współudziałowcem" Akcji Sylwestrowej- to prawdziwy CUD. Myslałam o Tobie i modliłam się. Cieszę się, że z Tobą coraz lepiej. Trzymam kciuki za Ciebie Dziobaczku. Miłość, Wiara i Nadzieja - na forum dla Ciebie :) PS Życzę Ci siły i cierpliwości Krzysiu.

Ziółka i ziołopijki:)

17/11/10 22:09:19

Witam dziewczęta, dzisiaj byłam na wizycie kontrolnej i nie dostałam OPR tak jak myślałam :) Powiedział, że laparoskopia nie jest to decyzja, która zaważa na moim życiu ale i tak zapewne się spotkamy za jakiś czas na stole operacyjnym. Czyli co się odwlecze to nie uciecze... a problem z krwawieniem w środku cyklu to coś innego - na pewno nie wina ziółek... możliwe, że wina anginy, którą właśnie zaliczam. I o dziwo jajnik z torbielą pracuje - pierwszy raz od kilku miesięcy jest widoczny pęcherzyk na nim a nie na drugim. A że ja zaczęłam pić ziółka w 9 dniu cyklu i możliwe, że przesunęła się owulacja. Zresztą w tym cyklu wszystko jest pomieszane... Ajsi - ja też jestem ciekawa jak po ludzku można opisać procedurę IVF.