Haniu odeszłaś na zawsze,ale zawsze będziesz przy nas blisko

25/02/13 15:02:52

Minęły 3 miesiące..a ja z dnia na dzień oddalam się od rodziny coraz bardziej..staram się być przy mojej córeczce Jaśmince- bo wiem że ona mnie potrzebuje..ale czuję że jestem tylko ciałem..moje serce, moja dusza, moje myśli pozostały tam ..w szpitalu- tam gdzie po raz ostatni tuliłam Hanię..tam gdzie umarła nadzieja i moje życie straciło sens.. Co pewien czas stykam się w pracy z kobietami w ciąży..które przepełnia radość, szczęście i wtedy chciałabym uciec..krzyczeć z żalu i z bólu..w czym ja jestem gorsza, co ja takiego złego zrobiłam? dlaczego Bóg zabrał mi najpierw moją mamę, teraz moją córeczkę..czym sobie na to zasłużyłam..nigdy nie miałam łatwego życia..moje życie odkąd pamiętam przepełnione było łzami i bardzo trudnymi doświadczeniami..jako dziecko nie mam wspomnień z rodzicami- szczególnie z mamą- która ciągle przebywała w szpitalach a to tylko dlatego że chciała mieć drugie dziecko- czyli mnie..pamiętam tylko ciągłe wizyty w szpitalach..tygodniowe oczekiwanie na to by choc przez kilka minut przytulić się do mamy..od wielu lat mojej mamy już nie ma na tym świecie, mój ojciec to drań- zawsze nim był i nie mam z nim kontaktu..poza mężem i córeczką nie mam więc nikogo ...przyjaciele..cóż pozostałam sama- tak długa rozpacz nie jest akceptowana społecznie- przecież powinnam żyć dalej..śmiać się..żyć tak jak dawniej jakby nigdy nic się nie stało.. nie wiem jak kobiety po takiej stracie są w stanie podnieść się i żyć dalej.,.uśmiechając się..realizując swoje plany życiowe..planując przyszłość..ja czuję sie tak jakby świat się dla mnie skończył..jakby czas stanął w miejscu..widzę jak ludzie na mnie patrzą z politowaniem bo niestety pracuję z ludźmi a mój szef był na tyle nierozgarnięty że poinformował moich klientów o tym co mnie spotkało.i teraz czuję na sobie ich litość..ich zakłopotanie bo nie wiedzą jak się zachować, co powiedzieć i czuję się jak trędowata... czy to się kiedykolwiek zmieni? czy kiedykolwiek poczuję w sercu spokój..zrozumiem sens tego co się stało..zrozumiem że tak miało być- że Bóg miał inne plany wobec mojej córeczki i ze ona jest szczęśliwa, ze nie cierpi, nie płacze za mną..na chwilę obecną wydaje mi się to niemożliwe..czasem zrywam sie w nocy i biegnę sprawdzić czy z moją Jaśminką wszystko w porządku,czy oddycha,tak bardzo boję się że i ją Bóg zechce mi odebrać..

Zapalmy światełko dla Naszych Aniołków!

04/02/13 16:25:21

Jaśniutkie światełko dla mojej córeczki Hani..To już 10tyg, 4 dni, i 3h i 56min :(..bez ciebie skarbie ...Bo umrzeć to zbyt mały powód, żeby przestać kochać... Twoja mamusia

Haniu odeszłaś na zawsze,ale zawsze będziesz przy nas blisko

04/02/13 12:01:18

dziękuję wam kochane..dziękuję za to że jesteście..za to że "słuchacie";..że wyrażacie swoje uczucia..ja mam dwa zdjęcia mojej Haneczki- mój mąż zrobił je tel tuż po jej śmierci- on myślał że Hania jeszcze żyje- a to tylko respirator unosił jej klatkę oddechową :(..są dni że patrząc na jej zdjęcie doznaję ukojenia- bo mam chociaż po niej te dwa zdjęcia, jakąś pamiątkę po niej..patrząc na nie czuję jej zapach..dotyk kiedy tuliłam ją po raz ostatni w ramionach ..tłumaczę sobie że ona tam w niebie jest szczęśliwa- a tu na ziemi bardzo by cierpiała..są jednak dni, kiedy patrząc w jej oczka- mam ochotę umrzeć..przygniata mnie niesprawiedliwość tego świata, niezrozumienie- dlaczego to wszytko się stało..czy przyjdzie taki dzień że zrozumiem "głębszy sens jej śmierci"- o czym przekonują mnie kapłani..czy człowiek jest w stanie to zrozumieć???!nie sądzę Czytałam wasze wszystkie historie..jeszcze kiedy byłam w ciąży...wtedy nawet przez myśl by mi nie przeszło że spotka mnie coś tak okrutnego...tak wiele z nas doświadczyło utraty maleństwa..kiedyś sądziłam, że czegoś takiego kochająca matka nie jest w stanie przeżyć..a jednak :(..niestety -musimy do końca życia dźwigać to brzemię..i udawać że pogodziłyśmy sie z tym- co tak naprawde nigdy nie nastąpi.. czasami zastanawiam się czy cierpiałabym mniej gdyby Bóg dał mi ją na dłuższą chwilkę a potem ją zabrał- wtedy mój mąż mógłby ją poczuć, bardziej pokochać..może wówczas byłoby mi lżej, gdybym wiedziała że mój mąż cierpi tak samo. Dla niego Hania była dzidziusiem w brzuszku- nigdy nie poczuł jej dotyku, jej ruchów-nigdy nie starał sie by je poczuć :(..miałam wrazenie że Hania jest tylko moja, przez to że to ja nosiłam ją pod sercem , że między nami tylko jest ta niesamowita więź..dlatego moje cierpienie jest stokroć gorsze od jego..ale czy tak jest rzeczywiście :(?, Zaraz po stracie przekonywałam męża że musimy spróbować raz jeszcze..bo wiem że tylko drugie dziecko jest w stanie ukoić mój ból po stracie Hani..Powiem wam szczerze że teraz bardzo boje się nawet myśleć o kolejnej próbie, boje się że znów stracę dziecko, że będzie chore/ cierpiące, boję sie że nie będę kochała je tak jak powinnam bo w pamięci na zawsze pozostanie Hania i wszystko będę sprowadzać do niej... kochane bardzo wam współczuje z powodu waszego cierpienia - wiem że ból pozostanie w nas już na zawsze..niestety musimy nauczyć sie z nim zyć :( Dla mnie motywacją jest moja Jaśminka- jej uśmiech-jej miłość- bez niej już by mnie tu nie było :(

Straciłam Emilka

02/02/13 23:45:02

dla kochanego aniołka [*].. bardzo mi przykro z powodu Twojej straty..niestety ja również straciłam swoją córeczkę i wiem jak bardzo to boli gdy zamiast radości pozostaje w sercu ból i rozpacz..i ciagłe pytanie dlaczego..dlaczego to mnie spotkało..niestety nigdy się tego nie dowiemy :(..., pewien ojciec oblat powiedział mi że to nie Bóg zsyła na nasze dzieci choroby, ból..ale to Bóg zabiera je do siebie by nie musiały cierpieć..

skrzynka intencji modlitewnych

02/02/13 23:04:39

bardzo proszę o modlitwę za wszystkie aniołkowe mamy które cierpią z powodu straty swoich aniołków by Bóg dodał nam sił i wiary w głębszy sens naszych tragedii..byśmy miały siły iść przez życie , by wlał w nasze serca nadzieję że zdołamy to przetrwać.. proszę również o dar macierzyństwa tym wszystkim kobietom które tak bardzo tego pragną, które się o to starają -by Bóg pozwolił im niebawem tulić w swych ramionach upragnione zdrowe dzieciaczki