IN VITRO

01/05/12 13:52:58

stardusts. No właśnie u mnie 4 tyg po transferze było widać tylko pęcherzy, 6 tygodni po transferze w pęcherzyku ciałko żółte i płód. Ale niestety nie było widac serca. Jutro jade do szpitala, przed zabiegiem jeszcze raz zrobią mi usg a potem się pożegnam z fasolką........

IN VITRO

29/04/12 13:39:54

No to u Ciebie widac było serduszko 4 tygodnie po transferze, a u mnie 6 i nic..... Tylko ciałko żółte i malutki zarodek... Kolejne usg mam w środę, 2 maja, czyli rano przed zabiegiem, tak dla 100% potwierdzenia. Taka jestem rozżalona, czasem jak płaczę to mi się wydaje że mi łez brakuje i mam odczucie że to koniec, i że nic dobrego mnie juz nie spotka...

IN VITRO

28/04/12 12:41:06

Juz sie naczytałam, ze zdarzały sie takie sytuacje że dopiero w 9 tyg było widac serce, ale to wynikało ze źle obliczonego czasu ciąży. Natomiast u mnie wiem co do dnia i godziny, bo przecież transfer był. Myślałam jeszcze że może późno się zarodek zagnieździł, ale tez doczytałam gdzieś że zagnieżdżenie nastepuje ok 6 dnia, a maksymalnie najpóźniej do 10 dnia, ale to w sporadycznych przypadkach. Nie wiem czy u mnie dojdzie do samoistnego poronienia jak od dnia transferu biore końskie dawki leków podtrzymujących: Duphaston 3x dziennie, Luteinę dopochwowo 3x dziennie, raz dziennie no-spę, raz dziennie magnez..... Nie wiem, pisalam to bo miałam taką cichutką nadzieję, że może któraś z Was tak miała i wszystko sie udało..... Wiem, głupia jestem..... Juz tyle lat walki, 1 ciąża po CLO poroniona w 4-5 tyg, jedna ciąża pozamaciczna po CLO, teraz 3 ciąża po in vitro......

IN VITRO

27/04/12 22:42:32

Witajcie dziewczynki. dawno mnie tu nie było, a i wczesniej też nie byłam pilną forumowiczka :oops: Mam taką zgryzotę teraz. po wielu latach leczenia i stymulacji podjęłam wreszcie decyzję o przystapieniu do in vitro. Moja lekarka skierowała mnie do szpitala który ma umowę z Invimedem w Warszawie, więc w szpitalu byłam stymulowana przez dwa tygodnie i to było refundowane: czyli Gonal, cetraitde, pregnyl, codzienne usg. Więc całkowity koszt łącznie z mrozeniem na rok wyniósł ok 7 tys. Niestety z powodu PCOS miałam hiperstymulację, jajnik lewy miał ponad 6 cm. Na kcji pobrano mi aż 25 komórek, (ostatecznie po hodowli zamrożonych mam 14) poziom estradiolu był ok 4000. Później zadzwonił do mnie lekarz zebym przyjechała na transfer bo zdecydowali ze podadzą mi 1 zarodek, żeby wykorzystać szansę bo ponoć ze świeżych zarodków szansa wynosi 40% a z mrożonych juz tylko 20%. No i pojechałam. Jednak nie posłuchałam lekarza który powiedział że mogę od razu wracać do domu (ok 300 km), bo w innych klinikach wiem że zalecają po dobie dopiero wyruszać w podróż dłuższą niż 100 km. Wynajęliśmy z mężem pokój w hotelu i tam przeleżałam i przespałam całą dobę. W domu (na zwolnieniu) praktycznie leżałam plackiem dwa tygodnie. W 14 dniu po transferze zrobiłam betę, wyniosła 52.48. Później zrobiłam jeszcze dwa razy co 48 h i pięknie sie podwajała. W 4 tyg po transferze (czyli 6 od dnia ost.miesiączki) poszłam do swojej ginki, widziałam centymetrowy pęcherzyk. Jednak zastanowiły mnie słowa lekarki, ze nic w nim nie widać i że poczekamy jeszcze ze dwa tygodnie. Oczywiście w domu na neta i ścierpłam. Powinno być juz ponoć widać serce. Przez dwa tygodnie nie wiedziałam ze strachu jak w ogóle żyję i co robię. No i we wtorek, w 6 tygodniu po transferze a 8 od ost miesiączki poszłam na usg. No i wyszłam zaryczana. Widać ciałko żółte, bieguny płodu ale brak echa serca. Wyniki usg: GS - wymiar pęcherzyka ciążowego 22,8 mm Pęcherzyk żółtkowy - 6,2 mm CRL - wymiar ciemieniowo - siedzeniowy 2,2mm ASP - brak akcji serca płodu Nie zostawiła mi złudzeń, że juz na bank powinno byc serce no i zarodek trochę za mały. Dostałam jeszcze 1 tydzień czekania, tak bardziej pro forma, i na 2 maja skierowanie na zabieg łyżeczkowania. Przepraszam za ta epistołę kilometrową, ale chciałam się możliwie jak najdokładniej wysłowić. Dodam jeszcze że nie mam żadnych dziwnych dolegliwości, owszem pobolewaja mnie piersi po bokach, ale ponoć to normalne i od czasu do czasu w dole brzucha lekkie kłucia i ciągnięcie. Żadnych absolutnie plamień. Powiedzcie mi, czy zdarzyło się że serduszko dopiero było widac w 9 tyg ciąży? Czy cuda się zdarzają? Czy to tylko moje pobożne, rozpaczliwe życzenia....?![/url]

IN VITRO

05/12/11 18:27:16

Kolejny raz dostałam po.... głowie.... 8 ampułek gonadotropin i nic, największy pęcherzyk ok 10mm. Moje jajniki chyba z tych upartych.... No nic...., póki co Duphaston na wywołanie @. zeby chociaż coś drgnęło to byla bym zadowolona że cykl nie poszedł na marne.. Eh.....