SZCZĘŚLIWY PAŹDZIERNIK 2014 :)

09/01/15 16:57:34

Hej Dziewczyny... Tak długo się nie odzywałam, bo bardzo smutno u nas :( Jak jmijeczka pisała, byłam z Jasiem w szpitalu przez okres świąt i Nowego Roku, miał silne zakażenie układu moczowego, nie wiadomo niestety skąd, w międzyczasie Hania się rozchorowała i mąż trochę z gardłem miał problemów, mnie też odrobinę pobolewało, więc prosiłam ciągle, żeby sprawdzali gardełko Małemu, czy czegoś nie podłapał, wyszliśmy tydzień temu w piątek popołudniu, a już od soboty Jasiu zaczął pokasływać, w niedzielę pojechaliśmy na pomoc doraźną, osłuchowo niby ok i zaczerwienione gardło, dostał leki typu nasivin, mucofluid i argentil na gardło plus inhalacje i oklepywanie, oczywiście wszystko dawaliśmy i robiliśmy, ale od popołudnia we wtorek było gorzej, więc zdecydowaliśmy, że pojedziemy razem do szpitala, ale nie mieliśmy Hani z kim zostawić, a ona znowu zaczęła kaszleć i gorączkę miała, moja Mama też od nas podłapała, a że mi się też gardło pogarszało, to mąż pojechał z Jasiem, ja zostałam z Hanią, zatrzymali ich nas noc, zdiagnozowali zapalenie oskrzeli :/ Prawdopodobnie jeszcze z poprzedniego szpitala wyniósł :( No i dostaje znowu antybiotyk, kolejne 10 dni w szpitalu, a najgorsze, że ja też na antybiotyku i Hania też, obie mocno zakatarzone i kaszlące i nie mam nawet możliwości pojechać do Jasia...Musiałam zrezygnować z karmienia piersią z powodu antybiotyku, mogłabym co prawda odciągać, jak skończę antybiotyk, ale nie ma za bardzo nikogo, kto bym Jasiowi to mleko dowoził, zresztą powiem Wam, że tak jak walczyłam bardzo o karmienie piersią, jak byłam w szpitalu i odciągałam, mimo że Mały czasem się budził przez laktator, a że on prawie od początku dokarmiany, to tylko z cyca chciał mi w nocy pić, gdy mi więcej mleka naszło, a tak miałam mało..To teraz straciłam wiarę, że to karmienie jakoś może Jasia ochronić, bo zbyt wiele złego się podziało, teraz Hania śpi, więc mam chwilę, żeby napisać, ale ogólnie dzisiaj i ja się czuję fatalnie i ona też, ciągle mi na rękach wisi i mam nadzieję, że to tylko dzisiaj kryzys, a jutro już będzie lepiej...Jeszcze do tego wszystkiego trochę mężowi wrócił ból gardła i jak mu się pogorszy, to będzie musiał przyjechać do domu, a Jasiu zostanie z pielęgniarkami, modlę się o to, żeby do tego nie doszło, bo chyba mi serce pęknie, a już pęka, że nawet nie mogę go przytulić, ani pocałować...Jak mam chwilę, to czasem Was podczytuję, ale powiem Wam, że bardzo mi ciężko w tej sytuacji, naprawdę, cieszcie się, że macie Maluszki przy sobie i nawet jak dają Wam popalić, albo śpią mało, to przymrużcie oko, bo ja narzekałam, że Jasiek ma kiepskie noce, że jest wymagający i marudny, a teraz bym wszystko oddała, żeby mieć go takiego, byle zdrowego..Trzymajcie za nas wszystkich kciuki, żebyśmy wyzdrowieli i byli już razem...Pozdrawiam Was wszystkie!

SZCZĘŚLIWY PAŹDZIERNIK 2014 :)

17/12/14 22:13:43

Hej Dziewczyny :) Pisałyście ostatnio o przytulance, która ma wbudowaną pozytywkę z odgłosami bijącego serca i wibracjami, my właśnie ją kupiliśmy na spółę z moją Mamą Jasiowi na prezent gwiazdkowy ;) Nie wyobrażam sobie dawać prezenty Hani, a jemu nie, mimo że jest taki malutki :) A ta przytulanka dlatego, że jesteśmy w stanie dużo rzeczy wypróbować, żeby Mały nie płakał i żeby łatwiej zasypiał, póki co niewiele działa, zaczęliśmy od leżaczka bujaczka z wibracjami, ale takiego, co trzeba go samemu bujać, doszły na pałąk zabawki różne, potem karuzela z melodiami i poruszającymi się listkami i zabawkami, potem kupiliśmy używany leżaczek taki samobujający się, też średnio, więc kolejna próba będzie z przytulanką...Jak Jaś ma dobre dni, to max 15-20 minut wytrzyma w leżaczku, pod warunkiem, że się dużo dzieje i jeszcze ja gadam do niego, karuzela w ogóle nie działa, aha i na macie edukacyjnej w ogóle nie chce leżeć, od razu płacze...Strasznie ciężko zasypia, zwłaszcza wieczorem, też chyba dwie z Was pisały, że Wasze dzieciaczki przebudzają się zaraz po odłożeniu, Jaś dokładnie tak samo...Czasami usypianie naprawdę długo trwa, mieliśmy do niedzieli pożyczony fotel bujany i jeszcze on w miarę dawał radę ;) I zastanawiamy się, czy nie kupić..A wczoraj byliśmy na szczepieniu, w nocy niestety Jaś gorączkował, a dzisiaj mimo że w dzień dużo spał, to bardzo marudny był :( U lekarza był mierzony i ważony, a więc wzrost to około 63,5 cm, a waga 6,7 kg!!! Klocek jest jak nic..Nadal karmimy się piersią i butla potem, kupiłam sobie laktator elektryczny i odciągam, jak mam kiedy.. Podziwiam Was ćwiczące, bo ja nawet pół godziny nie miałabym czasu, żeby poćwiczyć w ciągu dnia, chyba że późnym wieczorem, ale wtedy już padam na buźkę i na razie rezygnuję, bo wolę te pół godziny dłużej spać, zwłaszcza, że noce nadal takie sobie ;/ Mam pytanie do dokarmiających mm, po pierwsze jakiego mleka używacie? Po drugie ile ml średnio dajecie mm na jedno karmienie? Aha, i do Wszystkich pytanie: ile godzin Wasze pociechy średnio śpią w nocy, a ile w dzień? No i piękne te Wasze uśmiechające się dzieci na fb, mój synuś może z raz dziennie, no, góra dwa się do mnie uśmiechnie, a tak to raczej ma minę, jakby był na ciągłym wku... :P Jak będę miała więcej czasu, to wrzucę zdjęcia na fb, to zobaczycie ;) Pozdrawiam Wszystkie Mamuśki :)

SZCZĘŚLIWY PAŹDZIERNIK 2014 :)

05/12/14 20:59:40

Hej! Dziewczyny, ja cały czas jestem i Was podczytuję, ale jedno, że czasu brak, żeby napisać, a drugie to jak czytam o Waszych dzieciaczkach, że budzą Wam się raz w nocy, że się uśmiechają, że leżą sobie spokojnie przez jakiś czas na macie, to normalnie czuję się, jakbym czytała o czymś nierealnym...Ja śpię od urodzenia Jasia po 4-6 godzin z przerwami na dobę, Jasiek ma w większości minę, jakby był na ciągłym wku... ;P, uśmiecha się tylko przez sen, a na macie nie ma mowy, żeby w ogóle poleżał..W leżaczku jakieś 10 minut wytrzyma z włączonymi wibracjami, gdy go bujam i gdy ma smoczka w buzi, to może jeszcze z 5 minut da radę ;) Do dzisiaj byłam sama z dzieciakami, więc ogólnie sajgon, dobrze, że moja Mama często była ze mną, chociaż najgorsze nocki, a przecież nie budziłam jej wtedy, więc walczyłam sama...Jedyne co, to się łudzę, że będzie coraz lepiej, już trochę jest, chociaż dzisiaj akurat było strasznie, Jasia brzuszek od południa boli, jak jest ululany, to się ciągle przebudza, jak nie śpi, to płacze..Dobrze, że mój mąż wrócił, bo będę miała wsparcie, w dzień mniej, bo w pracy będzie, ale w nocy pomoże :) Może teraz będę miała więcej czasu, żeby z Wami popisać :)

SZCZĘŚLIWY PAŹDZIERNIK 2014 :)

19/11/14 17:11:47

Hej Dziewczyny :) Joanna - ja również mocno współczuję przejść, nie dość, że się naczekałaś na córunię, to jeszcze taki finisz :( No, ale najważniejsze, że Malutka jest już z Wami :) I widzicie jak to jest..Cieszyłam się, że Jasiek robi często ładne kupki i puszcza pierdki, no i mam...Od wczoraj nie zrobił kupy, nie chce za bardzo jeść, dopiero w południe więcej pojadł i w nocy dłużej trwało usypianie go nic sam sen...A teraz odsypia biedulek... Na szczęście rośnie jak na drożdżach, bo zakładam mu już rozmiar 62 i wcale te ciuszki nie są jakieś za duże, no i waży 5,5 kg ;D Co podajecie na problemy ze zrobieniem kupki?

SZCZĘŚLIWY PAŹDZIERNIK 2014 :)

16/11/14 21:24:05

Hej Dziewczyny :) selenan, jmijeczka - dzięki za pamięć :) Podczytuję Was w miarę na bieżąco, ale czasu, żeby przysiąść i odpisać niewiele :/ U nas nadal kosmos z Jasia spaniem, co prawda śpi w miarę w dzień, choć z tym też różnie, ale nocki są beznadziejne, wczoraj np zasnął dopiero o 2, pospał do 3.30, przebrany i nakarmiony zasnął znowu dopiero przed 5, obudził się przed 7, dałam mu cyca na leżąco i ostatecznie pospał do 7.30..Najgorsze u niego jest to, że 1) chodzi tak późno spać, po 2) jak się obudzi, przebiorę go, dam cyca i butlę i ululam do spania, to mija 1,5-2h :( i po 3) niby jest uśpiony, a jak go odkładam, to oczy jak 5 zł i znowu trzeba go usypiać, a on nie zasypia sam..Dziewczyny, a jak to u Was jest z tym zasypianiem? Musicie kołysać Maleństwa, czy same zasypiają? Bo my już próbujemy różnych rzeczy, np leżaczka, fotelika samochodowego, suszarki, a i tak Młody się szybko przebudza... hope - Jaśkowi też wyszły krostki na buźce - na policzkach, trochę na czole i sporo na brodzie i to trądzik jest - takie zmiany hormonalne po porodzie, niby ma zniknąć samo, ale nie wiadomo kiedy, a wygląda to nie najlepiej...Może Mała ma podobnie? Mi też się Mały czasem denerwuje przy cycku i popłakuje, np dzisiaj, ale to chyba wina kawałka ciasta, które dzisiaj zjadłam..Niby jabłecznik i nie powinien zaszkodzić, ale jednak... Ale uwaga! Powiem też coś pozytywnego ;D Jasiek póki co pięknie puszcza bąki (jak stary chłop :P), robi kupy i nie ma problemów z brzuszkiem :) Trzymajcie kciuki za dzisiejszą noc, pożyczyliśmy kołyskę od mojej przyjaciółki, może ona da radę na mojego opornego na spanie Gzuba ;) Aha, i powiedzcie mi, jak Wasze Maluchy piją z cyca, to ile trwa karmienie?