Pytanie o łóżeczko!!! Co w środku?

08/09/11 18:52:16

Na zdjeciach znajomych ktore zostaly mami widzialam ich maluszki w tych slicznych kolorowych poscielach :)podusie,pieluszki,do tego kocyki i inne slicznosci. to sa takie piekne rzeczy - cudo. A tu si? okazuje ?e zupelnie zbedne... Odnosnie kladzenia maluszka w nogach lozka te? slyszalam, chodzi o to ?eby nie klasc dziecka po srodku materacyka. Powinno lezec podobno "w nogach" lozka, tzn.na samym dole, a jakikolwiek kocyk podwiniety powinien by? pod materac,?eby maluch nie mogl si? w niego zaplatac. Najlepiej na to wszystko reaguje moja mama. Mowi ?e wszystko ocenie sama i bede wiedziec i czuc czy malenstwu jest za cieplo czy za zimno.

Odżywianie w ciąży/'Zachcianki'

08/09/11 16:05:45

U mnie mdłości zaczęły się dopiero w 3 miesiącu- generalnie odrzuciło mnie od wszystkiego, co jadłam na początku ciąży (do dziś pamiętam świateczny bigos mojej mamy, którym w grudniu się zażerałam - do dzisiaj mi niedobrze jak o nim myślę). A co do zachcianek - absolutny faworyt, ogórki kiszone maczane w keczupie ;):)

O jak ja sie boje prosze o odpowiedz

08/09/11 15:59:07

potwierdzam :) Na mój pierwszy miesiąc ciąży przypadł akurat wyjazd do Egiptu - opalanie się, baseny, sauny, słona woda, inna flora bakteryjna posiłków, alkohol all inclusive i wcale niemało papierosków, nei mówiąc o tańcach do białego rana. Dowiedziałam się że jestem w ciąży i pierwszą myślą było: O boże, przecież imprezowałam i używałam sobie przez ostatni miesiąc jak nigdy. Ale wszystko jest w porządku. Jestem w 39tc, mały rozwija się wspaniale, ja czuję się dobrze. Oczywiście od razu jak dowiedziałam się o ciąży (w ok. 5 tyg.) odstawiłam papierosy i wszytskie niezdrowe rzeczy. Wszystkie wyniki i ja i synek mamy dobre, teraz czekamy do rozwiązania. Nie przejmuj się, ten pierwszy miesiąc jest takim specyficznym okresem - moja położna określiła to jako "organizm sam jeszcze nie jest do końca pewny czy jest w ciąży czy nie, czy masz dostać okres, czy nie". Oczywiście palenie i picie,opalanie,fast foody na pewno nie pomagaja, ale myślę, że nie odgrywa jeszcze aż tak szkodliwej roli - przynajmniej nei w tak dużym i niszczącym stopniu jak w późniejszym czasie. Główka do góry, gratuluję z całego serduszka :) Czekaj na maluszka i nie martw się na zapas :)

Jak obwieściłyście tę radosną nowinę mężowi i rodzinie?

08/09/11 15:49:20

Więc okres spóźniał się kilka dni, kupiliśmy jeden test, zrobiliśmy, wyszedł niejasny. Następnego dnia kupiliśmy jeszcze dwa, z górnej półki. Jeden zrobiłam wieczorem, przed kolacją. Wolałam być sama w toalecie. Jak wyszły dwie kreski to nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Mój czekał pod drzwiami. Zapytał: "I co, dzidzia?". Pokazałam mu test, przytulił mnie i powiedział "No i fajnie, będzie dzidzia." Dla pewności zrobiłam kolejny następnego dnia rano, wyszedł pozytywny jak nic :) A z powiedzeniem rodzinie zwlekaliśmy. Bałam się reakcji mojej mamy, która była przeciwna przerywaniu nauki, zawsze mówiła, że na dzieci bedziemy mieli czas, najpierw studia. Wariowałam na samą myśl, żeby jej powiedzieć. Do dzisiaj się śmieję z Moim, bo zaraz jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży, przefarbowałam włosy na swój naturalny kolor, żeby nie walić chemii i amoniaku na głowę. Kiedy pokazałam mamie, jak wyglądam (a zawsze miała obsesję na kcie moich złotych włosów "bo tak wyglądasz najładniej i ani mi się waż farbować") i zaczęła biadolić. Mój na to: "Ooo, no to jak twoja mama tak reaguje na inny kolor włosów, to zobaczysz jaką jatkę zrobi o dzidziusia". Jatki nie było. Mama zamilkła tylko na najdłuższe 10 sekund w moim życiu. Była w szoku, ale nie robiła żadnych wyrzutów :) Natomiast moi dziadkowie, którzy po cichu czekali na prawnuka, byli przeszczęsliwi, babcia stwierdziła, że "ona czuła" :) W życiu nie byłam tak zdenerwowana jak wtedy :) Natomiast rodzina Mojego przyjęła już zupełną euforią, jego mama odebrała chora, i słabiutkim głosem mówiła że źle się czuje, po czym jak powiedzieliśmy, że będzie babcią to głos od razu jej się zmienił, zaczęła krzyczeć i piszczeć (ot, tacy z nas uzdrowiciele) :)) Bardzo miło to wspominam :)

Pytanie o łóżeczko!!! Co w środku?

08/09/11 14:24:24

Kochane mamy! Mam pytanie odnośnie łóżeczka dla maluszka i jego "zawartości". Mieszkam w UK i tutejsza służba zdrowia bardzo interesuje się kobietami zaraz po porodzie - gdy już wrócę do domu ma mnie odwiedzać pielęgniarka środowiskowa, pomagać z karmieniem piersią itd. Jest to tutaj obowiązkowe dla każdej mamy, zwłaszcza takiej, która rodzi pierwsze dziecko i jest "niedoświadczona". Chociaż nie bardzo się z tym zgadzam, bo do pomocy przyjedzie mi moja mama, to nie protestuję, niech robią swoje. I teraz właściwa część: Podczas ostatniej rozmowy z ową panią położną, dowiedziałam się, że dziecko nie może mieć absolutnie nic w swoim łóżeczku - poza materacem. Najlepiej powinno spać w tylko śpioszkach, bez czapeczki, rękawiczek, obicia na pręty łóżeczka, Boże broń kocyka, poduszki czy kołderki. Czy to prawda? Jak wy kładłyście niemowlęta do łóżeczka? Domyślam się, że poduszka i kołderka są zbędne, aczkolwiek kocyk? Albo obicie na pręty, żeby dziecko nie zrobiło sobie krzywdy? Pielęgniarka tłumaczyła, że chodzi o to, że dziecku nie może być za gorąco. Rozumiem to, ale czy to znaczy, że ma leżeć ot, tak, bez niczego, w samych śpioszkach i zupełnie pustej kołysce? Poradźcie, kochane, bo jestem zdezorientowana. PS. To samo odnośnie wózka - pielęgniarka stwierdziła, że w wózku też nie powinno być "niczego poza dzieckiem". Zbliża się jesień, nie wyobrażam sobie spaceru z małym bez żadnego kocyka. Czy faktycznie ta poduszeczka w wózku może aż tak bardzo zaszkodzić? Pozdrawiam!