Agresywne zachowanie po pobycie w szpitalu

21/04/14 22:26:36

Dziewczyny mam kłopot z moją czteroletnią córką. To bardzo mądra i dobra dziewczynka, do niedawna nie było z nią większych kłopotów. Jest bardzo śmiała i lubi dzieci, często chodzimy na place zabaw, lub w miejsca gdzie są dzieci, lubi się z nimi bawić, pierwsza nawiązuje znajomości. Z młodszym bratem do tej pory dogadywała się doskonale, byli bardzo za sobą i ciągle chcieli spędzać czas na wspólnych zabawach. Zdarzały im się kłótnie i sprzeczki, ale dosyć szybko się godzili, zawsze się przepraszali i dawali sobie buziaczki na zgodę,. Bywało, że któreś uderzyło drugie, ale było to bardzo sporadycznie. Na początku kwietnia zachorowała, trafiłam z nią do szpitala z ciężkim zapaleniem płuc. Spędziłyśmy tam prawie tydzień, który był dla niej bardzo ciężki i stresujący. Były takie chwile, kiedy wystraszona kolejnych igieł chciała się chować pod łóżkiem na widok pielęgniarki, okropnie przeżywała zakładanie wenflonu, bo ma tak delikatne żyły, że raz pielęgniarka wbijała się 7 razy zanim się udało, także negatywnych emocji jej nie brakowało, tym bardziej, że lekarze też byli różni i z rozmaitym podejściem. Byłam z nią cały ten czas, tłumaczyłam, wspierałam, dodawałam otuchy i pocieszałam, nocowałam też w szpitalu z nią, a mąż zajmował się synem. Kiedy wyszłyśmy myślałam, że już wszystko będzie dobrze, ale od powrotu do domu zrobiła się strasznie agresywna, zwłaszcza w stosunku do brata. Nie chce dzielić się zabawkami, mówi że są tylko jej, potrafi wyrwać coś bratu z ręki, albo go uderzyć lub ugryźć. Są chwile, kiedy nie chce mu nawet pozwolić wejść do swojego pokoju. Takie zachowania zdarzają się bardzo często. Odsyłam ją do jej pokoju żeby się uspokoiła, potem tłumaczę, dlaczego jej zachowanie było złe, dużo z nią rozmawiam zarówno ja jak i mąż. Po całej sytuacji zawsze przeprasza mnie i brata, obiecuje że już tak nie będzie. Kiedy pytam czy wie jak powinna była zareagować kiedy np. brat wziął coś co było jej potrzebne, mówi że wie że powinna mu to wytłumaczyć. Za to kiedy pytam czemu nie dała mu się bawić zabawką, która jej nie była potrzebna mówi, że się bała, że on chce ją zabrać. Brat dzieli się z nią wszystkim, potrafi oddać jej nawet całą porcję ich ulubionego deseru, bo od jej pobytu w szpitalu dba o nią jeszcze mocniej. Kiedy ona śpi on mówi, że musimy być cicho, bo Agusia była w szpitalu i jest zmęczona, musi odpoczywać. Szuka z nią wspólnej zabawy, ale kiedy ona reaguje złością boi się i ucieka do mnie. Staram się tak organizować im czas, żeby dużo bawili się razem, zwłaszcza na podwórku, gdzie podczas zabaw ruchowych nie będą się mogli kłócić o zabawki, ale jednocześnie tak żeby każde z nich miało trochę czasu sam na sam ze mną. Nie wiem co jeszcze mogę zrobić, żeby jakoś uporać się z tą sytuacją. Mam wrażenie, że ona dalej przeżywa swój pobyt w szpitalu, często wraca w rozmowach do tego, że się tam bała, że to ją bolało, że nie mogła wtedy jeździć z bratem rowerem ani wychodzić na podwórko itd. W kontaktach z innymi dziećmi jest lepiej, dalej do nich ciągnie, bawi się, ale trudniej przychodzi jej dzielenie się zabawkami także z nimi. W stosunku do nas także zrobiła się agresywna, a jej ostatnio ulubione zdanie to "to jest moje, moje i tylko moje". Zaraz po wyjściu ze szpitala nie odstępowała mnie na krok, nawet w nocy ciągle mnie wołała, kiedy się budziła rozglądała się i pytała czy jest w domu. Wydaje mi się, że jej poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane, ale nie wiem ile to może jeszcze potrwać i jak jeszcze mogę pomóc moim dzieciom. Jeśli macie jakieś rady to chętnie ich wysłucham, bo chwilami brak mi już sił.

Przepisy na przyjęcie urodzinowe :)

12/03/13 23:59:55

U nas maluchy na takich przyjęciach chętnie jedzą przekąski w cieście naleśnikowym. Ja najbardziej lubię pieczarki, ale przepisów jest wiele i na słodko i na słono, więc jest w czym wybierać

Zwrot podatku za 2012 rok

02/03/13 00:32:07

My w zeszłym roku złożyliśmy w tym samym dniu co moi rodzice, tylko my przez internet, a oni osobiście i faktycznie była różnica, bo nasz zwrot był szybciej niż rodziców i to coś koło 2 tygodni

W sprawie św. rodzinnych, św. z Zus, itp.proszę pisać,pomogę

25/02/13 22:55:36

Dziewczyny jak wyliczyć prawidłowo dochód przypadający na jednego członka rodziny potrzebny do uzyskania dodatku z tytułu przebywania na wychowawczym? Sytuacja wygląda tak, że ja od ponad roku jestem na wychowawczym, mam przyznane rodzinne i dodatki, niedawno mój mąż zmienił pracę, dostał wyższą wypłatę, bo akurat w tym miesiącu miał w pracy płatny dodatek za nadgodziny (było dużo nadgodzin, bo wyjątkowo tylko w tym miesiącu musiał pracować 7 dni w tygodniu) i kiedy zgłosił zmianę pracy w moprze i podał wysokość swojej ostatniej wypłaty to pani powiedziała mu, że trzeba będzie zwrócić ostatnio wypłacone pieniądze, bo jego dochód plus rodzinne na 2 dzieci poniżej 5 roku życia przekracza maksymalny dochód na osobę. Ja do jego wypłaty doliczyłam 154 zł rodzinnego i podzieliłam na 4 osoby to mi dało 538,5 a maksymalnie wyczytałam, że ma być 539, więc wydawało mi się, że wszystko jest dobrze. Mąż ma dostarczyć zaświadczenie z zakładu pracy i wtedy dowiemy się co dalej, ale ja nie mogę się doliczyć jakim cudem mi wychodzi dobrze, a pani z mopru źle, może to jakoś inaczej się liczy? No i czy w tej sytuacji, jak w kolejnych miesiącach jego wynagrodzenie jest niższe to czy dalej mogę pobierać te świadczenia czy już całkiem tracimy do nich prawo?

DZIECI ROCZNIK 2010

03/02/13 23:27:57

Justyna134 jak dużo robi to lepiej poczekać, po co ma w mokrym spać i się tylko przeziębiać. Czyli masz zawsze pod ręką niezłą broń jak można zabijać ;) ekateryna no właśnie ja muszę po testować, żeby nam było wygodnie. Myślałam, żeby mu kupić taki nocnik w kształcie kibelka bo może tam by się go udało na stojąco nauczyć, a potem by było łatwiej na dorosły kibelek, ale nie do końca jestem przekonana. Na takim zwykłym chętnie siada, ale posiedzi chwilę i sprawdza czy coś jest, no i najczęściej jak wstanie i woła "nie ma" to mu zaczyna po nogach lecieć. Co do takich histerii to u mnie młody właśnie zaczyna ten okres, ale na pocieszenie powiem, że u córci mojej koniec z takimi zachowaniami nastąpił wraz z końcem zeszłego roku. wii na pewno to inne uczucie na nocnik i w pieluszkę. Może mu się to uczucie nie podoba. Moja koleżanka uczyła dziecko "sićku i pićku", sadzała na nocnik i dawała kubek picia, wtedy dziecko siedziało aż się picie nie skończyło i powoli sukcesy były. Co do posłuszeństwa przy tatusiu to u mnie jest odwrotnie, przy mnie są grzeczniejsi. Za rękę Agusia chodzi bardzo chętnie i sama woła, za to Tomcio idzie za rękę póki kierunek marszu odpowiada jego oczekiwaniom, jak coś zobaczy albo coś mu się przypomni to nie ma siły, która by go utrzymała za rękę, wyrywa się i krzyczy. Dziewczyny odpieluchujecie to zaczną się pytania rodziny o coś innego, a to czy już mówi całymi zdaniami, a to czy umie już na rowerze jeździć, a to czy już sam zje obiad nożem i widelcem, to nie ma końca. Wiem jak to wkurza, u mnie jest w rodzinie akurat jest tak, że moje maluchy mają rówieśników, więc to porównywanie jest też bardzo nasilone. Chyba na to nie ma sposobu. I tłumaczenie, że każde dziecko jest inne nic nie daje. A my dziś urządziliśmy sobie naprawdę rodzinną niedzielę. Wczoraj w nocy napiekłam piramidę pączków, więc dziś z dzieciaczkami je lukrowaliśmy i posypywaliśmy cukrem pudrem, a potem wyżerka. Potem poszliśmy na długi spacer, a po obiadku na deser były lody. Też chcieliśmy wyciągnąć dzieciaki z domu, więc zabraliśmy ich na plac zabaw, potem do kiego małego baru/restauracji na przekąski i nabranie sił, a potem do sali zabaw dla maluchów. Tak im się podobało, że nie mogliśmy ich do domu ściągnąć, a zmęczeni że o 20 to już spali, a to u nas prawdziwie rzadki widok. No i reszta wieczoru dla rodziców. Aż nie wiem co mam z taką ilością wolnego czasu robić