¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨.¸¸.¤*¨Sierpnióweczki 2011!!¨*¤.¸¸.¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨

03/09/11 18:04:45

Dziękuję Dziewczyny za odp :sss: Mam jeszcze jedno pytanie jako początkująca mamusia- czy którejś z Was Dzidziolek też potrafi się tak strasznie rzucać i prężyć przy cycusiu? Czasem aż się zastanawiam czy wszystko jest ok. Agata próbuje złapać brodawkę i od razu ją wypuszcza, próbuje następny raz i to samo- wygląda to tak jakby dziobała cycusia. Czasem też pręży się jak struna dosłownie :shock: i też odmawia jakiegokolwiek jedzenia. Zastanawiam się czy może mieć na to wpływ podawanie jej smoczka :roll: AgaKrk to dobrze, że z raną lepiej- z takimi sprawami nie ma co przesadzać... Kasioola to rzeczywiście niefajnie się Mąż zachowuje- szczególnie jeśli chodzi o pomoc Twojej Mamy- ech faceci... Monia a co Twój Mąż robi, że na tak długo wyjeżdża? I daleko pojechał? Dadzi gratuluję egzaminu :brv: Mała zasnęła po 1,5 godzinnej walce- włączyłam farelkę i chyba jej szum ją uspokoił... Ciekawe o której wstanie na kąpiel....

¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨.¸¸.¤*¨Sierpnióweczki 2011!!¨*¤.¸¸.¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨

03/09/11 11:02:21

Tasta ja się bardzo cieszę, że nie wisi na cycu godzinami, ale czarnowidztwo się do mnie przyplątało chwilowe :oops: Wizyta kontrolna w czwartek to zobaczymy jak waga- wydaje mi się, że idzie ładnie- ubranka na 56 zaczynają robić się ciasne, a niektórych już raczej w ogóle nie założy :lol: dodane AgaKrk nic nie będę robiła- w szpitalu potrafiła i 40 min jeść a tu w domku taka zmiana- może klimat bardziej sprzyjający. Co do ropiejących oczek bo chyba jeszcze Mimi o to pytała- nam ropiały w szpitalu i najpierw kazali przemywać solą fizjologiczną, ale nic to nie dawało- pół godziny po przemyciu znów nachodziła ropka i w końcu na obchodzie pediatra zdecydowała, że da Małej kropelki- Sulfacetamid- już po dwóch dawkach widać było poprawę- stosowaliśmy 2,5 dnia czyli w sumie po 5 kropelek wyszło do oczka i przeszło całkowicie :D

¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨.¸¸.¤*¨Sierpnióweczki 2011!!¨*¤.¸¸.¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨

03/09/11 10:32:32

Co do długości ssania cycusia chodzi mi o coś zupełnie odwrotnego- czy to możliwe, że Mała najada się w 20 minut? Zazwyczaj tyle zajmuje jej opróżnienie jednej piersi i zazwyczaj po takim czasie zasypia- myślę czy to nie za krótko... :hm:

¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨.¸¸.¤*¨Sierpnióweczki 2011!!¨*¤.¸¸.¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨

03/09/11 10:22:23

Witam się po dłuższej przerwie i od razu gratuluję reszcie rozpakowanych Mamuś :brv: :jee: :jee: :jee: :brv: Kaśka szacun dla rozmiarów synka :lol: My korzystamy, że Tatuś jest jeszcze do wtorku w domu i cieszymy się sobą nawzajem :lol: Mała na razie w miarę grzeczna tylko chyba zaczynają się jakieś problemy z brzuszkiem bo od wczoraj się pręży niesamowicie- mam zamiar dzisiaj kupić jakąś herbatkę dla niej- może coś podpowiecie? Była u nas w ramach wizyty patronażowej pani pediatra i... Kazała Małą dopajać wodą bo żółte ma jeszcze oczka i trochę twarz- na razie dałam jej dwa razy wodę, po której raz dzisiaj w nocy zwymiotowała więc chyba sobie daruję- będziemy się częściej do cycusia przystawiać. Pisałyście, że dobrze działa słońce na bilirubinę i mam pytanie- tak normalnie wystawiałyście Dzidziolki do słońca bezpośrednio czy chodzi o to aby Mała była jak najwięcej na dworze? Do tego powiedziała, że Agatka ma wąskie biodra i żeby jej pieluszkę tetrową wkładać na pampersa- ale sama powiedziała, że może taka jej uroda... Aż się ciśnie na usta- d... nie pediatra :evil: I jeszcze jedno pytanie mam- jak długo jednorazowo Wasze Dzidziolki jedzą pierś?

¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨.¸¸.¤*¨Sierpnióweczki 2011!!¨*¤.¸¸.¨*¤.¸¸¸¸.¤*¨

25/08/11 18:41:51

Witam się w końcu na trochę dłuższą chwilkę... Zdjęcia w galerii Kasiooola trzymaj się mocno- byle do 21- ja wierzę, że już nie będą przedłużać Twoich męczarni... Gratuluję wszystkim rozpakowanym, a nierozpakowane wspieram telepatycznie i radzę aby wybrały się na spacer do ZOO- wydaje mi się, że u mnie 2 godziny chodzenia w upale i oglądania zwierzątek sprowokowało Małą do wyjścia za 2 dni :lol: Postaram się ekspresowo opisać co się działo. W czwartek po południu pojechaliśmy 80km od W-wy na budowę, bo mieli nam w piątek wstawiać okna. W piątek rano pojawiła się podbarwiona na różowo wydzielina i zdecydowaliśmy, że nie czekamy tylko wracamy do W-wy a okna wstawią się i bez nas. Pojechaliśmy do szpitala ( Dadzi rodziłam jednak na Madalińskiego), zbadali mnie- rozwarcie 2cm, szyjka dł. 2,5, podłączyli pod KTG, nawet rysowały się skurcze takie do 80, a jeden był ponad 100 (potem się przekonałam, że to jakieś fałszywe były, bo skurcze na 60 już były straszne gdy zaczął się poród :evil: ) Odesłali nas do domu i powiedzieli, że jest szansa, że niedługo coś się ruszy. Pospacerowaliśmy jeszcze tego dnia z M i poszliśmy spać, ale mi spać nie dawały coraz mocniejsze skurcze. Zaczęłam liczyć- najpierw były co 10 min, ale b. szybko zmieniły się i były co 5. Poczekałam godzinę i obudziłam M. Pojechaliśmy znowu i tym razem już nas zatrzymali- co prawda rozwarcie było takie samo, ale skurcze się pięknie na KTG pisały. Była 02:00 A potem.... Skurcze mocniejsze, rozwarcia brak Położna odkleiła dolny biegun łożyska, dostałam jakiś zastrzyk- już nie pamiętam nazwy, który miał pomóc w rozwarciu jeśli to prawdziwy poród- rozwarcie zmieniło się na 4 cm i nie chciało drgnąć dalej... Wybiła godzina 16... Przyszła położna (zjawiała się tak raz na dwie godziny mniej więcej), zbadała mnie i przebiła pęcherz. Skurcze coraz silniejsze- poszłam pod prysznic i siedziałam 1,5 godziny. Przestałam czuć Małą i M poszedł po położną- była już inna, podpięli mnie znowu pod KTG (kto to wymyślił, żeby leżeć podczas skurczy w miarę nieruchomo :evil: ), zbadali, i nic... Zaczęłam myśleć o znieczuleniu... Przyszedł lekarz i zapytał czy zgadzam się na oksytocynę- powiedziałam, że tak, ale pod warunkiem, że najpierw dostanę znieczulenie- on mi na to, że musi być odwrotnie żeby wiedzieli czy oksytocyna działa poprawnie. I tu zaczęła się jazda bez trzymanki... Dadzi czy nie słyszałaś wrzasków w sobotę w godz. 20-22:40? Mam wrażenie, ze cała W-wa mnie słyszała... Jak już chcieli mi podać znieczulenie okazało się, ze jest 8cm rozwarcia, więc stwierdziłam, że nie ma sensu przedłużać, bo naprawdę szybko szło. Po zwiększeniu dawki skurcze już były tragiczne ale w końcu osiągnęliśmy 10cm. Mała była jakoś pod skosem ułożona główką i lekarz z położną musieli w czasie skurczu ją naprowadzić, potem główka nie chciała się opuścić i w końcu położna kazała mi kucnąć i wtedy główka zeszła tak bardzo, że w połowie pojawiła się na świecie- szybko na łóżko, kolejne trzy parte i Mała w końcu się urodziła :lol: Pękłam, bo Agata pchała się na świat z ręką do góry. Nawet nie wiem ile mam szwów- wiem, że kłują przy siadaniu.... A teraz podsumowanie- nie wyobrażam sobie, że mogłabym rodzić sama bez M, bólu już nie pamiętam, za to wiem, że mam cudowną Córkę, Męża na którego ZAWSZE mogę liczyć i nie przestraszy się niczego i że cudownie jest mieć świadomość, że ma się swoją własną, małą, pełną rodzinę... Miało być ekspresowo a wyszło jak zawsze :oops: