W OCZEKIWANIU NA II CIĄŻE

11/10/19 11:13:49

Black jestem i zaglądam tutaj czasem,ale kompletnie nic się nie dzieje. To forum umarło. Nagle wszystkie mamy odsunęły się stad nie wiadomo czemu. Miałam nadzieję że nasze dzieci urosną i dalej będziemy tutaj pisać od czasu do czasu...ale jednak każdy usunął się w cień... Łobuz i Tasta też znikły co strasznie mnie smuci... Przechodziłam ciężki czas i nawet tutaj nie mogłam się wygadać, bo i tak nikt by tego nie przeczytał :roll: Dziewczyny co u Was? odezwijcie się! Ja już po leczeniu.Wyniki mam ok. Na szczęście. Kontrolny tomograf mnie czeka 5.11 oby też dobrze wyszedł.... Black pisz co tam u Ciebie! :)

W OCZEKIWANIU NA II CIĄŻE

14/01/19 12:01:21

Witajcie! Zastanawiałam się co Wam tutaj napisać... W sumie u mnie nic ciekawego...Dalej na L4 jestem.No ale to już raczej koniec tego dobrego... To już wiecej niż pewne ale od lutego wracam do pracy... Bardzo się boje powrotu do pracy.Co znowu mnie tam czeka.I najważniejsze gdzie mnie dadzą.Bardzo bym chciała wrócić na dawne stanowisko.Tylko tam czułam się spełniona w 100% i 1 zmiana tylko a to dużo. Łobuz jak możesz podsuń mi jakieś dobre argumenty żeby przekonać kierownika do swoich racji...a tak przy okazji powiem mu wszystko co i jak... że choroba mnie dotknęła taka a nie inna. A ja dalej czekam na informacje z Katowic.Nie odzwyają się od 12.11... niby bym już chciała wiedzieć ale im później tym lepiej.... Od początku stycznia zapisałam się na Mistrzostwa Świata 2019 w układaniu puzzli.Ułożyłam już 4000. Działam sobie na spokojnie. Obiady robię także mąż ma się jak pączek w maśle :P Łobuz dziękuję Ci za ten wpis wyżej.Czytałam go z zapałem i momentami miałam łzy w oczach...Coraz mocniej się zastanawiam czemu tak los mnie doświadczył i to JA muszę być poszkodowana... Tyle koleżanek znam którym się w życiu nie ułożyło się.... rozwody,rozstania,samotne matki...A teraz są szczęśliwe bo los do nich się uśmiechnął.A ja?! Mam synka i męża,jestem szczęśliwa ale dopadł mnie rak.Dlaczego?! Kuzynka mi mówiła (pokonała raka piersi) że po czasie dowiem się dlaczego zachorowałam.Każdy z nas co zachorował na raka i wyszedł z niego wie czemu jego choroba dotknęła.Myślałam o tym....ciężka sprawa... Black myślę że u Ciebie taka nerwica i brak radości z życia to widocznie jesteś przytłoczona codziennością.Hania obowiązki i Zuzia dają Ci w kość.Powinnaś wyjść do ludzi i zająć się czymś. Hanię kiedy dajesz do przedszkola? Jak zacznie już chodzić do przedszkola może warto iść do pracy? To zawsze inaczej człowiek myśli i jest szczęśliwszy że nie jest uwiązany w domu,mimo natłoku obowiązków po powrocie z niej. A jak mocno sobie nie radzisz z tym wszystkim idź do psychologa.To nic takiego... Sama chodziłam po poronieniu.Wtedy doszłam do siebie i zaczęłam cieszyć się życiem....Kilka wizyt u psychologa i będzie lepiej. A mąż nie rozmawia z Tobą? Wspiera Cie?

W OCZEKIWANIU NA II CIĄŻE

15/12/18 20:05:24

Wpadłam na chwile.... Powiem Wam że nie wiecie ile bym dała żeby chodzić do pracy i się wkurzać na ludzi.Narzekać na brak czasu na wszystko...mieć sterte rzeczy do prasowania,pełny kosz na bieliznę,nieprzeczytane książki na półce.... mogłabym tak wymieniać i wymieniać.... A tak?! Siedze w domu z tą świadomością że mam raka.Tak bardzo bym chciała wygrać tą walkę...Tęsknie za dawnym życiem.... A jak ja się czuję?! Moja psychika ciagle płata mi figla.Mam zaburzenia poczucia własnej wartości.Najbardziej mnie boli że już NIGDY nie będę mieć swojego dziecka. Zostałam okaleczona przez raka...Nie jestem 100% kobietą,nie będę mogła już wydać dziecka na świat... Tak cholernie mnie to boli....Nie miesiączkuję już....a mam menopauzę.Brak jajników bardzo mi doskwiera...Mam teraz plastry żeby jako tako funkcjonować.... Ostatnio często płaczę....a byłam w takiej dobrej formie.Wszystko przez te myśli.... Czekam dalej na telefon z Katowic.Nie wiem co mnie czeka.Czy będę mieć leczenie czy nie... Dla Was nic nie powinno być cenniejsze niż zdrowie...a reszta?! Jakoś się poukłada... Tęsknie za normalnym życiem w zdrowiu... A ja tak kocham życie.... Aż ciężko mi pomyśleć że może mnie tu zabraknąć dla męża i syna oczywiście...

W OCZEKIWANIU NA II CIĄŻE

25/11/18 20:52:51

Hej! Ostatnio bardzo mocno się odcięłam od tego że jestem chora.Żyję normalnie jak do tej pory....I super się czuje.Mam męża którego bardzo kocham i syna.Nic więcej nie potrzebuję do szczęścia...poza....zdrowiem do końca życia.... Do dnia dzisiejszego pocieszam się że byłam w I stadium choroby.Mam szansę....MUSZĘ ją pokonać! :) I ciągle czekam na wiadomość z Katowic czy będę mieć leczenie czy nie.W sumie chyba chcę....Dostać chemię i być zdrowa do przynajmniej 80lat....a nie bać się... A co do rany to lepiej.Nic mi się już nie sączy.Szew na dół całkiem ładnie wygląda...ale poniżej lini majtek jest gorzej,ale walczę z tym. Jutro nowy tydzień.... I coraz bliżej grudnia.Kupiliśmy już synkowi kalendarz adwentowy z Milki.Wiem że droższy ale przynajmniej wiem że czekolada prawdziwa :) Małe zakupy w Biedronce zaliczone,no i kasa poszła.... A w tym tygodniu skupię się znowu na sprzedaży rzeczy po synu.Mam nadzieję że sprzedam tak dobrze jak ostatnio.Zarobiłam już sporo...a i wczoraj mogłam poszaleć w Smyku.Przy okazji dostaliśmy czarnego misia :) Słodki jest.Nigdy takiego nie miałam więc teraz se odbiłam :D Tak ostatnio myślałam o tym żeby się spotkać w realu.Wiadomo każdy z nas ma daleko wszędzie ;) Fajnie byłoby się spotkac tak normalnie....ja mam najgorzej bo na samym południu mieszkam. Pomyślcie o tym kobiety ;) Nie mówie już teraz,zaraz.Po Nowym Roku? black_cherry jak syn w przedszkolu to sprzątam dom.A przede wszystkim wystawiam rzeczy na sprzedaż po synu.Mi te ubranka już się nie przydadzą a poza tym za tą kasę coś synkowi kupię. Tata miał przyjechać w zeszłym tygodniu to milczy.Widocznie coś mu wypadło.Czekam na odezw. A z raną lepiej,dziękuję ;) Łobuz Z raną o wiele lepiej ;) Zagojona :) mimo że jeszcze jeden szew widzę.Ponoć się rozpuści. A co do świąt to kupiliśmy synkowi 2 roboty które grają w kręgle czy w piłke nożną za pomocą których się steruje pilotami ;) Uznaliśmy to za dobry pomysł...Super bo w tym roku mamy już syna prezent z głowy. No i oczywiście poza puzzlami. A to ma po mnie bo ja do dzisiaj puzzle układam :P

W OCZEKIWANIU NA II CIĄŻE

15/11/18 20:54:00

Hej! Miałam pisać do Was ale nadmiar obowiązków mnie pochłonął bez reszty. Wzięłam się za wystawianie ciuchów na olx od synka.Strasznie mi szkoda, bo zawsze marzyłam je założyć drugiemu dziecku...Nie było mi dane,także chce je sprzedać a jak coś się uda to synkowi coś kupię za te pieniądze. Już dzisiaj udało mi się koszule do karmienia sprzedać.Zawsze coś ;) A co do wyników.... Powiem Wam że w zeszłym tygodniu w piątek dostałam telefon z Katowic.Przyszedł wynik i mamy w poniedziałek przyjechać do kliniki na 8 rano, bo profesor chce ze mną rozmawiać.Nic mi babka nie chciała powiedzieć przez telefon.Musiała mieć potwierdzenie czy będę czy nie.Powiedziałam że przyjedziemy.Mąż miał wolne bo wiadomo święto w poniedziałek zrobili więc z głowy. Cały weekend drżałam jaki wynik będzie.Nie raz się modliłam,prosiłam Boga żeby mnie wsparli.... No i nadszedł poniedziałek. Pojechaliśmy.Na szczęście teściowa wzięła syna do siebie i jechaliśmy sami. Musieliśmy czekać na profesora bo miał odprawę z innymi lekarzami z oddziału. No na szczęście nie trwało to za długo.W końcu weszliśmy do środka.Wyniki wyszły dobre :) Co ogromnie mnie cieszy.W tym co mi wycieli nie było komórek nowotworowych.Teraz czekam na decyzję czy będę mieć chemię czy nie.Za ok 2 tyg dostanę całą dokumentację i dowiem się co i jak.Dziś było konsylium więc już jakaś decyzja jest.No ale procedury i to wszystko trwa.Niech lekarze podejmą słuszną decyzję...chociaż boję się bardzo... Syn od wtorku przychodzi z przedszkola wykończony...ale udaje nam się z mężem go przetrzymać do 19. Zjada kolację i do wanny.Zazwyczaj o 20 już śpi.Okropnie nas to cieszy :) 8) Teraz bierzemy ten sposób.Nie ma co go kłaść.Brak bajki i Mario daje rade wytrwać 8) 8) black_cherry wiesz każdy z nas jest inny i inaczej reaguje.Każda z osób której powiedziałam o tym miała inną reakcję.Niektóre koleżanki jak tylko to usłyszały to płakały,inne łzy w oczach, kolejne powtarzały mi że będzie dobrze,że nie ma innej opcji,a kuzynka mówiła że wyjdę z tego,pomoże mi w tym,a rodzice czy teściowa jeszcze inaczej... Wiem że łatwo oceniać ale to jednak moja mama.... My od lat spędzamy święta u teściowej...Nie spotykam się w nią w święta wole z mężem pobyć i synem.A mój łobuz był u niej w tym roku i to kilka razy więc nie jest aż tak źle. A ten płyn czy ropa co mi się sączy to ponoć normalne przy takiej ranie w takim miejscu. Powinno niedługo przestać więc musze dbać o to.... A co do Lego to mamy tylko City.Duplo nie kupowaliśmy w ogóle.Syn od zawsze ma to małe najpierw to po mężu a teraz ma dokupowane od nas.