MARCÓWECZKI 2017

01/09/16 19:16:51

Lila i jak tam Małemu dzień w przedszkolu minął? Pamiętam swoje obawy jak mój szedł pierwszy raz..a teraz ! Zobaczysz..będzie dobrze :) Po miesiącu, dwóch nie poznasz, jak się zmieni :) Dziś miałam fatalny dzień..czasami przyłapuję się na tym, że nawet nie czuję, że jestem w ciąży(niestety takie dni to rzadkość), ale częściej mam tak, jak dziś..Wstaję- rzuca mnie jak kota po sierści..zjem bez apetytu..leżę, boli głowa, brak sił..znowu syndrom kota po sierści, więc trzeba coś wrzucić do żołądka..i później aż do wieczora znowu mną "rzuca"..przepraszam, że na początku znajomości zaczynam od marudzenia, ale jakoś tak mnie dziś przygnębiło już. A jak się wypiszę, to później nagle zdrowieję :wink: Dzisiaj jestem wdzięczna, że istnieją kanały tv z bajkami :$%^:

MARCÓWECZKI 2017

01/09/16 10:31:17

Witam wszystkie marcóweczki :papa: Melduje się lipcóweczka 2011 po 5 latach nieobecności na forum :oops: Właściwie to jestem taką "skrajną" marcóweczką, bo termin mam na ostatni dzień marca :wo: Ale bardzo pasuje mi marcóweczka :lol: Teraz lecę Was troszkę poczytam :papa:

Lipcówki 2011 :)

28/10/12 12:05:25

Karolciaaaaa!!!! jak miło, że się pojawiłaś... ja zajrzałam ponarzekac... ZIMA !!! zasypane śniegiem, pada od wczoraj..ehhh opony nie zmienione, więc mam przerąbane..wogóle to bym sobie ponarzekała, ale oszczędzę czytania tych "gorzkich żali" ;) jakiś straszny dół mnie dziś dopadł..chyba ta pogoda i zmęczenie...ciągle kaszlę i kaszlę..jeszcze nogę sobie załatwiłam i boli od tygodnia..a do lekarza-wiadomo, nie chce się iść..

Lipcówki 2011 :)

05/10/12 16:29:55

wiecie co dziewczyny...jest mi przykro , że wyleciałam z wątku..to, że się nie odzywałam, chyba nie oznacza, że sobie czytałam i mogłam to wykorzystać(tak to odbieram)...w takim razie skoro zostałam wywalona z wątku, to moje posty także powinny być usunięte-ze zdjęciami, ale pewnie tak się nie stało...

Lipcówki 2011 :)

04/10/12 12:20:00

hej dziewczyny.. i jestem na zwolnieniu...zapalenie gardła i zatok :( biorę leki i biorę i mam wrażenie, że nic mi nie przechodzi..chodzę jak jakiś tępak i w dodatku przygłucha (uszy mi zatyka)...co za okropne przeziębienie!!!! wcześniej to jakoś gorączka, gardło kaszel i przechodziło..a teraz czuję się jak "memlon" :ddd: i jeszcze ta jesienna pogoda..mieszanka wybuchowa :) na szczęście mały ma tylko leciutki katarek który już stopniowo przechodzi :) co tu robić..pranie porobione, obiad jest na dwa dni...hmm...lecę na allegro coś pooglądam..może jakieś bodziaki jeszcze się dokupi skoro jestem "uziemiona" na kilka dni.