~~~~STYCZNIOWE SKARBY 2012 ~~~~

09/01/12 22:26:29

Gratulacje Ania i witaj Launiu! Ja na moment, przeczutałam ale czasu nie mam sie rozpisywac, bo my dzisiaj wyszliśmy i juz jestesmy w domku yupppi Jas wyszedł z wagą 2060 i kiepsko je, tj szybko sie meczy, ale po godzinie udała mi sie wepchnąć 60ml yupppi Przeraza mnie ta noc mały stęka i sie wierci a mnie juz muli, a do niego ze wcześniak to z zegarkiem trzeba sie budzic :( wiec zobaczymy, do tego wszystkiego mała jakas zapchana i sie martwie bo jak zarazi małego to wyląduje znów w szpitalu na zapalenie płuc :( Ide sie położyc po przedemną pierwsza, długa, ciężka noc, ale i tak jestem przeszczesliwa...

~~~~STYCZNIOWE SKARBY 2012 ~~~~

08/01/12 22:18:05

Tak tak to ja, w sumie juz my, Jaśkiem sie moge pochwalic z zdjecia ze złych chcil i z tych lepszych, ale jutro bo moj Jasko jakoś na dniach wychodzi i chce pospac płóki moge bo ta franco co 2h by jadła i sie drze na cały oddział bo głodny taki nr z niego wyrósł, ale było cieżko...

~~~~STYCZNIOWE SKARBY 2012 ~~~~

08/01/12 21:23:00

Czesć kobitki nie wiem czy mnie pamiętacie, byłam kiedys styczniówką, ale jakos czasu nie było by pisac, a potem to juz sie wszystko pomieszało! Ja was kobitki prawie cały czas czytam tylko brak czasu na odpis! Kasia 23 gratuluje wielkiej córeczki, napewno bedzie sie super chowac. Tissaya wiem co czujesz, ale pamietaj zeby nie dopuszczac do siebie złych mysli i musi byc wszystko dobrze, ale dziwin mnie ze masz problem z kontaktami z synkiem, bo przecierz mama najbardziej jest mu potrzebna w takiej sytuacji Przepraszam, ze tylko do dwóch z was napisałam ale... U nas nie potoczyło sie tak kolorowo, w 24tc byłam na kontroli i było wszystko super, nawet książkowo, idealnie, lecz mnie jako manie cos przeszkadzała, coś nie pokoiło tak wiec przed 24tc wylądowałam na izbie przyjec po przebadaniu wszystko super, wizyta po szpitalu, ale juz u mojego ginka wyszła ksiązkowo, z ty ze ja tylko nie czyłam satysfakcji bo jak do 24tc ruszał sie jak oszalały to tu tylko małe ledwo wyczówalne ruchy ale lekarz stwierdził ze wszystko super! Przeczucia ciągneły sie przez kolejny miesiąć, było coraz gorzej cały czas jakies złe myśli, coraz bardziej złe, az w koncu moja Zuza uderzyła sie w głowe i na początku pażdziernika wylądowałyśmy na oddziale na obserwcji bo mała miała wstrząś mózgu. Wyszłysmy do domku [po 5 dniach a ja dalej byłam bardzo zaniepokojona. Nadszedł czas wizyty kontrolnej 20 pażdziernika i stało sie diagnoza, wyrok... "Pani dziecko przestało rosnąc w 24-25tc nie ma wód płodowych, kiepskie przepływy..." koniec wszystko sie zatrzymało, umarlo "wie pani musimy sie licZyc z rozwiązaniem tej ciąży, ale dziecko jest bardzo malutkie" no i wylądowałam w szpitalu, od razu na przedporodowej, nawet ktg było ciezko podłączyc bo dzidzia za mała, ale udało sie. Na drugi dzien rano dolali mi wody przez brzuch, ja pytam o zniaczulenia a babka na to ze to tylko 1ukłucie bedzie wiec nie ma sensu bo ze znieczuleniem bedą dwa tak wiec uspokojona poszłam na dolanie wód co uratuje moją ciąże i mojego synka Jasia. A tu wielka dupa kłuli wielką igłą na rzywca osiam razy zanim sie wkłuli w odpowiednie miejsce juz myśli o naturalnym poredzie wywruneły gdzies razem z moim bólowym stenkaniem, ale sie wszystko udało, ufff Wiec po kilku dniach miała do domku wychodzic i czekac na szczesliwe rozwiązanie, wody sie utrzymywały, dostawałam cleksene w brzuch wiec miałam nauczyc sie sama robic, ktg wązkie ale jak na ten tydzien to ok. Super do domu... az ty nagle po tych wszystkich słodkich słowach na porannym ktg dwie deceleracje(spadek tentna płodu) i szybkie usg, na usg babka mowi ze musimy ciąć, a ja "jak to przeciarz ja do domu miałąm isc, co Pani zle zbadała" ona "dziecko umiera musimy zrobic szybkie cięcie, prosze isc sie przygotowac", idąc myslałam ze to zły sen jak a mam sie przygotowac..." wiec zaczełam sie pakowac, przyleciała pielęgniarka-połozne i mówi "co pani robi to jest szybie ciecia niech pani wezmie cos do mycia i idziemy" wiec ja to co miałam pod reką czyli szampom złapałą i ide jak ta ciota, gdzies pielęgniarka zagineła, a ja... dalej ide lekarka na mnie z morda gdzie ja ide a ja na to "nie wiem" wkoncu zaprowadziły mnie na porodówke szybka kroplówka, ja zaryczana mega mocno, noie jestem w stanie zapytac profesora czy tego nie da sie odłozyc, ląduje na operacujnej, dostaje gazik do ściskania (który pusciła dopiero po 12h)i mam do dzis znieczuleni i cesarka, a mnie boli krzycze, każą mi oddychac a ja nie moge, "ale dla dziecka pni musi" dostalam tlen a potem anastezjolog zlitował sie nademną i mnie uspił! dziekuje mu z całego serca!!! Obudziłam sie to tylko słyszałam 11:05 11:05 i kwilenie mojego synka, a nawet nie chciałam go słyszec, byłam załamana, zdruzgotana, przestrasznie nieszczesliwa... potem srodki przeciwbólowe, po kilku godz przyszła Pani Docent i powiedziała (nigdy jej słów nie zapomne) "Państwa dziecko jest bardzo, bardzo malutkie, ale ma wielkie imie JAN! dostał sulfaktanty, ale płuca są w bardzo kiepskim stanie!" i tak 26 pażdziernika o 11.05 przyszedł na świat Mały Wielki Jaś w 28tc jako hipotrofik z wagą 650g, ale to jest silny chłopiec i juz po wielu wzlotach i upadkach szykujemy sie do domu, Jaś ma 2040 i mysle ze we wtorek zląduje do domciu, nie bede juz wam pisała o tym jak wyglądała nasza droga do wyzdrowiania, chociaz była długa i wyboista. Przepraszam za takiego posta ale tak mnie juz od dawna dawna korciło, w sumie to i tak skrót... Pozdrawiam bardzo bardzo mocno i czy ja moge dalej z wami pisac?

~~~~STYCZNIOWE SKARBY 2012 ~~~~

06/07/11 13:58:08

no to fakt jak my możemy te dzieci sobie robic ,w domu potem siedzieć i "nic" nie robić, bo przeciez tylko dzieckiem sie zajmujemy :twisted: no cóż, ale mojemu chlopu tez czasem odbija :roll:

~~~~STYCZNIOWE SKARBY 2012 ~~~~

06/07/11 09:33:42

Dzień dobry 8) ładnie dzis na dworze, szkoda, że tak nie było jak w Kołobrzegu siedziałam :twisted: Magdulina wagą sie nie przejmuj, mi tez kazdy mówi ze schudlam i tylko brzuch mi wywaliło :wink: Kasia nasz piesiu jest czekoladowym labradorkiem :) juz doczekac sie go nie moge!!!