***** L a t o 2 0 1 2 - czas na nasze dwie kreseczki *****

28/08/12 16:17:38

Witajcie. Ja tylko w przelocie z kompa od rodzinki. Nie jest fajnie. Wyprowadziliśmy się w piątek. Nie wiem czy decyzja nie była zbyt pochopna, amiast usiąść jeszcze raz porozmawiać na spokojnie to się wyprowadziliśmy. Trudno, czasu nie wrócę. Nie jest łatwo. Wynajmujemy mieszkanko w hotelu, na razie wynajęliśmy na miesiąc bo bardziej się opłaca niż płacić za każdą dobę. Warunki słabe. Netu brak, na dodatek w telefonie też się schrzanił. Psychika mi siada, jest mi bardzo ciężko, ale na szczęście mam wsparcie w mężu i najbliższej rodzinie. Z rodzicami nie zbyt. Na samą myśl łzy mi się cisną. Jest mi naprawdę baaardzo ciężko. Nie wiem jak ja dam sobie z tym radę psychicznie :cry: W sobotę przyszła @ i się ucieszyłam, bo nie chciałabym teraz w tej sytuacji martwić się jeszcze o fasolkę. Nie wiem co to będzie dalej. Żyję z dnia na dzień. Szukamy póki co jakiegoś mieszkanka. Zobaczymy. olelech Gratuluję! Dagusiam Przykro mi :cry: Isska 3mam kciuki, testuj :) Postaram się zaglądać jak będę miała możliwość. Pozdrawiam.

***** L a t o 2 0 1 2 - czas na nasze dwie kreseczki *****

24/08/12 08:54:00

Myślę, że mosty już spalone, przynajmniej kiedy mój ojciec nie zrozumie, że nie ma racji. Myślę te, że na picie męża też spojrzę z innej perspektywy, bo mieszkając z rodzicami ciągle obawiałam się ich reakcji tego, że będą się czepiać i w ogóle, że usłyszą kłótnię. Zero komfortu, swobody.Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie teraz iść do obcego mieszkania, do zamkniętej klatki. Tutaj dom, ogród, o wszystko dotąd dbałam, chociaż zajęcie miałam na bezrobociu, a w bloku bez zajęcia umrę chyba! Jeszcze nie wiadomo nawet gdzie pójdziemy, mój jeździ właśnie szuka jakiegoś hotelu na parę dni nim znajdziemy mieszkanie. Boje się strasznie...

***** L a t o 2 0 1 2 - czas na nasze dwie kreseczki *****

24/08/12 07:59:07

Wpadłam się pożegnać, bo nie wiem czy będę mogła odezwać się w najbliższym czasie. Prawdopodobnie jeszcze dziś wyprowadzamy się z domu. Nie wiem czy dobrze robię, okaże się. Rozmowa na temat wspólnej pracy ojca i męża poszła fatalnie, nie myślałam, że mój ojciec potrafi być taki podły i to po tym wszystkim co mój dla niego zrobił! Bo wcale nie musiał go brać ze sobą do pracy, tylko wiedział, że nie ma pracy i nie ma z czego żyć, a teraz zero wdzięczności z jego strony i struga wariata, że sam do wszystkiego doszedł! a prawda jest tak, że sam nie jest w stanie niczego zrobić! Zawiodłam się i to bardzo, bo w tej kwestii jestem za mężem i wiem też, że jego nałóg po części wziął się też z tej sytuacji, bo jest mu ciężko samemu harować na 2 i czuje się wykorzystany. Nie żebym go tłumaczyła, bo tego, że ma problem nic nie zmieni, ale tak jest. Przepraszam, że tylko o sobie, ale nie mam nawet siły czytać. Noc prawie nie przespana, od rana w nerwach... Miłego dnia Wam życzę.

***** L a t o 2 0 1 2 - czas na nasze dwie kreseczki *****

23/08/12 22:40:02

Nie mogę dojść do siebie po tym wszystkim. Mój już dawno chrapie. Nie było tak źle jak się spodziewałam. O dziwo przetrzeźwiał i w sumie nie było widać aby był pijany. Kolejnym zaskoczeniem był brak awantury. Dałam mu wykład. Powiedziałam co myślę o jego piciu i zachowaniu, zwłaszcza w stosunku do ojca. Wypytałam jakie ma problemy, że musi pić. Przyznał, że ma problem, poprosił o 2 tygodnie na zmianę, jeśli nie uda mu się samemu to idzie na odwyk. Nie sądzę, że mu się uda, ale chcę wierzyć, ale sama chyba i tak wybiorę się do klubu aby porozmawiać. Naprawdę szczerze i na spokojnie porozmawialiśmy, od około pół roku było to nie możliwe bo każde próby takiej rozmowy kończyły się awanturą. Nie wiem jeszcze co będzie jutro. Jak pisałam mój mąż i ojciec wspólnie pracują, a mąż już nie chce dalej ciągnąć tej współpracy, bynajmniej nie na dotychczasowych warunkach. A wiadomo jak to w rodzinie z takiej sprawy może być obraza na wieki, choć w tym akurat obstaję za mężem. Dziękuję Wam za słowa wsparcia, za te ostrzejsze słowa też bo są mi potrzebne, nie obrażę się za nic bo wszystko co piszecie to prawda. Któraś pytała ile mamy lat? Ja 26 mój 30. Młodo, a już taki poważny problem i co gorsze nie od dziś :cry: Ciszę się, że w końcu o tym napisałam i się trochę wyżaliłam, bo w realu naprawdę nie mam komu. Przyjaciółki mają poukładane życie bez takich problemów i nie zrozumieją, z rodziną nie chcę na takie tematy rozmawiać, rodzeństwo mojego wie o problemie, ale mają to gdzieś, powiedzieli mi wprost, że to mój problem i tyle z ich wsparcia :? Któraś z Was pisała, że miała w rodzinie alkoholika i walka się powiodła. Mam nadzieję, że mój upór nie pójdzie na marne i też się powiedzie. To moje marzenie... Kocham go za to jaki jest jak jest trzeźwy, bo jest wspaniały i wiem, że nieba by mi uchylił. Ale jak wypije to jest różnie. Zobaczymy jak to będzie, na razie boję się jutra. Dziękuję za wsparcie. Nawet nie wiecie jak wiele mi to dało. Dobranoc.

***** L a t o 2 0 1 2 - czas na nasze dwie kreseczki *****

23/08/12 18:29:16

Tylko ja już nie jestem silna. Kiedyś byłam, kiedyś to ja stawiałam warunki, a teraz boję się wyjść z domu do ludzi :cry: Nie chcę dziecka wychowywać w takiej atmosferze, nie chcę aby miało ojca pijaka. Ale kiedy on jest trzeźwy to jest do rany, kochany i w ogóle, takiego go kocham i ciężko mi z niego zrezygnować. Ale są chwile, że mam ogromną chęć skończyć z sobą aby już tego nie przechodzić. To na prawdę zaszło za daleko.