Zdrada

28/08/09 08:34:56

podziwiam te z Was które potrafiłyby wybaczyc zdradę.. sama tego doświadczyłam ale to było dawno i jeszcze wtedy z zupełnie innym facetem niż mój m. po 5 latach związku facet mi zakomunikował że sie zakochał w innej i wszystko opowiedział. ja byłam na tyle głupia że próbowałam przyjąć wszystko ze zrozumieniem a on to wykorzystał. pomyślał sobie chyba że czego by mi ni epowiedział to wybacze i po jakimś czasie znow sie zeszlismy bo mowił że to był tylko glupi wybryk. ale wkrótce okazało sie że znajomość ciągną dalej... za moimi plecami sie spotykali ( mnie sie oswiadczył) i na zmianę odwiedzał z nami swoich znajomych. w końcu jeden z jego kolegów chyba sie ulitował nade mną i powiedział mi o wszystkim. nadal było mi cieżko zakończyć znajomość ale "moja druga połówka" sama przypieczetowała swój los wyzywając mnie chyba wszystkimi możliwymi epitetami przy kłótni i grożąc mi... wiem że takiej sytuacji nie da sie odnieść do małżeństwa i tym bardziej gdy w związku są już dzieci. ale faceci na prawdę potrafią sie nieźle kajać przed kobietą i prosząc o wybaczenie ( tamten kleczał w kałuży i trzymając mnie za kolana płakał błagając o wybaczenie) a później w duchu cieszą sie że udało sie im nabrać naiwną... ja od tamtego czasu jestem wyczulona na różne "znaki"... zdażało mi sie przeszukiwać komórkę, gg czy mail i nie bezowocnie... byl tez czas że mój m był pół roku za granicą i co tam sie działo pewnie nigdy sie nie dowiem ale coraz mniej mam zaufania bo wiem jak na codzień potrafi wymyślac piękne historie... a po tamtym wyjeździe opowiadał mi jak jego kolega "umilał" sobie życie.. jedna z Was napisała że facet ma swoje potrzeby i to jest najbardziej przerażające że bez skrupułów moze iśc do innej "bo sie mu chciało" pewnie gdybym teraz dowiedziała sie o zdradzie nie wybaczyłabym. al enie potępiam wybaczających. może akurat trafiły na takiego faceta który faktycznie mówi prawdę... i tego zyczę bo nic tak nie boli chyba jak zawód po daniu kolejnej szansy

Najchetniej bym od niego odeszla.

27/08/09 07:47:49

Lilith szczerze mówiąc nie wiem czym... bo nie potrafi o nas zadbać odpowiednio, woli towarzystwo kolegów, w zasadzie małą sie nie zajmuje...

Najchetniej bym od niego odeszla.

26/08/09 19:30:34

żartujesz... :cry:

Najchetniej bym od niego odeszla.

26/08/09 16:45:01

Lilith jak sie spotkam z ta mecenas to porozmawiam z nią o mojej sytuacji. zobaczymy co mi doradzi. zapytam ją jak to bedzie wygladac przy ewentualnym rozwodzie.

Najchetniej bym od niego odeszla.

26/08/09 11:45:07

emila kiedys sie z nim kłóciłam już odnośnie rozwodu. nie jestesmy zgodnym małżeństwem... i powiedział mi ze na pewno dziecka mi nie odda, że mała zostanie z nim bo to on utrzymuje rodzine itd. a może sie to komuś wydac niedorzeczne ale ja poprostu od tego czasu panicznie sie boję że tak mogloby byz faktycznie...