PAŹDZIERNIKÓWECZKI 2009

08/02/09 19:59:27

no hejka, niedziela już na boku... no jak tam dziewczyny? jak się czujecie? mam nadzieję, że mimo dolegliwości humory dopisują? :lol: ja do swoich nowych mogę dopisać chleb, a raczej jego zapach - okropność - mdli mnie na widol chlebaka :oops:

PAŹDZIERNIKÓWECZKI 2009

06/02/09 21:50:53

Cześć dziewczynki :D ja już po wizycie u gina. Wszystko jest w najlepszym porządku, maluszek u siebie, szyjka szczelnie zamknięta i w ogóle wszystko jest super. Kazał łykać kwas foliowy, jeść na co mam ochotę z uwzględnieniem dużej ilości owoców i warzyw (oczywiście w miarę moich możliwości :lol: ) i następna wizyta 20-go, wtedy biurokracja i da mi skierowanie na badania. Teraz dopiero czuję że jestem szczęśliwa - a ja głupia się łamałam czy już iść na wizytę. Eh, życie... :brv:

OPOWIADANIA Z PORODÓW

05/02/09 20:13:41

Witajcie mamusie chciałam wam opowiedzieć o narodzinach mojej córci, która przyszła na świat tydzień przed planowanym terminem. A zaczęłam rodzić... ze śmiechu. Nie mogłam spać i do ok. godz. 2.00 w nocy oglądałam w necie kabarety. Dostałam takiej głupawki, że aż płakałam ze śmiechu. A jak się uspokoiłam to zaczęły się skurcze. Ok. 3.00 odeszły mi wody, wiedziałam, że się zaczęło. W szpitalu byliśmy o czwartej. Położna podłączyła mi ktg i tak leżałam pół godziny licząc skurcze (co 4 minuty). Po badaniu położna zaprosiła mojego męża na porodówkę i stwierdziła, że mamy się sobą zająć, bo "to " jeszcze długo potrwa - skurcze są cieniutkie i nie ma rozwarcia. I zniknęła tak ok. 5-tej. I się zaczęło... nie wiedziałam co się ze mną dzieje: ciągły, niesamowity ból, zupełnie inny niż przy pierwszym porodzie (mam jeszcze 8 letniego syna :D ), nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Mąż poszedł po położną. Przyszła inna, zapytała co się dzieje i dlaczego tak panikujemy. Ja z bólu nie mogłam jej powiedzieć o co mi chodzi. Ona najpierw spokojnie przejrzała dokumenty i ze znanym mi już " tu nie ma rozwarcia" przyszła obejrzeć mnie... jej mina - nigdy tego nie zapomnę... wpadła w panikę, że mam spokojnie oddychać, bo ona musi wszystko przygotować do porodu, wezwała koleżankę, która mnie przyjęła i się zaczęło. Ja mam tu parte a one nie gotowe :lol: i jeszcze stwierdzenie "pani rodzi jak tornado. Zosia była na świecie zanim druga położna zdążyła się umyć...urodziła się w niespełna godzinę po stwierdzeniu, że to jeszcze potrwa. Zosia jest strasznie wesołym i pogodnym dzieckiem, wierzę że to przez to że zaczęłam rodzić ze śmiechu... :wink:

* WSZYSCY RAZEM *

05/02/09 19:43:17

397 :lala:

PAŹDZIERNIKÓWECZKI 2009

05/02/09 19:04:38

halanna :cry: jest mi bardzo smutno... trzymaj się... ja jutro mam wizytę u gina. Chciałam iść dopiero w przyszłym tyg. ale okazało się że albo jutro albo w marcu... paranoja normalnie. Ale nic, zobaczymy co mi powie