czy jest jakaś mama mieszkająca w Irlandii lub Wlk Bryt (2)

18/03/13 11:34:53

Zojka od urodzenia jest charakterny,bardzo energiczny,hiperaktywny...jest trudnym dzieckiem..a jednoczesnie jest bardzo kochajacy,przylepny,taki synek mamusi..mam nadzieje ze reception go zmieni..ze dadza sobie z nim rade...ADHD to nie jest bo potrafi sie skupic na czyms dluzszy czas,zespol aspargera tez nie bo wczesnie zaczal mowic i nie ma problemow w nawiazywaniu kontaktow..

czy jest jakaś mama mieszkająca w Irlandii lub Wlk Bryt (2)

18/03/13 08:29:05

Gocha jesli to bylo do mnie to moglas napisac szczerze co myslisz... jest jak jest i nie lukruje swojego macierzynstwa..nie napisalam ze nie chce mojego dziecka czy ze go nie kocham..bo do piekla bym za nim poszla..ktos kto ma w miare grzeczne,spokojne dzieci nigdy tego nie zrozumie..powiem tylko tyle ze wszedzie gdzie sie z nim pojawiam to mi wspolczuja..na moje dziecko nie dziala nic,zadne tlumaczenie,karne krzeselka,odizolowanie itp. przeciwnie jak plachta na byka...na prawde boje sie jak zafunkcjonuje w reception.. mlody do konca pierwszego roku zycia spal kilka razy na dzien po 15 min.. potem godzine..a od drugiego roku zycia nie spi w dzien..a wstaje o 6 tej rano,czesto wczesniej jak dzisiaj o 4 tej..i nie wazne czy mial intensywny dzien czy nie..drzemka w dzien nie istnieje a wstaje bardzo wczesnie..normalnie hardcore..

czy jest jakaś mama mieszkająca w Irlandii lub Wlk Bryt (2)

13/03/13 13:42:25

przy moim jednym dziecku nigdy nie bylo jak na wakacjach i pewnie nie bedzie..moj mlody jest jak troje dzieci..w tej chwili drugiego na pewno nie bedzie bo mlody dziala jak naturalna antykoncepcja...gdybym wiedziala ze moje dziecko bedzie tak problematyczne to bym sie nawet na to jedno nie zdecydowala..

czy jest jakaś mama mieszkająca w Irlandii lub Wlk Bryt (2)

04/03/13 10:08:10

Ivette mamy swojego GP jest Anglikiem...zrobil mlodemu wymaz z buzi i chcialam znac wynik czy to bakteria czy drodzyca..fajny,bardzo sympatyczny no i nie mial problemu ze zrozumieniem mnie..zeby odebrac wynik musialam sie ponownie zarejestrowac no i nie zauwazylam ze do innego lekarza.. Dziewczyny ja nie mam zadnej karty NHS przyszly nam tylko numery z NHS..po pierwszej rejestracji u GP. ale jak rejestrujemy sie do GP nie musimy ich miec maja w systemie.Leki dla mlodego dostalismy darmowo.Nawet w szpitalu na emergency od razu dostalismy darmowo leki dla malego mimo ze jeszcze nie mielismy numeru,byl w trakcie zalatwiania. W aptece nie musialam podpisywac zadnej recepty. Co do NIN to teraz szybciutko. Na rozmowe czekalam dwa tygodnie na numer NIN tydzien.Nie pracuje.Tylko mój M.

czy jest jakaś mama mieszkająca w Irlandii lub Wlk Bryt (2)

01/03/13 11:50:47

[quote="Zojjjka":17ph1zs1]No to już oficjalnie melduję się z UK :kla: :kla: :kla: Lecieliśmy liniami Ryanair i jestem pozytywnie zaskoczona, gdyż mieliśmy kilka obaw i trochę za duże bagaże podręczne, których w efekcie nikt nie sprawdzał i nie ważył, bo opóźnienie było :P: Załatwiliśmy już konta w banku, byliśmy u GP dowiedzieć się co i jak i mój partner czeka na NIN, jest już po rozmowie :wink: Jak On dostanie NIN to ja mogę się wtedy o swój ubiegać on-line, tak nam powiedziano :wink: Wiecie, jak to wygląda w praktyce? Ogólnie pierwsze dni przebiegają bardzo pozytywnie, ludzie w urzędach bardzo mili, zupełnie inaczej niż w PL :roll: No i mam pytanie jeszcze... Czy w aptece można kupić bez recepty coś na biegunkę dla dziecka? Coś jak w PL Smecta? Jeśli tak, to poproszę o nazwę... Bo Mała ma lekkie rewolucje żołądkowe, a wszystkie nasze leki dojdą w piątek, bo wysłaliśmy kurierem :wink: Z góry dzięki za pomoc :D
Najlepiej idz zapytaj do apteki...w UK czesto najpierw idzie sie po porade do farmaceuty potem do GP. Co do NIN to jeszcze nie spotkalam sie z tym zeby ktos zalatwial online.Umawiasz sie telefonicznie i idziesz na rozmowe.Ja musialam jechac na drugi koniec Londynu. :( Chyba ze cos sie zmienilo. Masz racjé ogólnie w urzedach,sklepach ludzie mili...chociaz tez sie wkurzylam pare razy..raz przy zalatwianiu neta bo tu wszyscy na wszystko maja czas i raz jak poszlam do GP niestety nie spojrzalam przy rejestracji ze to jest lekarz azjata..normalnie za sama gebe za kraty taka mial mine..poza tym ja do niego z prostym pytaniem czystym angielskim a on mi ze nie rozumie :shock: za przykro mu ale mowi tylko po angielsku...i jestem pewna ze to byla zlosliwosc bo do tej pory wszyscy mnie rozumieli w przedszkolu,w urzedach,w szpitalu,w rejestracji..angielscy znajomi rozumieja..takze roznie to bywa i tutaj zdarzaja sie niemili ludzie:)