I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

08/09/10 12:19:43

doczytam znowu pozniej ale z o tych kapciach zapomnialam napisac. Ze latem powinny dzieci chodzic boso a zima w tych skarpetach ze skorkowa podeszwa. U mnie z nimi jest problem bo mam zywice na podlodze w domu wiec troszke malo stabilne sa wiec jak widze ze zbiera jej sie na dzikowanie to zmieniam na trampy z cocodrillo. zdjec butow nie mam ale na allegro takie sa: http://allegro.pl/adidasy-zara-i1216221638.html http://allegro.pl/trampki-zara-baby-cza ... 37468.html Nie ma tych typowo szmacianych w ktorych chodzila jeszcze latem, one byly ponizej kostki i jeszcze bardziej mieciutkie. Teraz jak sie zimno zrobilo to te z futrem sa ok. Mi tez sie wydaje ze Mika nozke przekrzywia w tych skarpeto kapciach ale to tez jest normalne. Zreszta o tym doczytalam w encyklopedii dziecka i tez pisali o tym ze to fizjologiczne. NIe wiem jak z jakoscia materialow innych firm ale zare i cocodrillo sprawdzilam dosyc dobrze. Stopka nie smierdziala wiec chyba daly rade;) A z ta nauka kiedys to faktycznie tak bylo, ostatnio gadalam z jednym z pracownikow ktory z wyksztalcenia jest technikiem obuwia. Ostatnio jak przyjechalam z niunia do biura mialam z nim dyskusje i tez opowiadal ze go uczyli zupelnie czego innego kilka lat temu. ale nauka idzie do przodu. naprawde w 100% ufam temu profesorowi, tym bardziej ze chodzi tez do niego moja przyjaciolka z 5 latka i tez jest bardzo zadowolona. Gdyby chcial wyciagac sianko i cos korygowac na zapas na moje pytanie kiedy mam sie pojawic do kontroli nie odpowiedzialby: nigdy;) delff kochana moja mika chodzi od 13 miesiaca i dopiero teraz widze ze jej sie jakos ladnie ksztaltuje wszystko. Wczesniej bylam zalamana;) Niemniej problemy ze stopkami sa dziedziczne, o to tez dobry lekarz powinien zapytac. Ja zawsze wchodze, udaje ze nic nie wiem i czekam az madry gosc sie wypowie;) Szkoda ze nie mieszkasz blizej poznania bo moglabys sie wybrac do tego sprawdzonego goscia i wpasc na kawe przy okazji;)

I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

08/09/10 10:04:53

Majoweczki postaram sie odpisac i poczytac co sie Was dzieje, wpadly mi w oko wasze posty dotyczace butow. I musze Wam szybko odpisac. Bylam u 3 najlepszych specjalistow ze 100 tytulami jacy sa w Poznaniu wydalam mnostwo pieniedzy na to ale warto bylo bo nie mam juz schizy jesli chodzi o stopy i buty.Martwilam sie tym ze wewnetrzna strona stop jakos do srodka idzie i jakos na poczatku szeroko chodzila. Kazdy z nich powiedzial mi ze wymyslam, ze nie ma czegos takiego jako kontrole dziecka co jakis czas. Ze gdy dziecko zacznie chodzic dobry specjalista bedzie wiedziec czy potrzebne sa buty typu bartek i czy w ogole w przyszlosci bedzie miec problemy. Kazdy z nich powiedzial ze moda na sztywna kostke jest z lat 80. i ze dzieci za granica chodza w crocsach i nic im nie jest. Ze kontrole to naciaganie rodzicow zreszta tak samo jak i te atesty. Przywloklam im ze soba buty z cocodrillo tenisowki za 25 zł, i zary trampy za 75, pisze o cenie bo do bartka czy ecco to sie ona nie umywa. I powiedzieli mi wszyscy ze jesli dziecko jest zdrowe co dobry lekarz powinien widzec to moze chodzic w kazdych butach, poza japonkami ktore mozna ubrac dziecku ale raz na jakis czas. Zaznaczyli jedna ze jedyne co jest wazne to nie sztywna pieta ale to by z buta robil sie slimak, czyli ma sie zginac przy paluszkach. Dlaczego nie sztywna pieta pytam a to dlatego ze uklad kostny by prawidlowo sie rozwijac musi pracowac. Sztywna pieta uniemozliwi prawidlowy rozwoj. Jestem pewna tych lekarzy, a juz na pewno tego kolesia: Prof. dr hab. n. med. Marek Napiontek, poszukajcie go na znanym lekarzu, jest autorytetem w swojej dziedzinie:) takze my smigamy w butach z zary a kluseczka chodzi idealnie, wrecz to stawianie do srodka juz sie cofa. Decyzja Wasza niemniej musialam wam napisac bo ja czuje ze bylam robiona w balona przez cale media, gazetki i opowiesci mam ktore maja starsze dzieci. Sciskam i odpisze ale nie teraz bo jestem w pracy i pali mi sie robota w rekach!;)

I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

07/07/10 11:23:41

No to się rozpisze:) Nie chce pisac o tym jak jest, bo lepiej nie będzie. Na dializy jednak mam jeszcze czas;) Domek prawie skonczyny. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Mala w basenie siedzi, w piaskownicy i biega po ogrodku. Nie interesuja ja żadne zabawki bo swiad poza domem jest ciekawszy. Mimo problemow warto było. Delff- Kochana, pociesze Cie mówiąc wprost, do wszystkiego człowiek może się przyzwyczaic. Może zabrzmi to brutalnie i brzydko ale nawet do tego ze wychodzi się z domu i zostawia dziecia pod opieka kogos, tak samo zreszta jak i można przyzwyczaic się do tego ze zyje się z choroba bądź z tym ze ktos bliski ma problemy. Ty jestes mega silna baba wiec musisz się pozbierac i najlepiej udawac przed soba i calym swiatem ze wszystko gra. Wierz mi ze jeżeli Ty będziesz wmawiac sobie ze nie jest zle, w koncu zaczniesz w to wierzyc. Nie ma innego sposobu na przetrwanie takich ciezkich sytuacji. Poza tym, tu drugi raz drastycznie zaznacze, ze Blanciok musi czuc oparcie w mamuni. A te małe bąble wszystko czują i tak samo się martwią wiec nie masz wyjscia jak być silna i dla swojej coreczki i dla mezka. Co do wizyty, człowiek w szpitalu roznie się czuje i czasami pojawia się zlość, czemu akurat ja tak skonczyłam czy skonczyłem i najprościej wyladować się na tym kto się napatoczy. To tez nie brzmi za milo ale jest tak. Ma się czasami tyle zlych emocji, ze mimo ze nie stoje często po stronie facetow to tym razem musze go troszkę obronic;) Na to tez musisz się uodpornic, nie ma innej rady! Takie akcje będą się niestety powtarzac, najlepiej wroc nastepnym razem i udawaj ze nic się nie stalo. Jemu się troszke głupio zrobi i na jakis czas będzie ok. Nie pisałam znowu bo mialam dwojke dzieci pare dni, nasza Mike i córeczkę 5 letnia mojej przyjaciółki. Także robota podwoja, podwojne tez szczescie bo jesteśmy w werosi zakochani! Basiiu- wrzuce zdjęcia na dniach na pocztę, obiecuje. Mika chodzi, a raczej biega. Zawsze w przeciwnym kierunku i zawsze odgrażając się bym przypadkiem nie lapala jej za reke. Przykro mi ze m. złamał noge zycze jemu szybkiego powrotu do zdrowia a Tobie duzo cierpliowsci;) Moja diablica jest tak nerwowa, ze czasem nie mam sil na nia. Drze się o wszystko, ale mam na nia sposób, nauczyłam ja, za każdym razem gdy krzyczy, mowie spokojnie powiedz ładnie mama albo pytam jak się spokojnie mowi, ona wtedy przestaje się drzec i cicho mowi mama pokazując paluchem na to co chce. Minus taki ze musze reagowac bo na placz nie mam w zwyczaju a plus ze histeria nie trwa wiecznie a konczy się czasami na odczepne jakze pieknym slowem mama U nas nadal 2 drzemki, czasem jedna. Mała chodzi spac dopiero po 21. wtedy jest szansa ze dospi do 7 rano. Nie mam zamiaru już nie ustawiac z tymi drzemkami, jak jej będzie za duzo to zrobi sobie jedna. Sprawdza mnie co jakis czas czy wstane i pobawie się w nocy. Podnosze ja wtedy, lulam i odkladam, i tak w kolko. Czasami nawet po kilkadziesiąt razy. Nastepnej nocy jednak już wie ze zabawa ze mna była żadna i przesypia normalnie. Mariannax- zdrowia dla Tatunia! Lenka na pewno pomaga w powrocie do zdrowia, bo dzieci maja magiczna moc uzdrawiania, wiem po sobie także na pewno będzie ok. A dzieci to się roznia bardzo, moja mała to typowy żywczyk i czasami jak patrze na spokojne dzieci wszystkich znajomych czy na ulicy, to nie mogę uwierzyc ze roczne dziecko może mieć taki motorek w zadku i tyle energii. Mam sąsiadkę która ma córkę 15 miesieczna która ma jakies dziwne zapedy i leje ich, gryzie i szczypie. Nie wiem z czego to wynika, dlaczego jedne dzieci maja takie tendencje a drugie nie? Może która z Was wie i przy okazji napisze bo ciekawa jestem. Niemniej roznia się bardzo te roczniaki. Huda- ja moja przyzwyczajałam do kawałków od 7 miesiac i non stop mialam problemy z tym by jadla i nie pojawial się odruch wymiotny. Gdzies w okolicach roku zorientowałam się ze ona udaje, podobala się jej moja przesadna reakcja ze leciałam i ja wyciągałam na rece. Gdy zaczelam stanowczo mowic ze ma gryzc, zaczela być posluszna;) Mam tez taka zabawe z nia ze krece buzia i udaje ze gryze i mowie grizli grizli grizli, ona wtedy zaczyna gryzć tez tak przesadnie i jakos się udaje przełknąć wielki kawal miesa;) Jesc dzieci jedza mniej teraz bo po pierwsze sa upaly, po 2 poznaja swiat, wiec wcale im się nie dziwie ze apetyt mniejszy. Przeczekaj moim zdaniem, jak zglodnieje, zje. Podawaj o stalej porze jak zawsze i nie wystawiaj przekasek, bo od tego tylko krok za lataniem za dzieckiem ze wszystkim. Moja przyjaciolka mnie tak przestrzega;) Nie ma tez u nas tak, ze nie zje czegos to lece z kolejna potrawa. Po prostu nie podaje jej przez nastepne 2 tygodnie danego produktu i już. Także jako tako wybrzydzania nie ma. Mysmy z bratem tak wybrzydzali i od kiedy pamiętam wymagaliśmy od mamy by zawsze na obiad był kurczak z ziemniakami, także nie bardzo uśmiecha mi się takie monotonne jedzenie z moim dzieckiem. Na koniec napisze Tobie jeszcze, ze nie ma się czym przejmowac bo ta sama przyjaciolka zawsze mi powtarzala, ze nie rozumie o co mi chodzi bo w koncu i tak się nauczy normalnie jesc i tak a to ze ja bym chciala zgodnie z jakimis normami to mój problem a nie małej;) Pisze bez ladu i składu pewnie ale mnie czas goni strasznie;) Co do wyjazdu to, jeśli podzielisz się z m.obowiazkami, wszystko jest do ogarniecia wiec nie ma co się bac, tylko pakuj się i zmien otoczenie. Adrianek tez taki żywczyk wiec powinien być zadowolony ze w nowym miejscu pobedzie. Joann podpowiedz mi w jakis posob organizujesz czas ze pieczesz? Ja uwielbiam piec, po prostu kocham ale od dłuższego czasu już nic nie robie w kuchni poza tym co musze. I tak jakos mi się zdaje ze albo zle się podzieliłam opieka nad mala, albo cos zle sobie organizuje. Nawet w te dni gdy jestem w domu a nie jade do pracy nie mogę się ogarnąć. Powiedzcie mi drogie mamy, kiedys pisałyśmy o leku separacyjnym, wychodzi po 8 miesiacu. Nie wiem czy to normalne ze trwa on do teraz? Moja mala ryczy jak wychodze do kibla, gdy odejde od wozka, gdy ktos trzaśnie drzwiami lazi, wola mama i mnie szuka. O ile jest to przeurocze to gdy nie mam jak się wysikac przed dłuższy czas, robi się meczace. Jestem mega stanowcza i na wymuszanie nie reaguje, bo ten rodzaj placzu wrecz mnie wkurza ale gdy placze tak zalosnie i mnie wola, nie potrafie nie brac jej na rece. Popełniam blad? Sciskam i wysle zdjęcia na dniach! Wybaczcie bledy i literowki ale nie mam jak przeczytac co napisalam bo najnormalniej w swiecie nie zdaze;)

I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

24/06/10 13:54:00

Astma to moj najmniejszy problem;) Mam wrodzona wade nerek i zmiany w głowie ktore musze monitorowac a ktore powoduja bole. Jestes bardzo dzielna i wiem, ze bedzie trudno sie rozdwoic. Wiem tez jak ciezko jest udawac przed kims kogo sie kocha. Niemniej pociesze Cie ze matka pracujaca tez ma ciagle wrazenie ze cos jej umyka;) i nic z tego powodu sie nie dzieje. Czy pierwszy raz uslyszala moja mama jak mowi kwiatki czy ja jako druga czy trzecia, radosc jest taka sama:D Poza tym wszystko sie ulozy, bo sa perspektywy i tego musicie sie trzymac. Wierz mi, ze tak jest prosciej niz czekac na nie wiadomo jakie odkrycia w dziedzienie medycyny. Bedzie dobrze czy wierzysz w to teraz czy nie, musisz tak sobie powtarzac:)

I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

24/06/10 10:12:38

Delff- doczytałam co się stalo wczoraj wieczorem i nie moglam przestać myśleć o Tobie, cały czas przed zaśnięciem myślałam co Ci napisac. Wiem jak jest Ci ciezko, bo sama jestem przewlekle chora i sama wiem jak jest gdy sprawuje się opieke nad kims chorym kto wymaga pomocy. I powiem Ci najpierw z mojej strony. Najgorsze co można robic to się uzalac, człowiek nie czuje się wystarczająco sprawny wiec pytania jak się dzisiaj czujesz jeszcze dobijaja. Wydaje Ci się wtedy, ze widac w Tobie na pierwszym miejscu chorobe a nie to jaki byles czy bylas wczesniej. Gdy ja bardzo długo lezałam w szpitalach i uzalałam się na soba chwilami najbardziej stawiali mnie na nogach przyjaciele którzy wlatywali i opowiadali co się dzieje nowego, mowili o wszystkim pomijając mój stan. Jakby dawali mi sile swoja pewnością i pomijaniem tego tematu głównego jakoby nie było o czym gadac bo przeciez będzie ok. i z perspektywy czasu te ciezkie chwile nie będą mialy już znaczenia. Wiem tez po sobie, ze ktos chory bywa meczacy dla osoby opiekującej się, nie raz pewnie dostanie ci się za jakas pierdole. Tylko wiesz to chyba wynika z tej niemocy, z tego ze człowiek chciałby być zalezny tylko od siebie i nie liczyc na pomoc kogos innego. Nie oznacza to jednak ze faktycznie jest się zlym tylko gdzies trzeba te emocje wyladowac. Dobrze by było mobilizowac małzonka do tego by robil jak najwięcej sam na tyle ile będzie mogl. Jeśli chodzi o Ciebie, kochana tak jak czytam o tym co robisz, jak w miare normalnie starasz się funkcjonowac , nie boje się zupełnie czy dasz sobie ze wszystkim rade. Jestes bardzo silna i strasznie ciesze się ze masz wsparcie u rodzicow. Bo tak jakos mam wrazenie ze masz możliwość by zajeli się mala w razie potrzeby. I na koniec…pisz, gadaj z ludzmi o tym co czujesz bo to tez pomoze Ci przetrwac. Mój znajomy powtarza zawsze bardzo dosadnie ;) „ po g**** zawsze wychodzi słońce” także tego musisz się trzymac! Wybacz ze nieskładnie ale mam ostatnio takie sajgonki w domu z mała ze jak tak dalej pojdzie osiwieje do 30-tki;) Kobiety poodpisuje wieczorem bo moja diablica mi już nie pozwoli.