bóle w pośladku :|

06/12/10 19:12:46

Witaj. Słuchaj może to rwa kulszowa? Mnie dopadła tuż po porodzie, okropieństwo, naprawdę dużo wycierpiałam. U mnie ból zaczynał się właśnie w pośladku i promieniował do kolana. U mnie przyczyną było dość duże przybranie na wadze w ciągu krótkiego okresu. Przejdź się do lekarza, niech cię zbada i póki dzieciątko siedzi w brzuszku to zadbaj o siebie, bo potem ciężko wygospodarować sobie czas na ćwiczenia czy latanie po lekarzach.

Problem z czterolatkiem.

14/10/10 16:46:50

Dzięki dziewczyny. Po napisaniu tego posta zgłosiłam się do znajomej pani psycholog o pomoc. Po przeprowadzeniu wywiadu i po obserwacji zauważyła że przyczyną może byc nadwrażliwość słuchowa. Faktycznie Szymon przejawiał klasyczne objawy tego od dawna, ale do tej pory myślałam raczej że to taka jego fanaberia. Każdy ma jakiegoś fisia, a mój synek zatyka uszy w różnych momentach. A w przedszkolu może mieć za dużo bodźców więc z pewnym momencie się wyłącza i nikogo nie słucha. Jestem już umówiona na badania audiometryczne, zobaczymy czy potwierdzą te podejrzenia. Jestem trochę tym przerażona, bo chyba trudno mi zaakceptować fakt że Szymek nie jest doskonały, ale się staram :oops: Co do grupy wiekowej to też nie do końca jestem zadowolona, Ale wyboru nie miałam. W przyszłym roku zrobię wszystko żeby go cofnąć do odpowiedniej wiekowo grupy. Ale to będzie następna zmiana... Już się boję.

Problem z czterolatkiem.

11/10/10 15:22:01

Cześć dziewczyny. Mam problem z moim dzieckiem. Szymon ma 3 i pół roku i chodzi do przedszkola. To jest jego drugi rok w przedszkolu, w tamtym roku został przyjęty warunkowo mając 2 i pół roku do grupy trzylatków. W tym roku się przeprowadziliśmy więc zmieniliśmy przedszkole. Został przyjęty do grupy 4-latków. I tu zaczął się wielki problem. Panie skarżą się notorycznie na moje dziecko, że nie słucha ich, że nie wykonuje poleceń, że rzuca się na plecy innym dzieciom. Słucham tego z przerażeniem, ponieważ w domu nie mam z nim problemów. Owszem zdarza się kryzys, jak u dziecka, ale bez przesady. Ja określiłabym go jako uparte ale grzeczne dziecko. Szymon nie ma rodzeństwa, więc co tydzien zabieram go do sali zabaw, lub na plac zabaw, aby bawił się z innymi dziećmi. Z obserwacji moich wynika że on wręcz stoi zawsze na uboczu, nie potrafi walczyć o swoje, na ogół zostaje bez zabawek bo każdy mu wyrywa. Nigdy nie widziałam u niego agresji ani w domu, ani w przedszkolu. I co ważne, nie wybielam dziecka, myśle wręcz że jestem wobec dziecka dość wymagająca. Wiem że to dobre przedszkole, panie wydają się sympatyczne, ale nie wiem jaki może być problem z dzieckiem. Poradźcie, co powinnam zrobić, może udać się do poradni psych-pedagog. Może jakiś psycholog... Jestem z zawodu nauczycielem i nigdy nie sądziłam że to mi przyjdzie stanąć z drugiej strony i wysłuchiwać tej tyrady, którą sama niejednokrotnie przeprowadziłam. :oops: Co proponujecie? Proszę o pomoc :roll:

Jak to jest z tym przedszkolem?

07/01/10 00:49:02

Nie wiem, może ja już przeczulona jestem. Na początku też byłam zadowolona że mówi mi o wszystkim, ale teraz mam wrażenie że ją ta praca zwyczajnie męczy. I właśnie chodzi o to, że cedzi przez zęby te uwagi dosyć głośno i odbieram to jako kąśliwe uwagi. Albo ja się zrobiłam przeczulona, albo ona bardziej złośliwa niż to miało miejsce na początku. Bo co innego jakby dokuczał innym, był złośliwy, ale chodzi o płacz dziecka za mamą i ona widzi w tym wielki problem. Dobra jutro postaram się wysłać męża i zobaczę jak on to odbierze (może jestem przewrażliwiona :oops: )

Jak to jest z tym przedszkolem?

06/01/10 20:36:45

Witam, jestem mamą małego prawie 3-letniego Szymka. Szymon od września zaczął chodzić do przedszkola do grupy 3-latków. Rozstania do tej pory przechodził bezboleśnie, wchodził do przedszkola, rozbierałam go i od razu leciał do grupy. Ale tuż przed świętami coś mu się odmieniło i za każdym razem wpada w histerię jak skręcamy w stronę przedszkola. Nie mam pojęcia z jakiego powodu to się dzieje. Więc rozbieram go płaczącego i oddaję go wierzgającego przedszkolance. Serce mi się kroi jak na to patrzę, ale do pracy chodzę i nie mam go z kim zostawiać. Zmierzam do tego, że jak po niego przychodzę jest uśmiechnięty, zadowolony i głośno siebie wychwala jaki był grzeczny w przedszkolu i nie płakał. Ale pani opiekująca się grupą zawsze wywraca wtedy oczami i cedzi mi przez zęby że pół godziny musiała się z nim mordować, uspokajać itd. I moje pytanie, czy ona może tak się zachowywać? Bo chyba jako wykwalifikowana w tym kierunku powinna umieć sobie radzić z płaczącymi dziećmi. Pyatm, bo mam ochotę jej odgryźć się kilkoma słowami :evil: Dodam że Szymon poza tymi scenami nie jest męczącym i jakimś upierdliwym dzieckiem.