Po porodzie - nasi mężczyźni i alkohol

26/08/08 18:27:12

Dziękuję serdecznie!! :D :D :D :D :D

Po porodzie - nasi mężczyźni i alkohol

25/08/08 21:07:44

Kochane chcę się z wami podzielić dobrą nowiną. Wczoraj o 9:20 po 3h urodziłam zdrowego synka :-) Trafiłam idealnie na początek urlopu męża, więc żadnego opijania nie było. Chyba że wieczorem wypił sobie piwo :-) Cały dzień był ze mną w szpitalu a potem poszedł do kościoła po czym zajął się córką. Dziś był u mnie w umówionym czasie, załatwił co miał załatwić, przywiózł ciuchy o które prosiłam :-) Więc widzę ogromną różnicę w porównaniu do pierwszego dziecka. Razem ze mną urodziła dziewczyna i leżałyśmy na jednej sali. Jej mąż ma dostać urlop w następnym tygodniu, bo ona taki miała termin. Mimo to siedział przy niej wczoraj do późnej nocy a dziś zwolnił się z pracy ok 10 i przyleciał by pomagać. Więc jednak można inaczej. Ja tym razem czuję się jak człowiek, równorzędna istota, partner i jestem szczęśliwa :D Pozdrawiam was

Po porodzie - nasi mężczyźni i alkohol

23/08/08 13:45:10

eeeeeeeeeeeee :oops: no dobra, tata dziecka :D

Po porodzie - nasi mężczyźni i alkohol

23/08/08 12:20:39

ainuzi83 Naprawdę z całego serca życzę Ci żebyś się nie zawiodła jak ja czy ivette. Taki zawód jest czymś nie do naprawienia :cry: Choć skoro Twój zamierza z najbliższą rodziną, to może faktycznie jeszcze rodzinka dopilnuje :wink: Oczywiście jeśli Ty nie masz nic przeciwko a sprawa jest ustalona to ok. Ja uważam, że tak właśnie powinno być - coś ustalić co obojgu odpowiada i tego się trzymać. Jak widzisz po moim przykładzie mój nawet nie wybrał do tego rodziny czy kumpli. Wóda i obcy mu robotnicy zamiast pierwszego dnia z Julcią. To boli bardziej niż policzek. :cry:

Po porodzie - nasi mężczyźni i alkohol

21/08/08 13:56:42

Poza tym wczoraj w nocy doszłam do takiego wniosku - tyle że o 1 czy 2 to już mi się nie chciało kompa włączać, że w ogóle kłótnie czy spory na ten temat nie mają sensu. Uważam, że skoro kobieta nie widzi nic w tym złego i zgadza się na "opijanie" to sprawy kompletnie nie ma prawda? Natomiast gorzej jest, gdy się nie zgadza i jasno to określa, a w zamian za trudy ciąży i porodu dostaje taką niespodziankę jak ja. Myślę, że jedyne co możemy zrobić to wspierać się jako kobiety w tym, że nie ma czegoś takiego "bo to facet" "bo facet musi". Mam ogromną pracę u podstaw z moim Ł, dlatego iż został tak wychowany, że wystarczy powiedzieć "ale wszyscy tak robią" albo "tak się robi" i już. Ja wybrałam sobie trudniejsze życie - pod prąd. Nie mam masy "przyjaciół", którzy oczekują, że będę jak oni. Mam paru, za to wiem, że są względem mnie uczciwi, że czasem bywają boleśnie szczerzy, ale mogę na nich polegać. Mąż do 18 nie wypił ani kieliszka, po czym na 18stkę urżnął się w trupa i odtąd zawsze już tak było. Jak go poznałam pił 4-5 piw dziennie. Do dziś nie cierpi mojej przyjaciółki, bo ona jedna jako DDA potrafiła mu powiedzieć "według mnie masz problem z alkoholem". Pił, bo chciał mieć przyjaciół. "Przyjaciele" kochali go bo stawiał alkohol. Jak dowiedzieli się o naszych planach ślubu to szaleli, żeby nas skłócić. Odkąd nie chodzi po imprezach, "przyjaciele" zniknęli. Chociaż ze zdumieniem odkrywam, że i oni poznają fajne dziewczyny i przechodzą metamorfozę jak mój Ł. Ostatnio poszedł na urodziny do kumpla, gdzie zwykle wóda lała się strumieniami i.... wrócił zdziwiony! "Wiesz - mówi - nie było żadnego alkoholu! No ci co nie prowadzili wypili 1 piwo. Za to było jedzenie - kanapki i ciasto. I wiesz, ci faceci to oni się strasznie zmienili. Przyszli z dziewczynami, żonami i sobie posiedzieliśmy i pogadaliśmy i tyle". Czyli - my baby dużo możemy nie? :D