Starajace, sie po raz pierwszy, dziewczyny po 30

04/11/12 11:58:37

Witam Dawno mnie nie było i pewnie niektóre chciałyby wiedzieć co u mnie... 26 września urodziłam córeczkę Malwinkę, rodziłam w 38 tyg. przez cc, obie jesteśmy zdrowe, wszystko jest w porządku, mała rośnie, ja też wyniki mam prawidłowe i mam nadzieję że tak zostanie. Życzę powodzenia wszystkim znajomym i gorąco pozdrawiam.

Starajace, sie po raz pierwszy, dziewczyny po 30

11/04/12 17:19:29

Minie Bardzo gratuluję, jeszcze pamiętam Twój podpis mówiący o tym że dajecie sobie spokój a tu jednak próba i taka niespodzianka, bardzo się cieszę, uważaj na siebie. Nikusia co tam u Ciebie, jak wyniki? U mnie dobrze, niestety męczą mnie wymioty, są bardzo silne i częste, przez to spędziłam kilka dni w szpitalu bo trzeba mnie było nawodnić, chudnę niestety, ale jestem cały czas pod kontrolą onkologa, jestem bardzo gruntownie badana i nic narazie nie wskazuje na to żeby te wymioty i złe samopoczucie miały jakiś związek z choroba czy jej nawrotem, ma to podłoże typowo ciążowe, organizm poprostu jest osłabiony i mam się nie martwić. Ja chudnę ale dziecko rośnie pięknie, ma wzorcowe parametry, więc jest ok. Ponadto wszystko dobrze, nadal pracuję i mam nadzieję że do końca roku szkolnego dociągnę, brzuszek mam spory, odrastają mi pięknie włoski, są tycie ale nie noszę już peruki i chyba jestem w całkiem dobrej formie. Gutek jest cudowny, buzia mu się nie zamyka, dopiero teraz pozbyliśmy sie smoka, niestety mamy jeszcze pewne trudności z wołaniem siusiu itd, dziewczyny z dziećmi jak to jest czy było u Was w tej kwestii?

Starajace, sie po raz pierwszy, dziewczyny po 30

25/03/12 15:06:37

Witam... strasznie tu cichutko... pozdrawiam i zachęcam do wznowienia dialogu... :wink:

Starajace, sie po raz pierwszy, dziewczyny po 30

22/02/12 21:53:45

No i byłam wczoraj u ginekologa, bardzo mnie uspokoił, dzidziusia już bardzo ładnie widać, z usg gdzieś 8 tygodni, widac ładnie główkę , tułów i nawet oczko, wygląda wszystko że jest ok, ja fizycznie też, jeśli chodzi o samopoczucie to jest dokładnie jak poprzednio czyli rzyganie wszechobecne a ponadto dobrze, żadnych niepokojących sygnałów narazie, zaczynam wierzyć że wszystko faktycznie się ułoży... Gutek mi sie paskudnie rozchorował, ma silną infekcję gardła i wysoka temperaturę, cięzko mi ja zbić tymbardziej że nie chce mi przyjmować żadnych leków, i w ogóle jest ostatnio niegrzeczny, momentami wysiadam... Minie Trzymam w takim razie kciuki za twoje działania. Kora Dostałaś ten wychowawczy?

Starajace, sie po raz pierwszy, dziewczyny po 30

13/02/12 22:23:42

Dziękuję dziewczyny, bardziej się boję niż cieszę, w zasadzie to boję się cieszyć... ale też oczywiście nachodzą mnie myśli, że skoro tak się stało to tak ma być, skupiam się jednak na tym, żeby się zbytnio nie emocjonować, a będzie jak ma być... Moje leczenie "zasadnicze" czyli chemia właściwie się skończyło, wyniki są dobre tzn. komórki w normie, w tej niższej granicy nawet, obraz usg czysty, więc ok, generalnie organizm coraz lepiej, więc pewnie dlatego zaczął pracę hormonalną i pewnie dlatego pojawiła sie owulacja i na nią trafiłam. Rzeczywiście, dalsze leczenie i ciąża są możliwe, w moim przypadku doszło do ciąży szczęśliwie 3 tyg. po chemii, ta ostatnia nie doszła do skutku bo przed nią zawsze badano mi krew i ciąża wyszła, więc lekarz uznał że w świetle moich wyników już jej nie zleci, tak więc dzieciątko póki co jest niedotknięte trucizną, póki co ciąża jest 7-8 tygodniowa, jest wyraźna, szybciutko było widać serduszko i jego bicie, bo juz w 5 tyg., jest więc szansa że ciążę donoszę i że dziecko będzie zdrowe, można też dalej prowadzić moje leczenie tak żeby było bez szkody dla maluszka. Ale jak ciąża sama w sobie wpłynie na moje zdrowie i już po urodzeniu to już jest zupełnie inna bajka. Zawsze jest ryzyko wznowy choroby a ciąża takie ryzyko strasznie potęguje. Jestem pod opieką naprawdę dobrego lekarza, który miał sporo takich przypadków, jestem więc o tyle spokojna. Dziewczyny, w dodatku jednak wróciłam do pracy, nadarzyła się taka możliwość a zdecydowałam się zanim się dowiedziałam o ciąży. Tak więc u mnie teraz istny młyn, ale może to dobrze bo mam tyle na głowie że nie myślę w kółko o tym samym, szefowej nic narazie nie powiedziałam bo by chyba zasłabła, nie dość że wiecznie choruję to teraz jeszcze w ciąży. Trzymajcie się cieplutko, myślcie o mnie dobrze, odezwę się w przyszłym tygodniu po kolejnej wizycie u lekarza. Buziaki.