CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

02/04/09 16:49:29

Czarindia- powodzenia!! i oby bez oksy Wam się udało!!! śledzę tu bacznie Twój los choć nie piszę, bo Hanka strasznie absorbuje :lol: :lol: :lol:

CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

18/03/09 16:39:05

och, chwilka dla mnie :D:D więc dopiszę co nie co ... rewelacyjna jest opieka sióstr od noworodków- polecam siostrzyczkę Olę- aniołek nie kobieta! ale nie tylko ona- wszystkie - w ogóle- można było w każdej chwili poprosić o pomoc i nigdy jej nie odmawiały, a podejście mają rewelacyjne... ja załapałam się przez te trzy dni na wszystkie trzy siostry położne, które poznalam na SR- p. Asia- ta, co robi gimnastykę miała ciężki dzień i była z lekka poddenerwowana, ale do zniesienia;) ja nie narzekam., choć czasem miała złowrogą minę ;p p. Sabinka- ta co mówi o pielęgnacji dzidziola- cholernie bezpośrednia i baardzo troskliwa i p.Ewa- przełożona pielęgniarek- no rewelacja! chodziła w drugim dniu do mnie bardzo często, sprawdzała postępy akcji, podłączała ktg, pełny profesjonalizm. minusy? tak- na przedporodowej leżałam w piątek do południa z trzema mamami z dziećmi- ani się skupić na oddychaniu, bo tatusiowie dziadkowie itp... ale tak wyszło, ze akurat wtedy był "niezły ruch w interesie".. trudno... trochę nieintymnie :( a i jeden lekarz, który zadziałał mi na nerwy- dyżurny, który na tydzień przed porodem robił mi dwukrotnie badanie po ktg i cały czas mówił: szyjka się skraca, rozwarcie na opuszek palca- to samo mówił dwukrotnie w dniu, kiedy mnie w końcu ciachnęli- no, naraził mi się, jakiś taki oschły i bez empatii... ale to on mi Hankę wykroił, więc zostaje rozliczony, zwłaszcza, że ładnie mnie zacerował :) tydzień potem jak pojechałam do ściągnięcia szwu- i poprosiłam o konsultację- to znów był on... ładnie mu podziękowałam, ze mi pomógl z Haneczką i... zmiękł :D Faceci są łasi na pochwały, że ho ho : juz był miły od razu :):) i powiem Wam, że doszłam do siebie błyskawicznie (tylko kilogramy trzeba zrzucić ;) ) nie wiem, czy po porodzie sn pozbierałabym się tak szybko? w pn już mnie wypisali do domku- i tu nam najlepiej. brzuszek po cięciu troszkę ciągnie, ale nie wyobrażam sobie "rozklapiochy", jaką zrobiłaby mi Hanka rodząc się "dołem"- zwłaszcza, że było jej 4020 g i 57 cm. głowka miała 35 cm a ramionka 36 cm w obwodzie- podarłaby mnie jak stare prześcieradlo zapewne, ryzyko byłoby związane z barkami i biodrami... a tak wszystko zdrowiutkie, nienaruszone.. do tego okazało się, ze przedporodowe leczenie paciorkowca nie powiodło się, i pewnie musialaby dostać antybiotyki... a ściągnięcie szwu to tylko chwilka bólu.:) jeśli któraś w dwupaku ma jeszcze jakieś pytania- chętnie odpowiem :d (jak będę mieć czas ) ;p

CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

17/03/09 18:45:22

witam :0 opis porodu... oto on... a czasu na forumowanie małooo :) bo Hanka czasu zajmuje spooorooo :) u mnie skurcze jednak pojawiły się same- takie nieśmiałe dwa dni przed 27 lutego... 26 na 8.30 miałam się stawić na test oxy... w nocy skurcze były już co 8 minut, wiec sie ucieszylam, ze moze sie obejdzie... po przyjęcie zbadała mnie połlożna: szyjka skrócona ale szczelnie zamknięta, pyta, czy miałam wypalaną nadzerkę, bo wyczuwa bliznę, która jako martwa część szyjki jest zupełnie nieelastyczna i właściwie jest to wskazanie do cc... no, i tu pierwsza chwila grozy- bardzo nie chciałam i bałam się cc.. potem najrzyjemniejsza część czartku- "la levativeee"- po kilku dniach bez kupki poczułam ulgę i radość... i ziu na przedporodową, rozpakować sie, ktg i kroplówka... skurcze sie nasilają, szyjka ne reaguje.. ktoś bez przerwy majstruje mi przy wylocie, boli jak pieron, zmieniają się polożne, kazda wszdza paluchy... jedna zrobiła rozwarcie- na palec... na przedporodowej laski zmieniają się i rodzą... ja leżę, chodzę, skurcze po poludniu co 3-4 minuty. rozwarcie sie zatrzymalo... wieczorem zostaje sama na sali- wszystkie 4 urodziły... męża odsłałam w południe- nie miał na co czekać ze mną, był pod telefonem... rozpłakałam się jak bóbr, że one już a ja nie potrafię... małżon przyjechał... podłączyli mnie znów pod ktg- toco 100%, więc chwila radości,do czasu badania- szyjka zamknięta... na noc leki rozurczowe, bym mogł a się przspać... jakby się dało... na sale wjechały dwie matki, bo nie mieli juz wolnych łóżek- wiec bylo mi raźniej... rano obchod, kolejne łapy pchane we mnie i nic... kroplówka. skurcze co 3 minuty ... bez jedzenia- bo ewent cc- nie pic wody zwilżać usta... spaceruję... na salę przycodzą tatusiowie, nie mogę się skupić na oddychaniu... wychodzę na korytarz, spacerujemy z mężem,. o 12 dyżurny lekarz: szyjka sięskraca, rozwarcia brak... czekamy... na ktg skurcze szaleją... połozna chodzi przerażona, nie wie już jak mi pomóc... o 14 znów ten sam lekarz- mówi to samo- więc ja już we łzy i mówię, ze ma coś zrobić , żebym urodziła-- jestem głodna niewyspana, zmeczona, nie daję rady... on się pyta co niby ma zrobic? (se myślę:qrwa,zatanczyć??") no, dać mi coś, by się otworzyło... poszdł się skonsultować z ordynatorem- w miedzyczasie położna już czeka z kartką do podpisu, ze się gadzam na cc i z maszyną do golenia... jest dcyzja, wykonujemy cc. jest 14:10. o 14.25 widzę Hankę i słyszę jej glos. jest pięknie.

CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

25/02/09 18:51:33

nie, nie kupowałam zestawu, pobrał wymaz u siebie w gabinecie podczas badania ginekologicznego :) najlepiej, żeby wymaz zrobił Ci lekarz- przez wziernik i z zachowaniem pełni sztuki lekarskiej :) Koza wypisał jeszcze zlecenie- skąd wymaz i ze ma być posiew i antybiogram. aha- próbówkę z wymazem trzyma się w warunkach pokojowych- absolutnie nie w lodówce!!! i max na drugi dzień trzeba ją dać do badania!!! dziękuję za kciuki! mogą się przydać!!!... :oops: :lol:

CZY KTORAS RODZILA W TEJ PRYWATNEJ KLINICE W OCHOJCU?

25/02/09 18:35:30

Czarindia- ja miałam robiony wymaz z pochwy na własne życzenie- dr koza nie zaleca tego rutynowo- ale podczas wizyty w 36/37 tyg pobrał wymaz, który next day zaniosłam do lab. (prywatnie koszt to 20 zł posiew i 10 antybiogram) po tygodniu okazało sie, ze jest paciorkowiec. na podstawie antybiogramu dostałam leki- najpierw od lekarza 1st kontaktu- bo Koza był na urlopie, jak wrócił- podjechałam i dostałam jeszcze jeden lek. i adnotację na skierowaniu, że mają mnie przepłukać przed porodem i pobrać jeszcze jeden wymaz i zrobić posiew. o paciorka możesz być spokojna- jest dość powszechny jak zdążyłam się dopytać i poczytać, mieszka w doopce i czasem jak już ma tak blisko- zamieszkuje w naszych drogach rodnych. nie u wszystkich na szczęście - więc może masz to szczęście? :) faktycznie, dla maluszka może być niebezpieczny, ale w szpitalu jak wiedzą, że był obecny- wiedzą, co mają z nim zrobić. co do badania moczu- mimo, że faktycznie w 38 tyg nakazał mi zrobić tylko morfologię i ukl krzepnięcia- zrobilam to badanie dla mojego spokoju. i tak robię badania prywatnie, więc kilka zł nie robi wielkiej różnicy. spokój jest bezcenny :lol: no, a dziś cały dzionek miewan skurcze, lekkie i nieregularne, ale są... w nocy były przez 3 godziny i zanikły... zaczął się 42 tydzień... jutro wieelki dzień!!! bywajcie....!!! paaa...