"Stycznióweczki 2009" :):)

12/01/09 16:32:51

Dziekuję serdecznie za wszystkie gratulacje, to bardzo miłe z Waszej strony :) Ja trzymam mocno kciuki za wszystkie dziewczyny w dwupaku i mam nadzieje ze wszystko szybko i łatwo pójdzie. Mój poród wcale nie był taki straszny jak to sobie nieraz wyobrażałam. Wiem, że każda dziewczyna jest inna i nie ma dwóch takich samych porodów, ale moge Was pocieszyć, że naprawde nie jest aż tak strasznie. W poniedziałek tydzien temu byłam na planowym KTG jako ze termin miałam na 4 stycznia. Po zapisie i badaniu ginekolog stwierdziła że ani widu ani słychu zbliżającego się porodu. Umówiła mnie na piątek rano na wywoływanie. W nocy z poniedziałku na wtorek obudziło mnie wrażenie, że cos mi mokro, jak sie potem okazało zaczęły odchodzic mi wody. Bardzo lekko bolał mnie też brzuch, wiec nie panikując udało mi się przespać do rana. Rano wtedy jeszcze nie wiedziałam dokładnie czy to wody, czy czop czy jeszcze coś innego. Zadzwoniłam do swojej położnej, a ta kazała mi poczekać aż będę miała silniejsze bóle i wtedy jechac do szpitala. Brzuch mnie nie bolał bardzo tylko troszke, ale po południu wraz z mężem postanowiliśmy pojechać mimo wszystko żeby sprawdzić czy to już poród czy jeszcze nie. Po szpitalnym badaniu okazało się ze to jednak poród i co ciekawe miałam juz wtedy 5 cm rozwarcie. Ucieszyłam sie bo to przecież już była połowa a mnie praktycznie nic nie bolało. Zarejestrowano mnie, w miedzyczasie przyjechała moja położna, mąż kupił zielony kubraczek i poszlismy na salę porodów rodzinnych. {Aha dla tych, które boja sie lewatywy, dziewczyny to nic strasznego, nic nie boli i nawet nie jest nieprzyjemne, praktycznie tego sie nie czuje. W każdym badz razie tak było u mnie :)} Moja położna dała mi zastrzyk na przyśpieszenie i po chwili miałam juz pełne rozwarcie. Nie miałam natomiast skurczów partych i to był mój problem, nawet po 3 zastrzykach. Dopiero kroplówka z oksytocyna przyniosła pożądany efekt. Poza tym nie bardzo umiałam przec, ale dzięki mojej wspaniałej położnej po chwili na świat przyszło nasze maleństwo. Mąż dzielnie przeciął pępowinę. Mogę dodać ze jeśli macie tylko możliwośc rodzic z waszymi partnerami to korzystajcie z tego. My nie byliśmy do tego przekonani, ale położna namówiła moje męża na zostanie i nie żałuje, w dodatku bardzo mi pomógł, zwłaszcza swoja obecnością. Wyszedł tuż przed porodem, ale zawołano go zaraz po. Naprawde to wspaniała rzecz być z nim w tym czasie. Mniej przyjemne było samo szycie. Ja osobiscie czułam nacięcie, ale tylko jako uszczypnięcie, potem juz nie bolało. Bolało natomiast szycie, ale nie udało mi się tego uniknąć. Niemniej jednak da sie przeżyc, wiedząc ze za chwilkę maleństwo będzie już tylko z wami. Cudowne jest to uczucie ze juz wszystko najtrudniejsze ma sie za sobą, że ma sie przy sobie największy skarb. Podobnie jak powrót do domu. Nigdy tego nie zapomne. W szpitalu spedziliśmy 4 dni, najgorszy był ten pierwszy, ciężko chodzic, siedziec, leżeć, ale to też kwestia czasu, nie myśli się o tym kiedy dzidzia jest z wami. Chciałabym tylko zaznaczyć, żeby przypilnować sobie karmienie piersią. Mi nikt tego dobrze nie pokazał i mały pogryzł mnie juz pierwszego dnia, tak boleśnie że na brodawkach zrobiły sie rany i każde karmienie było koszmarem, niesamowitym bólem. Pożniej nawet nie mogłam karmić wogóle bo po prostu leciała mi krew, co mogło zaszkodzić małemu. Powoli brodawki sie goją, niemniej jednak nadal nie karmie bezpośrednio tylko przez silikonowy smoczek od butelki, bo nawet najlepsze silikonowe nakładki nie zdają egzaminu. Mi pomaga jedynie smoczek od butelek Tommee Tippee (nie wiem czy w Polsce mozna je kupic, ja kupilam sobie w anglii i naprawde warto). Wogóle nie czuje bólu choc mam brodawki jeszcze nie wygojone. To taka moja drobna rada, moze komuś sie przyda. Chetnie zamieściłabym fotki z naszym skarbem, ale nie wiem dokładnie jak to sie robi tu na forum. Pozdrawiam i uszy do góry, poród nie jest taki straszny, naprawdę.

"Stycznióweczki 2009" :):)

12/01/09 13:20:11

Czesc Dziewczyny!! Pewnie mnie nie pamiętacie, kiedyś pisałam jednak częsciej was podczytywałam. 6.01 o 21.40 ja również zostałam szczęśliwą mamą naszego Synka Ode mnie również gratulacje dla wszystkich styczniowych mam.

"Stycznióweczki 2009" :):)

25/09/08 13:55:43

Potfur ale mi narobilas smaku tymi plackami ziemniaczanymi, tez je uwielbiami chyba dzis zrobie, ale placki po wegiersku, lubicie takie? Ale najabrdziej to zjadlabym klusek z serem i kapusta, ale niestety tu nie mozna kupic sloniny, a bez tego to chyba nie bedzie, no i jeszcze kluski ziemniaczane, ale moj maz zje wszystko oprocz wlasnie tego :)

"Stycznióweczki 2009" :):)

24/09/08 15:19:51

O rany, ale nam sie tutaj angielsko zrobilo. Niepotrzebnie pisalam tego posta, bo inne dziewczyny moga czuc sie znudzone angielska rzeczywistoscia, ktora ich raczej nie dotyczy. Chcialam tylko dodac, ze jesli chodzi o wyniki badan, to polozna je caly czas miala wiec nie moglam poznac wynikow wczesniej niz sama mi je pokazala, w systemie kmputerowym byla podana tylko wartosc zelaza. A jesli chodzi o studentow to rowniez nie mialam wyboru, ani nic do gadania bo o tym ze badala mnie studentka dowiedzialm sie z wynikow badan, ktore przyszly do domu, zas ta ktora byla przy poloznej oststnio, to myslalam ze takie badanie jak pomiar cisnienia to potrafi zrobic porzadnie. Jednak nie bardzo. Aha i wszystko co napisalam w zwiazku z opieka ciezarnych na wyspach to TYLKO moje doswiadczenie i niczego nie generalizuje. Niemniej jednak dziekuje za komentarze. Lepiej bedzie jak zmienimy temat na bardzoej "polski". Ktos tu wspominal ze styczen juz blisko. Jak u Was z psychicznym nastawieniem do porodu? U mnie raczej poczatek strachu, ale juz taka moja natura, najpierw strach potem racjonalne myslenie.

"Stycznióweczki 2009" :):)

24/09/08 14:00:09

Yszolka Tak to prawda, bardzo duzo nieletnich dziewczyn, nawet w wieku 13-14 lat a najwiecej to chyba 17-latek. Z reszta nie ma sie co dziwic, panstwo zapewna spora pomoc materialna zwlaszcza samotnym matkom (duzo wieksza niz malzenstwom) wiec niejednokrotnie bardziej sie oplaca zajsc w ciaze niz znalezc sobie prace. Niestety prawda jest tez to ze opieka ciezarnych w Anglii nie jest najlepsza na wyspach, nie ma wiekszego zainteresowania. Jedna kwestia jest tylko przyjemna, nikt mnie tutaj nie traktuje jakbym byla chora, po prostu jestem w ciazy. Agatkaa czytajac rozne zgadzam sie z Toba co do nadopiekunczosci polskich lekarzy, ale jesli w anglicy wykazaliby troszeczke wiecej zainteresowania to nie byloby zle. Jesli chodzi o porod to rodzic bede w Polsce, choc domyslam sie ze tu byloby pewnie przyjemniej, zwlaszcza jesli mieszka sie na podkarpaciu. Studia zmuszaja mnie do powrotu do Polski. Na szczescie nie mam cukrzykow w rodzinie wiec mam nadzieje ze wszystko jest ok (choc pewnie brak chorych na cukrzyce w rodzinie niczego nie gwarantuje).