PRUSZKÓW-MAMUSIE

01/10/08 09:01:41

[quote="tangpo":n0g868so] Dziewczyny Dzięki za te posty, w których opisujecie swoje przygody z karmieniem... Jakoś zaczęłam mieć juz wyrzuty sumienia, że może rzeczywiście sobie coś wmawiam i dlatego nie wychodzi... że się za mało starałam... ale robiłam co mogłam na początku aż głodziłam dziecko jak orzekła pediatra żeby tylko nie przyzwyczaił się do butli bo to podobno koniec... co można więcej jak nic się nie poprawia z laktacją.... A Nowosielska słowa nie powiedziała, że dokarmiam Małego - widziała co się dzieje... Wszystko niestety mam rodzinnie; i poród nieszczęsny i karmienie piersią - trójka dzieci mojej mamy na butli. Jesteśmy wszyscy zdrowi, silni, i jakoś jest. I tak musi być teraz z Iwo, trudno, nie zawsze sie ma co się chce mimo szczerych chęci.
Tangopo, nie martw się kochana!! Opowiem Wam w skrócie moją historię karmienia Weroniki. Werosia od początku ssać nie chciała. W szpitalu oczywiście szykany mnie spotkały. Pracowałam laktatorem żeby mieć jak najwiecej pokarmu, ale Werosia nie chciała się przysysać. Fakt - jedyną osobą, która umiała zrobić tak, że Weronika coś tam zassała była właśnie Nowosielska, ale to tylko na chwilkę było, potem mała puszczała i koniec.. Po powrocie do domu najpierw cały czas strzykawka, próby dostawiania i tak w kółko.. Zawołaliśmy położną laktacyją (btw. wydatek spory), była u nas ze 3 razy. Wybadała wedzidełko, posprawdzała i kazała próbować. Efekt - młoda przy cycku darła się godzinę czasem dwie. potem chwikę zassała i zasypiała.. Myślałam, że wygrywam po malutku.. a tu szok.. Werosia traci na wadze :shock: Okazało się, że ona zasysała i ciumkała ale nie jadła (nie było słychać odruchu łykania. Szybka decyzja - idziemy w bultę, bo najważniejsza jest waga a nie idee!!! To działo się do ok. 3-4 tyg życia Weroniki. Potem do 8 tyg ściągałam pokarm, ale straciłam go z dnia na dzień w sumie i tak skończyła się moja przygoda z kamieniem.. Dodam, że całą tą sytuację przypłaciłam prawie depresją.. Jak zanikł pokarm autentycznie odżyłam - stałam się wreszcie szczęśliwą mamą!!! Werosia ma rok i 2 miesiące - od 2 miesiąca życia jest tylko na mieszankach i nie chorowała ani razu jeszcze (nie licząc lekkiego katarku raz), jest super odporna zdrowa silna i duża!!! A więzi... nie od mleka ma się wiezi z dzieckiem, tylko od bycia dobrą i szczęśliwą mamą, szczęśliwego i najedzonego dziecięcia :D

PRUSZKÓW-MAMUSIE

30/09/08 22:09:59

[quote="monikamsz24":2uczoayd] Koleżanka o której synku pisałam wcześniej, nie karmi piersią choć pierwsze dziecko karmiła do roczku.... I teraz wiem, że nic na siłę, tym bardziej jak nie ma kobieta pokarmu.... Rodziła w Pruszkowie Kubę dokładnie 18.07.07 przez cc, mały ssał 3 godziny usypiał na 15 minut znowu ssał, spał i ciągle głodny był...Nowosielska zabroniła jej dokarmiać i na siłę próbowała pobudzić laktację, masując jej piersi, motywując i zabraniając dokarmiać, .... skończyło się to tak, że Kuba się odwodnił i 3 dni leżał z welfronem w główce, był podłączony pod kroplówkę..... Więc moim zdaniem, jak w szpitalu widzą, że matka nie ma tego pokarmu i dziecko jest głodne, lub w innym przypadku poprostu nie chce karmić piersią bo i takie kobiety są, powinni bezwzględnie dobrać dziecku odpowiedznią mieszankę, a nie na siłę każą jak Nowosielska karmić cycem a później wychodzą z tego "cyrki" i "szopki"...... Cieszę, się ogromnie iż pomimo, że Nowosielska mi jęczała dzień i noc i wprost na mnie się darła, że dokarmiam dziecko bebiko rtf, że to robiłam, bo jakby mi odwodniła Kacpra tak jak koleżanki Kubę to chyba bym ją do sądu podała i nawsadzała jej równo.... Nie rozumiem, czego ona się plumka i zabrania matką karmić mlekiem modyfikowanym, ...wiem, że karmienie piersią jest najlepsze, ale po pierwsze nic na siłę, a po drugie nie każda mama da radę karmić pomimo, że ogromnie chce....a w tym momencie dziecko jest najważniejsze jak dla mnie a nie mleko z cyca w postaci jednej kropli na godzinę....
No właśnie kurcze ja się zdzwiłam :roll: Przy pierwszym dziecku, które ssać nie chciało w ogóle Nowosielska cisnęła na karmienie piersią bardzo. Nawet zasugerowała mi że jestem zbyt wygodnicka i nie chce mi się popracować nad karmieniem :evil: :evil: :evil: Teraz przy Mai było inaczej. Sama poleciła mi mleko dla noworodków z niską wagą urodzeniową i powiedziała, żeby oczywiście karmić piersią, ale jak nie będzie odpowiedniego przyrostu to dokarmiać. Ta druga pediatra wręcz nakazała dokarmiać przed kilka dni 2-3 razy dziennie

PRUSZKÓW-MAMUSIE

29/09/08 14:26:12

[quote="gocha1312":34nsmxdb]klusia: to świetnie, ze miałaś taki łatwy poród, ale może to też dlategoże taką kruszynkę urodziłaś. Bardzo mało przytyłas - ja w jednej i wdrugiej ciąży przytyłam po 12kg, przy czym po pierwszej zostało mi 3 kg, a teraz po drugiej jeszcze 1,8 kg - postanowiłam już pozbyć się wszystkiego, czyli ok 5 kg. Ja miałam w drugiej ciąży brzuch duży, bo i dziecko mimo zakonczenia tylko 37 tygodnia było niezłych rozmiarów ( 56 cm, 3,5 kg). A w której okolicy w Grodzicku mieszkasz - moja siostra mieszka w Grodzisku na ul. Żółkiewskiego ( Piaski|).
Łatwy poród to ja miałam i pierwszy, więc obawiam się, że prze trzecim to kichnę i dziecię wyskoczy hehehe. Weronikę rodziłam też jakieś 3,5 godz. w sumie. Poród był indukowany oksy (brak akceleracji tętna dziecka) i o 15.15 puścili mi wody (zaczęły się skurcze) a o 18.50 Weronika była na świecie. Miała 53 cm i ważyła 3100 gr. Ja sama mam 155 cm wzrostu więc raczej kolosów nie urodzę, niemniej rodzi mi się dobrze :) Ja mieszkam na Teligi :)

PRUSZKÓW-MAMUSIE

29/09/08 13:28:26

Dzieki dziewczyny za mile slowa:) [quote="monikamsz24":1qdei79f] Klusia gratulacje z powodu narodzin córeczki...No to mamy drugą Majkę, jedna u Perełki druga u Ciebie :).... Powiedz mi jak to jest przy tak małej różnicy wieku jak się jest w ciąży, a ma się maleńkie dziecko tak jak Ty byłaś? Bardzo ciężko Ci było? Zastanawiałam się kiedyś czy bym dała radę i podziwiam wszystkie mamy, co mają Dwóch Maluszków jeden po drugim...ja chyba bym nie podołała...
Wiesz nasze ciaze były zaplanowane obie, więc wiedziałam że łatwo nie będzie. Natomist sytuacja pozytywnie mnie zaskoczyła:) w ciąży czułam się świetnie - mogłam góry przenosić ;) wogóle nie czuułam się ociężała. Pracowałam do 7 miesiąca potem zwolnienie. Potem siedziałam z Weronisią chodziłam na spacery, zajmowałam się nią :) Fakt, że miałam mały brzuch (przytyłam 4-5 kg) więc nie miało co przeszkadzać... Teraz uczę się nowej sytiacji - jeszcze chwilkę mi to zajmie pewnie :) Co do samego porodu, to było megalightowo ;) Od 10 rakies tam skurczyki. ok. 12 decyzja, że jedziemy do spzitala na KTG bo skurczyki nie przechodziły po nospie ani po prysznicu. Na IP o ok.13 badanie i na porodówkę, bo 4 cm rozwarcia ;) 13.55 Maja na świecie :) 50 cm długa, 2320 gr ważyła - dostala 10 pkt. Wszytsko przebiegało w miłej atmosferze i takiej luźnej wesołej. Wszystko dzięki Pani dr Kasi i położnej Danusi Kalinowskiej :) Po porodzie atmosferę zagęściła jedna mniej sympatyczna pani dr od noworodków, nie nic to :) Niestety miałam łyżeczkowanie, bo łożysko było przyrośnięte, ale godzinkę po wybudzeniu z narkozy już byłam pod prysznicem - ogólnie poród super :)

PRUSZKÓW-MAMUSIE

28/09/08 09:23:12

Wiam po długiej przerwie. Się nie odzywałam, ale podczytywałam ;) Ja już po wszytskim - Maja przyszła na świat 23 września o 13.55. Póki co wczoraj wróciliśmy do domu i próbuję ogarnąć 2 córcie :) Poród był raczej z uśmiechem na twarzy :) No i z tego miejsca chciałam baaaaaaardzo podziękować Pani Kasi Pietuch za super opiekę :gift: