"Stycznióweczki 2009" :):)

03/03/09 11:58:19

[quote="amazonka-marta":28jz81kj] potfur czy coś się dzieje z pępuszkiem małego astronauty?? Po co go chirurgicznie usuwać? Naszemu odpadł równo po 2 MIESIĄCACH!!!!!!!!!!!!!! Trochę było użerania z tym pępuszkiem i wykupiliśmy z apteki cały zapas gazików do pępka, ale odpadł sam :) Może poczekajcie jeszcze....? No chyba, że się "maże" i lekarz kazał obciachać...
Nie, z pępkiem się nic nie dzieje, ale jak byłam na rutynowej kontroli w 3 tygodniu życia to pediatra od razu dała skierowanie do chirurga, że jak do tygodnia kikut nie odpadnie, to iść usunąć:/ Maziam fioletem, bo po spirytku nic się nie działo, a po filoecie kikut jest bardziej wysuszony. No i bądź tu człowieku mądry - ja panikuję, że coś się złego dzieje, że kikut jeszcze nie odpadł:/ A o wykupywaniu gazików z kilkunastu!!!! okolicznych aptek coś niecoś wiem:P W takim razie poczekamy spokojnie, bo moja mama konsultowała się ze swoja znajomą położną i ona też była zdziwiona, że ta lekarka kazała ciachać kikutka O_o

"Stycznióweczki 2009" :):)

02/03/09 15:05:12

Hej kobitki, daaawno mnie tu nie było:P Michaś wczoraj skończył miesiąc, jak wiecie urodził się 1 lutego, ale nie wyganiajcie nas:P Wasze pociechy to już duże szkraby, nie mogę się doczekać, aż i mój Kręcioł będzie starszy... na razie ten miesiac minął właściwie sama nie wiem, kiedy i jak:) tylko człek niewyspany, ale nie marudzę. Już nie pamiętam, czy i co pisałam zaraz po przyjściu ze szpitala... w każdym razie skończyło się u mnie cesarką, ale an szczęście już następnego dnia smigałam jak nowo narodzona po oddziale, a teraz to o operacji przypomina mi tylko blizna:) Także jest ok. Karmię piersią, Michaś ma spust, że hoho - przy wypisie ważył 3450, po miesiacu waży 4700, zrobił sie z niego całuśny puciek, a ja jestem w nim totalnie zakochana:) Jedyne, co mnie martwi, to uparty pępuszek, który nie chce odpaść, ale jak wreszcie uda mi się dodzwonić do chirurga, to mu go odetną - już mamy skierowanie:/ Widzę, że też piszecie o plamieniach, ja też mam w kratkę, czasem takie leciutkie jak pod koniec okresu, a czasem w ogóle, mam już dość tego miesięcznego okresu:P Całuję Was wszystkie i postaram się wpadać codziennie:) Wasz potfur:)

"Stycznióweczki 2009" :):)

07/02/09 20:26:12

Hej stycznióweczki:) Michaś niby się urodził 1 lutego, ale nie będę się przenosić, zresztą licząc od odejścia wód, to poród zaczął mi się w piątek 30 stycznia. Uff, od wczoraj wreszcie w domu:) Strasznie się stęskniłam za tym moim grajdołkiem, zwłaszcza że nigdy w życiu nie byłam w szpitalu:/ Na szczęście opieka i wikt w Siemiradzkim - pierwsza klasa, lekarze kompetentni, położne bardzo miłe, ale gdy trzeba było, to i grały na ambicji [by wstać po cesarce i rozruszać się jak najszybciej], ale same wiecie, jak to jest... półtora tygodnia to dużo za dużo. Okazało się, że na sam ostatek przypałętała się gestoza, skoki ciśnienia, jakieś obrzęki - masakra jednym słowem. O porodzie napiszę tylko tyle, że wody odeszły mi o 23 w piątek, a regularne skurcze co 4 minuty - o 1.30 w niedzielę nad ranem, trwały do 12, kiedy to wymęczona i wyjąca z bólu poprosiłam o znieczulenie. Od razu z 5 cm rozwarcia zrobiło się pełne, ale miednica nie nadążyła, zaczęło spadać tętno Michasiowi [choć jak siadłam na piłce, to momentalnie się normowało], skurcze przeszły i lekarze podjęli decyzję o cesarce - jak się okazało, w ostatniej chwili, bo wody były juz zielone. Na szczęście Michasiątko zdrowe, więc wynagradza trud i przeżycia. Ania234 też była na oddziale, ale jakoś nie spotkałyśmy się.

Pierwszy dzidziuś po 30-tce

07/02/09 20:16:15

Uff, od wczoraj wreszcie w domu:) Strasznie się stęskniłam za tym moim grajdołkiem, zwłaszcza że nigdy w życiu nie byłam w szpitalu:/ Na szczęście opieka i wikt w Siemiradzkim - pierwsza klasa, lekarze kompetentni, położne bardzo miłe, ale gdy trzeba było, to i grały na ambicji [by wstać po cesarce i rozruszać się jak najszybciej], ale same wiecie, jak to jest... półtora tygodnia to dużo za dużo. Okazało się, że na sam ostatek przypałętała się gestoza, skoki ciśnienia, jakieś obrzęki - masakra jednym słowem. O porodzie napiszę tylko tyle, że wody odeszły mi o 23 w piątek, a regularne skurcze co 4 minuty - o 1.30 w niedzielę nad ranem, trwały do 12, kiedy to wymęczona i wyjąca z bólu poprosiłam o znieczulenie. Od razu z 5 cm rozwarcia zrobiło się pełne, ale miednica nie nadążyła, zaczęło spadać tętno Michasiowi [choć jak siadłam na piłce, to momentalnie się normowało], skurcze przeszły i lekarze podjęli decyzję o cesarce - jak się okazało, w ostatniej chwili, bo wody były juz zielone. Na szczęście Michasiątko zdrowe, więc wynagradza trud i przeżycia. Dzięki za gratulacje:) zdjecia będą jak je zmniejszę, bo na razie to zbytnio nie wiem, jak mam na imię:/

"Stycznióweczki 2009" :):)

27/01/09 16:17:15

Papryczka, Duszyczka - ogromne gratulacje i moc uścisków dla Was i Waszych pociech:) Werzak, Ty nie panikuj, jeszcze trochę czasu masz, ja jestem już trochę przeterminowana:/ może jak przestanę myśleć o Michasiu to zrobi niespodziankę i wyjdzie z brzucholka? oby...