Szczęśliwe mamy po stracie

25/06/08 22:53:28

Mój narzeczony powiedział,ze mogłam wyjąć z torebki komorke i powiedziec- tak, drugi raz mi sie taka sytuacja zdarzyla i sie ubezpieczylam, cala rozmowa jest nagrana ! haha! ja niestety nie wpadlam na to, glupio mi sie zrobila i zal tych straconych 50zl, ktore mialam doniesc... mam u niej wizyte na kase chorych , wzielam sie zapisalam, ale juz do niej nie pojde, jak taka pazerna to kto wie za co innego,bedzie chciala nie wiadomo ile,lekarzy jest duzo i tak w ciazy prywatnie bede chodzic,bo czesto bede chciala chodzic doglądac serduszka bijacego,wiec mam ją juz gdzies, wstyd mi troche, ze moze powinnam zaniesc, ale i tak ja zmieniam i tak,w zyciu jej nie zaufam, a to przeciez bez zaufania chociaz malego to bez sensu cala ciaze powierzac... ciążę.... na razie pomarzyc wolno hehe :o)

Szczęśliwe mamy po stracie

25/06/08 22:16:57

Czesc dziewczynki, chcialam Wam powiedziec, ze pomimi dzisiaj mam pierwszy dzien plodny nie bede terroryzowac narzeczonego i poczekamaz jakos samo wyjdzie.... :-) Mysle o fasoleczce malutkiej, ale chyba poczekam jeszcze 1 cykl, od poronienia mialam 2 miesiaczki i boje sie,ze jeszcze wczesnie :( A co do tego,ze trzeba za opieke placic, to tez jakos nie myslalam, ale jak moja mam miala zabieg czy operacje to niestety tez lekarz podawal na wizytach cene, to bylo pare lat temu, jakies 300, 500zl, za tak zwana opieke,to skandal, ale kto zaryzykuje, jak sie okaze ,ze cos nie tak bo polozna zaniedbala obowiazki, to juz bedzie za pozno, (zaniedbala bo np. akurat w tej chwili "opiekowala " sie kims kto zaplacil, to bardzo przykre, ja ostatnio swoja lekarke gin porposilam o zwolnienie na studiach (zawsze moja lekarka bez problemu dawala w ksiazeczce rum, a ona na to,ze tak,oczywiscie, ja wychodze a ona : ale wie Pani,ze 50zl sie nalezy,nikt mi za to nie zwróci z funduszu (ja sobie mysle,za co, za 30 sekund i zmarnowany tusz w dlugopiesie??? ) a ja : ( zatkalo mnie) i mowie,ze dzis nie mam,a ona to prosze jutro przyniesc...... jeszcze nie donioslam i chyba nie doniose :(

Poronienie,prolaktyna,staranie sie :(

25/06/08 21:55:04

Po samym poronieniu mi lekarz tez powiedzial,ze natura sama eliminuje płody niezdolne do przezycia, w sumie to ma sens ,dla przedluzania gatunku,inaczej chorych dzieci byloby wiecej :( ale jak juz nastepny lekarz zlecil mi badania , wyszla ta przekleta prolaktyna wrr ;/

Szczęśliwe mamy po stracie

24/06/08 16:54:09

To zycze Ci wszystkiego dobrego, ale mysle,ze niedlugo przestaniesz pracowac, z fasoslka raczej sie przemeczac nie bedziesz zapewne :) ja wizyte u gin mam teraz na kase chorych wiec dopiero 4 sierpnia, mam przyjsc z wynikami prolaktyny, ale jakby sie zdazyl cud to pobiegne prywatnie w ten sam dzien heeh, a na razie leki, witaminy itd.,.. Gratuluje Beatce, zycze zdrowka dla dzidzi i porodu przyjemnego, szybkiego, bezbólowego :) Saganko ciesze sie Twoim szczesciem ;)wszystkiego najjjjjjjj Dziewczyny uciekam, na 18 mam wizyte u ogolnego lekarza, zajrzę do Was wieczorkiem :* p.s. ja tez dzisiaj zjem pyszny kalafiorek do obiadu,oczywiscie z buleczka tarata mniaaam :-)

Szczęśliwe mamy po stracie

24/06/08 16:27:46

Dzieki Asiu, a co do Kurczaczka to tez uwazam, ze na poczatku trzeba sobie zapracowac na szacunek i uznanie, wykazac sie, poczatki sa najtrudniejsze zawsze, zycze powodzonka w pracy :))) tylko nie badz za dobra, zeby na glowe nie weszli ;) fajna masz prace? Dzieki Maranellko :)