I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

30/08/09 20:58:58

Ja też bardzo rzadko pisałam ale za to często czytałam. I tak strasznie mi żal że forum się skończyło tymbardziej że nie mam wstępu na to nowe :-( No nic pozostało mi tylko podziękować za wszystkie cenne rady jakie tu otrzymałam będąc w ciąży i po porodzie. Życze wszystkim Majóweczkom by ich słodkie pociechy były zdrowe i szczęśliwe ;-)

I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

31/05/09 14:12:27

bozka Ja miałam taki właśnie 5-6 miesięczny brzuch, wyszłam raz do sklepu i kobieta chciała mnie przepuścić na początek kolejki! Wróciłam do domu cała zaryczana. Ale z każdym dniem brzuszek się zmniejszał i teraz jest naprawde malutki. Karmie piersią i jak na razie mam 10 kg mniej niż w ciąży :D Zostało mi jeszcze jakieś 6 kg do zrzucenia ale jestem dobrej myśli :) Ja też miałam opuchnięte stopy, jakoś przez 2 dni ale minęło. To podobno efekt zabiegu operacyjnego i tak organizm reaguje. Podsumowując z każdym dniem będzie coraz lepiej :-) :-) :-)

I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

29/05/09 19:14:09

bozka Co do rany po cc to u mnie to było tak że najgorsze były 3 doby po porodzie,później już coraz lepiej, a tak całkiem nieźle poczułam się w 6 dobie. Mogłam normalnie wstawać, przekręcać się i zajmować się maluszkiem :-) Co do dźwigania to ja jak na razie staram się nic nie dźwigać oprócz synka ;-) Co do odbijania to mój Dawid prawie wcale nie odbija. Karmie go wyłącznie piersią i jak już się naje to zazwyczaj jest tak senny że nie ma mowy o odbiciu. Kłade go później na boczku, tak na wszelki wypadek choć jeszcze się nie zdarzyło żeby ulał.

I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

26/05/09 12:56:30

Witam po długiej przerwie....Przepraszam że się nie odzywałam ale byłam w szpitalu. Poniżej opisze wszystko po kolei i skopiuje też opis do działu porody. W poniedziałek 18 maja odebrałam wyniki krwi i moczu. Okazało się że mam znacznie podwyższone enzymy wątrobowe (np. norma ALAT to 32 a ja miałam ponad 380), poza tym ciągle miałam wysokie ciśnienie i białko w moczu. Zadzwoniłam do swojego lekarza i natychmiast kazał przyjechać do szpitala. Przyjęli mnie od razu i w ten sam dzień zdecydowali że we wtorek będą wywoływać poród. Diagnoza: Cholestaza ciężarnych i nadciśnienie :( Od rana następnego dnia byłam podłączona pod oksytocynę. Przeleżałam tak kilka godzin. Początkowo skurczy nie było ale jak się rozkręciło to myślałam że wbije się w to łóżko. Niestety efektu nie było bo rozwarcie tylko na 1 cm :? Postanowiono że następna próba będzie w czwartek. W środę przez cały dzień miałam skurcze. Zwłaszcza wieczorem kiedy rodzinka mnie odwiedziła to co jakiś czas wyginałam się z bólu. Mąż przywiózł mi truskawki żebym zdążyła się najeść :wink: Ok. godziny 20.00 zaczęłam z mężem liczyć skurcze które były co 5-7 minut. Dodatkowo odchodził mi czop śluzowy. Poszłam do położnej ale ona mnie zbyła mówiąc że czop będzie odchodził 2 dni i mam się nie przejmować. Mąż pojechał do domu a ja położyłam się spać. Po 21.00 już wyginałam się z bólu mając regularne skurcze. Przed 22.00 odeszły mi wody i wtedy dopiero wzięli mnie na wózek i zawieźli na porodówkę. Miałam 3 cm rozwarcia. Skurcze się nasilały. Zadzwoniłam po męża żeby przyjechał. Bolało coraz bardziej. Nadal jednak miałam bardzo wysokie ciśnienie. Leżałam podłączona pod KTG i wyłam z bólu. Gdy lekarz zobaczył zapis bardzo się zaniepokoił. Kiedy miałam skurcze to tętno małego bardzo spadało. I tak za każdym razem. Dostałam coś na obniżenie ciśnienie i czekałam na to co będzie dalej. A bolało coraz bardziej. Rozwarcie jednak nie postępowało. Ok. 2.00 w nocy przyszedł inny lekarz i po zapoznaniu się ze wszystkim zdecydował że robią cesarkę. Powiedział że jest zbyt duże ryzyko dla maluszka i spytał czy wyrażam zgodę. Było mi wszystko jedno byleby przestało boleć. Wzięli mnie na sale operacyjną i próbowali znieczulić w kręgosłup. Po kilku nieudanych próbach zdecydowali o znieczuleniu ogólnym. I tak 21 maja o godz. 2.35 przyszedł na świat mały Dawidek. Ważył 3530 i mierzył 55 cm. Dopiero nad ranem zobaczyłam synka. Urodził się z bujną, czarną czuprynką :) Rano dowiedziałam się że cesarka uratowała mojego synka bo był owinięty pępowiną wokół szyi i mógłby nie przeżyć naturalnego porodu :( Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło. Czwartego dnia wyszłam z synkiem ze szpitala i jesteśmy w domku. Śpi sobie teraz smacznie. Karmie go piersią i jestem najszczęśliwszą mamą na świecie :-D Dawidek jest bardzo grzeczny, dużo śpi, ładnie je i jest naszym największym Skarbem :-) Wszystkim mamom w dniu naszego święta życze wszystkiego najlepszego!

I PO MALUTKU MAJóWECZKI 2009 HI HA HI

17/05/09 11:46:28

Melduje się nadal w dwupaku, dzisiaj mija 3 dzień mojego przeterminowania :-/ Wczoraj miałam kryzys, wszystko mnie dobijało, do tego potworne swędzenie, wysokie ciśnienie i samopoczucie beznadziejne :-( Na szczęście mąż bardzo mnie wspiera i dodaje mi sił. Dziś czuje się troszke lepiej :) Mam nadzieję że jak linin urodzi dzisiaj to mój Dawidek pójdzie w ślady swojego imiennika i też będzie chciał przyjść na ten świat ;-) Bozka Wszystkiego naj naj!!! :hbd: :ur: Tak przy okazji w tabelce można zmienić mój wiek, 1 maja skończyłam 23 latka ;-)