Jakie mialyscie dolegliwosci po pierwszym porodzie sn?

03/08/09 10:57:50

1) problem z siusianiem i zaparcia (jak dlugo po porodzie) wysikałam się 3 h po porodzie. nieznacznie ranka mnie piekła ale to zdarzyło się tylko za pierwszym razem. co do zaparć to trochę mnie trzymały. za pierwszym razem, z powodu strachu pomogłam sobie czopkiem i poszło gładko. potem jakoś dawałam radę. trwało to ok tygodnia 2) hemoroidy (jak dlugo mialyscie i jak wyleczylyscie) coś tam się pojawiło, ale samo zniknęło :) 3) bolesne gojenie krocza po NACIECIU (jak dlugo sie goilo i kiedy po porodzie pierwszy raz kochalyscie sie) byłam nacięte i pękłam nieco. ranę czułam jakieś 2- 3 tygodnie (coś na kształt skaleczenia się w palec). do zbliżenia doszło zaraz po kontroli lekarskiej, po 6 tygodniach 4) bolesne gojenie krocza po PEKNIECIU (jak dlugo sie goilo i kiedy po porodzie pierwszy raz kochalyscie sie) j.w. 5) zmiana anatomiczna pochwy powodujaca trudnosci we wspolzyciu (czy jakos sobie z tym poradzilyscie) nie zauwazyłam tego 6) nietrzymanie moczu (jak dlugo mialyscie i jak wyleczylyscie) nie wystąpiło

jak długo rodziłyście?

03/08/09 10:53:10

ja rodziłam po raz pierwszy. wszystko naturlanie :) wyglądało to tak: odejście wód ok. g. 15 zaraz potem skurcze b. delikatne ale co 2 minuty do szpitala dotarliśmy ok. 20. rozwarcie na 2-2,5 cm cały czas skurcze co 2 minuty ok. 23 rozwarcie na 5 cm. bóle nasiliły się ok. 2-3 rozwarcie na 7 cm- kulminacyjny ból. zaczęły się skurcze parte o 3.45 rozwarcie na 10 cm 4.10- witamy na świecie malą Oliwkę :) o g. 8.30 swobodnie siadam na twardym taborcie :)

Warszawa Szpital na Solcu

22/06/09 09:36:48

wydaje mi sie ze szpital im. Orłowskiego to mieści sie na ul. Czerniakowskiej a my mówimy o szpitalu na ul. Solec 93 :) jesli sie myle to mnie poprawcie prosze. pozdrawiam

Warszawa Szpital na Solcu

18/06/09 17:21:24

dziewczyny, teraz ja mogę się wypowiedzieć na temat porodu w szpitalu, o którym tyle tu debatujemy :) ja rodziłam 20 maja br. na izbę przyjęc przyjechaliśmy koło g. 20. nie było dużego ruchu więc wszystko poszło sprawnie- lekarz zbadał określił zaawansowanie porodu, kazał się przebrać w koszulkę i jzda na górę (bo dla niewtajemniczonych porodówka jest na drugim piętrze :) ) pani pielęgniarka zawiozła nas windą, za co byłam jej wdzieczna (pomimo, iż wówczas bóle porodowe były na tyle słabe, ze uważałam je za śmieszne.. hi hi ) do rzeczy. trafiliśmy na salę malinową- z duużą wanną :) nie wykupowałam połoznej a co do znieczulenia to byłam nastawiona, ze dam rade sama. takze w moim przypadku poród był CAŁKOWICIE BEZPŁATNY. podczas pobytu na sali porodowej, opiekowała się anmi położna o imieniu Zosia :) bardzo miła kobieta. rzeczowa, pomocna i jak dla mnie wiedziała co robi. ulżyła mi w bólu podają 2 zastrzyki rozkurczające w tyłek :) to było na moja prośbę. coś tam podziałało, ale nie było cudownego odjęcia bólu.. Podczas KTG, które było wykonywane co godzinę przez jakieś 40 minut musiałam leżeć na łóżku (nowoczesne, rozkładane z regulowanym oparciem). w międzyczasie mogłam robić co chciałam- skakać, chodzić itp. ja korzystałam z wanny z gorącą wodą- na mnie to baaardzo działało. pomogło uśmierzyć ból. jak już doszło do fazy 2, lekarz, który przyszedł na finał zapytał mnie czy mam jakąś wybraną pozycję do rodzenia. powiem szczerze, że myślałam, ze bede rodziła w kucki, jednak wówczas było mi już wsyztsko jedno a łożko dawało dobrą możliwość chwycenia się podczas parcia wiec powiedziałam, ze na łóżku. położna zmieniała końcówkę łóżna na takie dwa wsporniki, o które zapiera się nogi. w kwestii cięcia krocza takze czekała do ostatniej chwili- nie chciała tego robić niepotrzebnia. jednak trzeba było to zrobić. wiem keidy to było, jadnak nie bolało- zrobiła to w skurczu. szycie było w znieczuleniu. całkowicie bezboleśnie. po 2 godzinach po porodzie usiadłam normalnie na taborecie :) po porodzie malutką polozyli mi od razu na brzuchu a tatuś przecinał pępowinę. pobyt na sali poporodowej również zaliczam do udanych. miły personel zarówno ginekologiczny jak i neantologiczny. u mojej córeczki już pierwszego dnia wykryto podwyższone CRP co wskazywalo na początek infekcji i od razu podano antybiotyk. mała miała również podwyższony poziom żółtaczki i codziennie kilkakronie sprawdzano czy spada czy się podnosi i w efekcie, tak dla pewności połozoną ja na lampie (była ze mna w sali). jedzenie tez znośne :twisted: co rpawda malo przyprawione, ale do przyzwyczajenia się :) podsumowując- nie wiem jak sam szpital, ale porodówka działa na piątkę :) polecam z całego serducha. jak ktoś mi powie jak tu się zamieszcza zdjecia to mam kilka z sali porodwej :) ja Wam życze POWODZENIA! poród jest naprawdę do przeżycia. a po zobaczeniu dzieciatka od razu zapomina się o bólu, jakiego doświadczyło się w trakcie porodu.

Warszawa Szpital na Solcu

24/03/09 10:51:22

avida- tak, prowadze ciażę u dr Proccarrini. uwazam ją za swietną specjalistkę. dziewczyny- dzięki za wypowiedzi, każda sie przyda. ja także podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami. pozdrawiam