#Kto do rodzenia w Oławie?#

22/02/09 18:01:09

Jestem już 5 tyg po porodzie - właśnie w Olawie. wkleję Wam skrótową relację: Na izbie przyjęć: służbistka - oschła i niemiła. Traktowała mnie bardzo przedmiotowo. Byłam ogolona, więc nie było potrzeby golenia w szpitalu. Lewatywa obowiązkowo. I faza ze wspaniałą położną - p.Lucyną Olczyk. Proponowała różne pozycje, pomagała oswoić worek sako, informowała o przebiegu akcji, podtrzymywała na duchu, robiła mi i mężowi pamiątkowe zdjęcia. II faza: lekarz ROBERT OWERKOWICZ nie pozwolił na inną pozycję niż leżąca z nogami tak, że wyżej już chyba nie można było (szczerze nienawidzę tej pozycji - wszystko w niej boli 5 razy mocniej) i kazał przeć. A ja nie miałam jeszcze partych. lekarz jednak zmuszał mnie do wypychania dziecka. Wszystko dlatego, że mu się spieszyło, bo miał drugą rodzącą obok a był jeden na dyżurze. Z tego pośpiechu kazał mnie naciąć (ja nie widziałam takiej potrzeby, ale nim zdążyłam zaprotestować, już byłam pocięta (oczywiście między skurczami, żeby następny skurcz wykorzystać już na parcie). Wszystko działo się tak szybko, że ja i mój mąż nie zdążyliśmy się w tym połapać. Nacinanie bolało więc jak cholera, dużo bardziej, niż jakikolwiek inny ból z porodówki (A skurcze parte odczuwałam nawet jako przyjemne, relaksujące) Gdy urodziła się główka i zrotowały barki, lekarz nacisnął mi na brzuch, żeby jeszcze wszystko przyśpieszyć. No i urodził się nam syn. Z tego wyciskania dostałam mocnego krwotoku. Lekarz poszył mnie tak, że szkoda gadać. Nie chciało mu się zakładać wszystkich szwów metodą tradycyjną, więc założył taki jeden długi kilkucentymetrowy rozpuszczalny pod skórą. (Efekt jest taki, że ten szew ciągnie jak cholera, nie da się go wyciągnąć u położnej, bo wrósł mi się w ciało i mimo dbałości o ranę miałam ropny stan zapalny). Po konsultacji z położną musiałam usuwać szew chirurgicznie. Synek miał szybko przeciętą pępowinę i od razu byłam zmuszana do rodzenia łożyska (ze względu na krwotok po naciskaniu brzucha). Później błagałam personel, by dał mi troszkę dłużej niż minutę potrzymać synka. Przynajmniej to się udało. Do tej pory zdarza mi się płakać w poduszkę, że tak nam finał zepsuli I gdybym zobaczyła tego lekarza konowała, to bym go chyba własnymi rękami udusiła. Mam do niego ogromny żal, który wcale z czasem nie słabnie. Syn był za mną w sali (2-osobowej) 24h na dobę. Opieka poporodowa naprawdę super! Byłam wzruszona podejściem pielęgniarek i położnych. Bardzo im dziękuję za opiekę nade mną i synkiem przez te 3 dni. Tatuś mógł za zgodą sąsiadki wejść do mnie na salę, choć na codzień można spotykać się z bliskimi tylko w pokoju odwiedzin. Nikt się też nie pogniewał, gdy zgłosiliśmy odroczenie szczepienia na gruźlicę. Gdyby nie ten lekarz-konował obecny przy porodzie, pewnie w przyszłości rodziłabym tam po raz drugi. A tak... no cóż

Lista czynnosci ktorych nie moglyscie robic w ciazy :)

15/01/09 19:03:30

No, dziś jest mój termin, jestem 15 kg do przodu :) I z upodobaniem robię wszystko, co mi się żewnie podoba. Brzuch mam wielki jak betoniarka, ale całe szczęście w ciąży rośnie stopniowo, więc zdążyłam się przyzwyczaić. Wiele rzeczy (np. golenie bikini) robię na wyczucie, inne z rozbiegu (np. włażenie na stołki, mycie podłóg i ..wstyd się przyznać.. podbieganie do autobusu :roll: )

Uprzejmość

04/12/08 09:44:43


to ja wam cos opowiem o uprzejmosci tak troche nie na temat, ale ....
jak to nie na temat? :D swoją drogą zaobserwowałam, iż uprzejmość ludzi w stosunku do mnie nie rośnie wraz z rozmiarami mojego brzucha.. Choć może powinna. W tramwaju, gdy chcę usiąść, to poprostu wypraszam ludzi z miejsc (przede wszystkim z tych przeznaczonych dla ciężarnych). W Kauflandzie jest jakaś porażka, więc omijam go z daleka. A w innych sklepach, na poczcie czy nawet w aptekach stoję jak durna w tym ogonku i modlę się, żeby nie zasłabnąć. Ale są i plusy: W Tesco w kasie pierwszeństwa tylko raz miałam problem z kasjerką, która stwierdziła, że możemy sobie iść tam, gdzie jest mniej ludzi. zazwyczaj jednak wszystko idzie bez problemu ze strony obsługi. A że ludzie czasem śmiesznie to komentują, to już mi zwisa i powiewa, a czasem nawet doprowadza do nieopanowanego śmiechu, np. <<Pan, przed którego weszłam przy kasie pierwszeństwa: - A która to grupa inwalidzka, jeśli mogę wiedzieć? A ja mu na to grzecznie: - Ciążowa, proszę Pana. Pan się skrzywił i rzekł z przekąsem: - Mój sąsiad jak się dowiedział, że jego żona jest w ciąży, to się z nią rozwiódł Ja tylko powiedziałam głośno do męża: - Słuchaj, Kochanie, pan Ci daje dobrą radę :) >> No i śmiech W osiedlowym panie mnie już znają, więc jak jest duża kolejka, to potrafią mi na chwilę inną kasę otworzyć. To samo na uczelni - w bufecie mam pierwszeństwo. Szkoda tylko, że niektórzy wykładowcy tego nie przestrzegają - im się z resztą zawsze spieszy. Generalnie jest różnie. Kwadratowo i podłużnie. Ale nie mam zamiaru się denerwować, bo to pewnie szkodzi dziecku.

Ochrona kobiet w ciąży

28/11/08 08:57:43

[quote="Medeah00":2v5fjatm](...)nie tak dawno temu leżąc w szpitalu miałam okazję rozmawiać z dziewczynami, które pracowały, bo nie odczuwały żadnych dolegliwości i okazuje się, że w większości przypadków, rzadko kiedy miały w pracy jakieś przywileje... A potem trafiały na oddział w 26 tygodniu ze skróconą szyjką macicy i ryzykiem przedwczesnego porodu... (...)
Nie do końca się zgadzam z Twoim zdaniem. O przywileje w pracy trzeba powalczyć. Tak samo jak o miejsce w autobusie i tramwaju, bądź w kolejce -nawet do uprzywilejowanej kasy. Poza tym codzienna aktywność jest bardzo ważna dla mamy i dziecka. Zamykanie się w domu i czekanie na kontrolę ZUSu naprawdę nie jest dobre ani dla kobiety, ani dla jej brzusia. Mówi się o szkodliwości pracy w ciąży, a jakoś cicho jest o tym, że jesteśmy jako kobiety zbyt mało asertywne. A przecież często wystarczy ustalić z pracodawcą, co będzie należało do nowych obowiązków w ciąży. A w razie jakiegoś przegięcia z jego strony, odmówić wykonania zadania, bądź też napisać jego polecenie na papierze i kazać się mu pod tym podpisać - na pewno tego nie zrobi. Kto weźmie na siebie takie prawne ryzyko?

płeć dziecka jako niespodzianka

28/11/08 08:46:26

A ja dalej nie wiem i nie chcę wiedzieć. Choć to już połowa 8 miesiąca, twardo obstaję przy swoim. Od poczatku ciąży mamy dla dzidzi "robocze" imię -> Maleństwo. A czy okaże się Olą, czy Pawełkiem.. No cóż - chcemy, by dziecko miało choć jedną swoją tajemnicę :)