Kolejny problem z kupką

17/02/09 11:10:28

Wiem że na temat kupek było już wiele postów ale nie znalazłam nic co by pasowało do mojej sytuacji. Mój maluszek wszedł właśnie w 5 tydzień, ponieważ mam bardzo mało pokarmu karmię go na takiej zasadzie: najpierw pierś a potem mleko modyfikowane. Od początku podawałam mleko HIPP. W drugim tygodniu czy nawet troszkę później załamałam się bo wieczorami i w nocy (i nie tylko) przystawiając małego do piersi wyginał się, prężył i nie chciał ssać. Natomiast mleko z butelki pił normalnie ale potem zasypianie było torturą. Znów się wyginał, prężył i strasznie płakał. A do tego wszystkiego czasem zdarzało mu się ulewanie a nawet i chlustanie. Położna kazała podać na kolki PLANTEX i ESPUTICON i zmienić mleko. No i do tej pory kupki były bardzo częste, żółte, luźne z grudkami mleka. I bardzo płakał zanim zrobił kupę. Zmieniłam mleko 3 dni temu na BEBILON dla dzieci z problemem kolki i zaparciami, no i co się stało: kolek rzeczywiście nie ma, w nocy zasypia praktycznie zaraz po jedzeniu. Kiedy przystawiam do piersi nie wygina się i nie marudzi już tak bardzo. Jak robił kupę to stękał głośno ale nie płakał. Kupka wydaje się być rzadsza, mniej w niej grudek mleka i baardzo rzadko ją robi (mniej więcej 1 na dzień) ale za to dużo siusia. Czy to normalne??

OPOWIADANIA Z PORODÓW

05/02/09 13:49:58

Ja również chciałabym opowiedzieć o swoim porodzie. Termin miałam na 25 stycznia ale wszystko zaczęło się tydzień wcześniej. Muszę tutaj dodać że prawdopodobnie przez sex wieczorny i poranny. Około godziny 9 rano zaczął boleć mnie brzuch, tak jakby mocniejsze skurcze przepowiadające które już wcześniej miewałam. Zadzwoniłam do mamy że jednak nie pojadę z nią do babci która leżała w szpitalu 60km od Poznania. Mój mąż wybierał się do parku pojeździć na rowerze, prosił żebym go zawiozła tam samochodem (bo to 20 km trzeba jechać). Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego że mam już praktycznie skurcze porodowe a nie przepowiadające i to w miarę regularne. Wróciłam do domu i wertowałam strony w internecie jak zaczyna się poród, jak wyglądają skurcze itd. Kiedy skurcze były już co 5 min zaczęłam się pakować do szpitala. Mąż wrócił po 17-tej do domu, wtedy stwierdziłam że może w końcu pojedziemy do tego szpitala i sprawdzimy czy to już jest to. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Muszę dodać że mąż nie ma prawa jazdy, więc ja prowadziłam. Do szpitala jedzie się jakieś 10 min w niedzielę więc miałam tylko dwa skurcze w czasie drogi ale dało się je wytrzymać. Podpięto mnie pod KTG i leżałam tam półtorej godziny. Położna nic nie wywnioskowała z zapisu ale lekarka musiała mnie jeszcze obejrzeć. Po badaniu pani doktor ze zdziwieniem mówi do mnie: "Pani sobie tak dobrze radzi z tymi skurczami? Tu już jest 6 cm rozwarcia" Wtedy do mnie dotarło że już się zaczęło. Potem to już szybko poszło. Położna zdążyła wypisać wszystkie papiery (ach ta biurokracja) i poczułam naprawdę nieprzyjemne parcie na odbyt. Położna była naprawdę bardzo miła i nastawiona na 100% naturę. Między skurczami tak mi było dobrze że prawie zasypiałam więc asystująca jej pielęgniarka i lekarka chciały mi dać już coś na przyspieszenie ale położna się nie zgodziła. Pomagała mi też masując szyjkę i dzięki temu urodziłam bez nacięcia ani tym bardziej bez pęknięcia. Kiedy Szymek wydostał się już na ten świat było mi tak cudownie, że już nawet nie pamiętałam o bólu który przed chwilą był jeszcze tak dokuczliwy. To naprawdę cudowne uczucie kiedy taki mały szkrab leży na twoim brzuchu. Mąż przecinał pępowinę, ale się stresował. Słuchając opowiadań swoich szwagierek i koleżanek można by się przestraszyć porodu ale ja w ogóle o tym nie myślałam i pewnie dlatego lepiej na tym wyszłam. Po krótkim zastanowieniu stwierdziłam że mogę rodzić jeszcze raz bo efekt końcowy jest naprawdę cudowny!!

jestem zalamana

11/12/08 12:40:08

alys i inne mamy które mają dwójkę i więcej dzieci... Wydaje mi się, że każda ciąża niesie ze sobą masę pytań i wątpliwości. Czy dam sobie radę, jak to będzie itd. Ale popatrzcie na to w inny sposób: duża rodzina, czy to nie piękne?? Zbieranie się przy jednym stole w uroczyste dni, odwiedzanie się wzajemne. A kiedy Was rodziców już zabraknie na tym świecie Wasze dzieci nie będą samotne. Będą miały siebie nawzajem. Rodzina mojęgo męża jest duża i ciągle się powiększa, niedługo teść będzie musiał kupić większy stół i parę krzeseł... to naprawdę piękne.

Kołysanie i lulanie

08/12/08 12:54:30

[quote="Delfinka_07":11x1qfip]Moj kuzyn przesadzil bo za kazdym razem usypial dziecko na reakach, noszac i lulajac :? Masakra bo w wieku 2 lat go nosil i on zasypial z glowa na jego ramieniu :?
No właśnie a co zrobić żeby nie przesadzić? No bo wiem na pewno że szwagier przesadził pewnego dnia kiedy dziadek wzioł wnuczkę na ręce (nie płakała) i kołysał ją. Ten jak się wydarł na dziadka... :( To jest dla mnie przesada. No jednego jestem pewna - nie uczyć dziecka spać z rodzicami w łóżku. Jako dziecko bardzo długo spałam z mamą, to rozdzieliło moich rodziców nie chcę popełniać ich błędów.

żłobek

02/12/08 13:27:15

No właśnie. Ja mam termin na połowę stycznia ale zastanawiam się już teraz kiedy sobie miejsce w żłobku zaklepać. No i w jakim? Mieszkam przy Kaponierze i w koło w sumie dużo żłobków ale nie wiem co i jak. Trzeba by podzwonić, popytać....