*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

27/08/09 23:36:57

o to i ja jakem denna panienka wpadnę :) sama żem onegdaj była walnęła gościa co to nie raczyl się upomniec o swoje ;) I takim to wspanialym zbiegiem okoliczności pozbyly my się z ciotka wielmożną Madżesławą jakiejś nadętej panienki, ktora o mało co bu tu jeszcze grudniówką została !!!! o co to to nie. GRUDNIÓWKA to brzmi dumnie i byle śmiec się tak tytułował nie będzie :) Ufff jak dobrze, że wtedy to auto skasowałam :)

*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

25/08/09 07:33:40

:dada:

*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

13/08/09 07:55:29

Bry cioteczki :) Skoro jestem, tzn mam lapka ... a jak go mam to znaczy, że R juz wyszedł ze szpitala uff :D A skoro piszę, to znaczy, że mój książę śpi ... ciii... Padł po mega histerii brzuszkowej. Nie może bidny kupki zrobic i ma takie kolki .... muszę mu maseczkę z tlenem wtedy dawac, więc wyobrazcie sobie jaki to ból :( Mięśnie brzuszka ma rozcięte przecież i nic nie wystęka :( Wczoraj nawet nie pisałam cioci bąbelkowej, bo nie chciałam was straszy ... niuniowi spadało tetno :( Ma miec założonego holtera ... ale wyglada na to, ze sytuacja juz wraca do normy. No to koniec pisania - niunio wstalo ...

*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

06/08/09 23:34:43

Jak miło czytać takie posty pełne radości ... dlatego nie wiedziałam, czy pisać wam wieczorne wieści .. bo może poranne będą lepsze ? Aluś wprawdzie oddycha sam, bez respiratora, ale ma potworną duszność - ponad 60 oddechów na minutę i męczy się bidunia. Zastanawiają się, czy mu jednak spowrotem tej rury nie włożyć, żeby za bardzo go tym oddychaniem nie przemęczać. Poza tym poleciała mu krzepliwość ... bardzo i to mnie martwi. Bo główna funkcja wątroby to regulowanie krzepliwości ... ale mam nadzieję, że to tylko przejściowe kłopoty :( padam ze zmęczenia - dobranoc dziewczynki :)

*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

06/08/09 00:21:22

Dziewczynki przepraszam, że tak późno .. i że tak dlugo nie pisałam, ale poprostu bałam się mówić, że jest dobrze, lepiej ... żeby nie przesadzić. Dopiero wróciłam ze szpitala .... Rano - po pierwszej operacji rozmawiałam z panią doktor i mówiła, że wszystko ok, że udało się udrożnić. A już piętnaście minut później dostałam informację, że znowu konieczna jest operacja ... Po drugiej rewizji mały miał dwa razy robione USG i krew płynie. Ale jest to okupione pogorszeniem jego stanu ogólnego. Dostaje silne leki na zwiększenie pracy serduszka - co je bardzo osłabia. Poza tym pompują w niego kupę płynów, żeby go bardziej nawodnić. Ma niewydolność krążenia i robią mu się obrzęki, oczek nie może otworzyć. Wolę jak śpi ... jak się budzi to jest bardzo niespokojny, próbuje się uwolnić i płakać bezgłośnie, bo respirator mu nie pozwala. Mimo to jest bardzo dzielny .... Wstyd się przyznać, ale nawet się dziś nie widziałam z Rafim, a mieliśmy 3 rocznicę ślubu ... Ale wygoniłby mnie pewnie i kazał jechać do małego. Powoli dochodzi do siebie, ale jest nadal na bardzo silnych lekach ... Mam nadzieję, że jutro uda nam się zobaczyć. Dziękuję wam za wszystko - jesteście wielkie :puk: przepraszam, że tak chaotycznie , ale jestem już baaardzo zmęczona tym dzisiejszym dniem ... Jutro będzie lepiej. Kapelan CZD mówi, że dzień Przemienienia Pańskiego musi być dla Alusia przełomem !