PAŹDZIERNIKÓWECZKI 2009

23/06/11 20:15:05

dzieki dziewczyny. michalinka jest spokojna i kochana.

PAŹDZIERNIKÓWECZKI 2009

17/06/11 11:33:08

cc mialam ze wzgledu na polozenie miednicowe malej. czuje sie srednio-jak to po operacji...

PAŹDZIERNIKÓWECZKI 2009

16/06/11 12:15:09

No to mam chwilkę na opis ;) w sobotę zaczął mi odchodzić czop śluzowy, ale jakoś specjalnie się nie przejęłam, bo przecież może odchodzić i na kilka dni przed porodem.... Pojechaliśmy więc na zakupy, kupić parę rzeczy do nowego mieszkania. Wróciłam ze skurczami, regularnymi ale co jakieś 15 minut. Dalej bezstresowo sobie siedzę aż to skurcze co 10 minut... Maciek mówi, że jedziemy. Ja tam się kłócić nie chcę, więc jedziemy ;) W szpitalu nam mówią, że nie ma miejsc, ale im przeszło jak im powiedziałam, że ja u nich byłam umówiona na cc, tylko, że za 4 dni. ;) No więc po KTG gdzie skurcze co 10 minut pisały się na ponad 100% przyjęli nas na oddział, przygotowali do cc i już o 21 mieli nas wieźć na operacyjną, ale pojawiło się emergency (chyba inna cesarka nie do końca zakończyła się pomyślnie) i przez kolejne 4 godziny starali się kobitę poskładać do kupy. Ostatecznie wykroili Miśkę 12.06.2011 o 1.35, pokazali na chwilę i zabrali do pomiarów, tylko dzięki doskonałemu słuchowi wiem ile moje dziecko ważyło i mierzyło, bo nie uznali za stosowane mnie poinformować :twisted: , mnie składali do 2.20 zrzędząc coś na temat jakichś żylaków (ale nie oświecili mnie w szerszym zakresie...) Przewieźli mnie na dół, na poporodową gdzieś koło 3.40. Maciek chwilę później jechał już do domu, dzieckiem opiekowały się pielęgniarki. ok. 9 rano przywieźli mi małą i postawili w łóżeczku obok mnie, mówiąc, że za chwilę mi ją podadzą do karmienia. Mała się wściekała i darła a ja czekałam do 14 aż łaskawie mnie spionizują albo wogóle się mną zajmą. Ale widać mieli ciekawsze rzeczy do roboty :) Jak się w poniedziałek pytałam kiedy mnie wypiszą to powiedzieli, że najwcześniej środe, po czym we wtorek neonatolog wypisał mi dziecko, a ginekolog poszedł w jego ślady, więc M. na wariackich papierach mnie odbierał, bo przecież miał mieć jeszcze 1 dzień spokoju :twisted: Z ciekawostek z cyklu "sława reklam radiowych": poznałam p. Jeanette Kalaytę :D Całkiem sympatyczna babka. wyjątkowo konkretna, ale 3,5 tys. za poród z nią chyba bym nie zapłaciła, bez przesady... generalnie szpital raczej na plus. Ja mam alergię na szpitale, więc chyba nie jestem najlepszą osobą do oceniania szpitalnej obsługi... ;) Miśka obecnie wietrzy sie na balkonie, a ja staram się odpocząć. Mamy problem z karmieniem, bo cycki mi urosły do rozmiaru takiego, że stanik do karmienia jadę kupić do decathlona, do działu z namiotami 4-osobowymi. Poniżej miseczki J nie zejdę :twisted: Przez to, że pierś duża i twarda, to sutki mi się robią wklęsłe prawie i młoda ma kłopot z chwytaniem, więc każde karmienie poprzedzone jest godzinną walką o chwycenie cycka, przy której młoda się wkurza i drze, a ja się irytuję. no. ty chyba na tyle na dzisiaj. Fotki są na facebooku :twisted: a dla tych co nie mają facebooka, zamieszczam poniżej ;) jeszcze w szpitalu: już w domku (śpi identycznie, jak Milan): no i cała moja rodzinka:

PAŹDZIERNIKÓWECZKI 2009

03/05/11 21:44:38

LUSI@ - GRATYLACJE!!!! :) Ja sie czuję szczerze powiedziawszy do bani. Moja szyjka się skraca. Jutro wyrok czy mnie kładą do szpitala czy nie. Jadę na Fenoterolu i Isoptinie od połowy kwietnia. MUSZĘ wytrzymać do 1.06, żeby mała była bezpieczna. Jesteśmy na etapie zmiany mieszkania. Milanek ma się dobrze, w czwartek wraca z tygodniowego pobytu u dziadków. Co do imienia - Michalinka :) a tu fotki malutkiej z ostatniego USG (chyba okolice 20 kwietnia)

PAŹDZIERNIKÓWECZKI 2009

02/03/11 14:11:24

kasik, ja ciąże raczej mam do bani, bo przeżygane po całości, ale trudno ;) co do imienia - Michalina narazie prowadzi w wyścigu. a ubranka - ja nie lubię wymyślnych uhranek dla dzieci, więc obawiam się, że moja córa będzie w bodziakach na początku się pokazywać :wink: zresztą jak znam moją mamę i teściową to dostanę kuuuupę niepotrzebnych ciuchów :wink: