*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

26/08/09 18:49:32

Dzień Dobry, zdaję sobie sprawę, że to co napiszę może być pominięte, jednak zrobiło mi się strasznie przykro po tym co przeczytałam, więc to moje napisanie to takie wylanie swoich uczuć. Napisałam wiadomość do moniki2803 zaznaczając, że uszanuję Waszą decyzję jeśli nie zechcecie mnie "cichej podczytywaczki-jak tu określono" przyjąc do Waszego grona. Gdybym została przyjęta, obiecałam, że będę się udzielać-jakoś na e-mamie ciężko było mi się przebić(zresztą nie miałam czasu na regularne czytanie) Mój ostatni post napisałam po porodzie. Zabolały mnie słowa dalmati84... nie kazdy czytał-podczytywał wątek dla zabicia czasu lub jako nocną lekturę.... Niektóre dziewczyny udzielały się sporo na początku wątku inne w końcowym etapie ciąży, a jeszcze inne aktywnie uczestniczyły ciągle i to właśnie One trzymały wątek, który przetrwał tak długo...... Mnie do napisania gg do moniki 2803 skłoniły słowa Dory, które może źle zinterpretowałam. ... Powtórzę raz jeszcze, że szanuje Waszą decyzję i pewnie gdybym była z tych aktywnych mysłałabym podobnie jak WY. Zabolały mnie tylko niemiłe teksty dalmati...... Życzę Wam i Waszym Grudniątkom wszystkiego najlepszego:)

*GRUDNIÓWECZKI 2008*

19/03/09 23:16:51

Wiatjcie Kochane Grudnióweczki, dzień bez Was to dla mnie dzień stracony, kiedyś się tu odzywałam, ale było to rzadko i dawno, że żadna mnie nie kojarzy. Ja w kwestii odginania gówki, Kubusiowa mama Madżeska ma kłopot, otóż mój synek też odchyla tak główkę do tyłu i na ostatniej wizycie u pediatry zglosiłam sprawę a ta mi mowi, że to nic i nic i nie mam się czym przejmować. Mało tego moj synek od urodzenia tak uklada głowkę i podczas pobytu w szpitalu na moje pytanie, dlaczego tak robi pani neonatolog powiedziała, że widocznie tak lubi. Teraz widzę po Waszych postach i zdjęciach bąbelków, że tak nie powinno być i muszę zacząć działać. Pozdrawiam wszystkie mamunie i ich słodkości :D

*GRUDNIÓWECZKI 2008*

13/12/08 22:30:48

No pewnie spoko wystarczy. Ja się nie zaopatrzyłam i jak poszlam poprosić to pani najpierw ścisneła mnie za cycka sprawdzić czy nie oszukuję z tym brakiem, a potem poprosiła o butelkę. Jak jej powiedzialam, że nie mam to wysłuchałam jak to powinnam być przygotowana i, że jak przyjdę drugi raz rodzić to będę już wiedzieć, że butelek szpital nie ma.Wredna była, bo jak sama sobie potem poszłam nalać mleka to naliczyłam 5 buteleczek a ta małpa mi żalowała. Na szczęście była u mnie mama, pobiegła do apteki i kupiła.

*GRUDNIÓWECZKI 2008*

13/12/08 22:17:38

Krew mi przetaczali a właściwie dotaczali bo miałam komplikacje z łożyskiem tzn.nie odkleiło się i musieli je usunąć ręcznie (w znieczuleniu ogólnym) i po tym zabiegu stracilam sporo krwi Madżeska weź butelkę na mleko dla dziecka i w razie czego jak będziesz miala problemy z własnym pokarmem to poprosisz o trochę mleka-ja tak robiłam.

*GRUDNIÓWECZKI 2008*

13/12/08 21:49:49

Ja też w nocy nie spałam, łaziłam na korytarz dotleniać się przy otwartym oknie. Khmmm panie od laktacji...przychodziły i ściskały piersi tak, że gały na wierzch wyłaziły a z cycka poleciały 3 kropelki siary na co radziły jak najczęściej przystawiać dziecko i to wszystko. A jak mleka w cycach nie ma to dzieci płaczą i wypluwają pierś. Mój mały pierwszą noc po porodzie spędził na sali noworodkowej, bo ja miałam przetaczaną krew i nie mogłam się nim zająć-więc one w nocy go nakarmiły sztucznym z butli. W drugiej i trzeciej dobie sępiłam od pielęgniar dzidziusiowych mleko dla małego. Piłam też herbatkę hippa na laktację. Kochana jak masz mamę pod nosem to nie masz się co martwić o jedzenie :wink: dasz radę