GRUDNIÓWECZKI 2013 :))

05/08/13 11:32:23

ale jestem niewyspana :boo: w nocy kotek-głupotek dawał czadu, do tego mała przylazła do nas o 4tej do łóżka i nie chciała spać. chłop zaspał do roboty, a ja czuję każdy mięsień w niezadowalający sposób :evil: . zaczęłam zbierać pranie do pralki, przyszłam na górę po coś i jakoś nie umiem dojść z powrotem na dół, jestem o krok od zaśnięcia, chyba prania nie będzie :P: . a nie, niestety muszę się zwlec i psom coś upichcić... to w sumie i to pranie w końcu zahaczę. ło ludzie :boo: :boo: :boo: pajączki mam od dawna, czy teraz w ciąży są bardziej widoczne, nie wiem. mezyk, odważnie, nie powiem. ja też sprzedaję dziecię dziadkom (chociażby teraz), ale to 2 domy dalej, to w każdej chwili mała może wrócić. u ciotki z 5 km dalej i rok temu, jak została kilka dni, to i dzień przeryczany się zdarzył, a i odwiedziłam ją tam na rowerze, bo nerwowa byłam... z jednej strony fajnie, bo w domu spokojnie, ale mózg odpocząć nie daje, co? trzymaj się tam. a jak mała wróciła, to było trochę euforii, a chwilę potem już chciałam, żeby znowu mi ktoś ją wziął na wakacje :roll:

GRUDNIÓWECZKI 2013 :))

04/08/13 09:03:04

a ja nadal nic nie czuję, jak dotąd czułam coś 3 razy i koniec. w poprzednich ciążach na tym etapie to już regularnie było, a teraz to pozostaje mi wierzyć, że wierci się, że kopie, tylko tak akurat wyszło, kwestia umiejscowienia łożyska itp mnie odpowiada grudzień, ale to już chyba z sentymentu, jakoś wszystkie moje dzieci terminy miały grudniowe. minusy są, a jakże, z dziecięciem trzeba trochę odczekać do wyjścia na powietrze, jakieś werandowania, ubieranie bobasa w te wszystkie warstwy, w razie alarmu pieluchowego na szybkensa do chałupy, no bo na dworze nie zajrzysz, nie przebierzesz... mała była niemal non-stop przyssana do mnie, nie miałam jak jechać na zdjęcie klamerek z rany te 10 dni po cięciu, bo szpital dość daleko, 2 godziny minimum by mi to zajęło, więc kleszczyki w rękę i sama se je wyjmowałam :roll: ale da się przetrwać, w końcu tych dzieci zimowych wcale nie tak mało ;) Karo-lina, wprawdzie nie mam wypijać aż tylu litrów, ale chyba nigdy nie umiałam być z tym w normie. nieciążowo, to jak tak liczyłam, to razem z kawami, zupami jakiś litr ogarniałam, może trochę ponad. a teraz liczę, że owoce swoje dają, naprawdę staram się pić coś co chwilę, ale obawiam się, że i tak to za mało, do 3 litrów na pewno nie dojdzie. no i z nieładnych wieści... wrócił mi smak na słodkości, właśnie wcinam przed śniadaniem m&msy. i w ogóle dość dużo jem mimo upałów, czyli koniec z utrzymywaniem wagi raczej, szkoda. mam smak na bułę z pasztetem. jak chłop z małą wrócą z niedzielnych czynów modlitewnych, to może i zrobi takie śniadanko :twisted: do tego dzisiaj teściowie odprawiają urodziny. gdyby mi kuzynka nie powiedziała, to bym pewnie dzisiaj się dopiero o tym dowiedziała. zgredy obrażone, niemal się nie odzywają, ja też nie tęsknię do bliskich kontaktów, więc to mi odpowiada. mieszkamy 2 domy od siebie, dzień bez widzeń to dzień udany. za to dzisiaj trzeba będzie se przykleić uśmiech do gęby i udawać przed resztą gości, jakoby to rodzina w pełni zgodna i szczęśliwa, pierdy takie. knuję, co by powiedzieć, że słabo mi, muszę odpocząć i pitnę do chałupy :twisted: o, mój wymodlony szanowny powrócił paaa

GRUDNIÓWECZKI 2013 :))

31/07/13 15:46:44

Ja też miałam monitor oddechu i teraz też zamierzam używać. Przy pierwszym dziecku nie zdążyłam kupić, byłam w trakcie wybierania, kiedy trafiłam do szpitala. Zresztą i tak nie było okazji wykorzystania. Do czego mi się przydawał przy drugim dziecku? Do zdobycia poczucia jakiejkolwiek odrobiny bezpieczeństwa. Jedno dziecko na cmentarzu to dla mnie zdecydowanie i tak za dużo. Jeśli mogę czemuś zapobiec (w tym wypadku zachłyśnięcie czy śmierć łóżeczkowa w wyniku bezdechu) , to korzystam z okazji. I tak wiele pierwszych nocy co chwila wstawałam i sprawdzałam, czy aby sprzęt działa. Na początku mała miała dość mały obwód brzuszka i monitor odstawał, co skutkowało nadprogramowymi alarmami, przy jednym takim nieźle ją wytrzęsłam w szoku, ale wolę i tak nadprogramowe alarmy niż o jeden za mało. zdaję sobie sprawę z tego, że to przewrażliwienie, że większość dzieci przeżywa i chowa się zdrowo do dorosłości. tylko że dla mnie statystyki to tylko statystyki, zawsze ktoś musi być po tej feralnej stronie, ja już raz byłam i nie chcę więcej. u mnie też waga stanęła i oczywiście się zastanawiam, czy aby nie jest to jakiś znak, że coś nie teges, ciąża się nie rozwija itp. wizytę mam za 8 dni. i to u nowego dżina. zobaczymy... mieliśmy znowu jechać domofony oglądać, poszperałam, podzwoniłam, wiem, gdzie jechać... a tu pan mi mówi, że dzisiaj raczej nie dojedziemy, bo tour de pologne zapodają i centrum katowic pozamykane. ale mam trafa. no nic, jutro tam skoczymy. tylko ten płot się tak wlecze i wlecze, a ja tak bym już chciała wchodzić kulturalnie do domku. i dziwnie się czuję, że można do naszych drzwi dojść od razu z ulicy :roll:

GRUDNIÓWECZKI 2013 :))

30/07/13 11:40:45

no nie wyjdziemy z tej 51 strony :roll: wszystkie się permanentnie urlopują czy jak?? chłodniej, co? chociaż dom jeszcze całkiem nie wywietrzał wczoraj z psami poszłam o 20.30, i tak mnie wygrzało, a że wcześniej lataliśmy za domofonem po marketach, to mało mi brakowało, żebym się położyła gdziekolwiek i ciągnijcie mnie ludziska, bo u mnie sił niet. siły jakoś się o dziwo znalazły, arbuz z lodówy dużo daje :D , dobrnęłam końca dnia. nasz nowy kotek-głupotek i mała nie dają mi się wyspać. łeb mnie boli już kolejny dzień. dobrze, że dziadki wzięli małą, a kocia malizna padła po porannych wariacjach, to se siedzę, na spokojnie rachunki płacę.

GRUDNIÓWECZKI 2013 :))

27/07/13 13:37:53

też karmiłam i to dłuuugo, ale biust mi nie przeszkadzał, od dorosłości niezmiennie miseczka B. przed ciążą miałam miseczkę B, w zależności od cyklu niepełną lub w miarę pełną, w ciąży miałam cały czas pełną, przy nawale mlecznym pełniejszą, ale nadal B, chociaż może i jakieś C by spasowało, ale cycników nie wymieniałam. jak skończyłam karmić, no to już niepełność w B była bardziej widoczna, aczkolwiek do A było daleko. za to podejrzewam, że moje problemy z kręgosłupem pochodzą od noszenia małej. nie mogę spać na plecach, na brzuchu, jedynie boki i to ze specjalnymi podpórkami pod nogę, plecy... od pierwszej ciąży mam poduszkę ciążową, to takie w kształcie C. od drugiej ciąży używam jej non-stop. nareszcie po prawie miesięcznej przerwie poczułam jakieś ruchy. niemrawe, ale jednak. ale chyba tylko dlatego, że znowu bobo ucisnęłam. usiadłam, schyliłam się i pasek mi się werżnął w cielsko. zbudziłam je czy jak, bo poczułam po chwili, kiedy już byłam wyprostowana.