BYDGOSKIE SZKRABKI- OD DNIA NARODZIN....

17/12/08 12:41:01

Witajcie dziewczyny! Czy możecie mi coś polecić na kolkę? Niestety musimy się z nią borykać. I czy macie może jakiegoś pediatrę godnego polecenia? pozdrawiam serdecznie!

ciążówki Bydgoszcz

23/11/08 12:15:03

Guciu chciałam Ci serdecznie pogratulować i bardzo współczuje bólu. Czekam na zdjęcia :D Dziewczyny dziękuję za wszelkie rady, teraz tylko tak skrótowo, a potem się będę częściej odzywać. Wrzucam dwa zdjęcia mojego skarba, nie są za dobrej jakości potem nad tym też popracujemy. :D [url=http://img237.imageshack.us/my.php?image=dscf0027uf5.jpg:e88abuag] [/url:e88abuag][url=http://g.imageshack.us/thpix.php:e88abuag] [/url:e88abuag] [url=http://img291.imageshack.us/my.php?image=dscf0046hr8.jpg:e88abuag] [/url:e88abuag][url=http://g.imageshack.us/thpix.php:e88abuag] [/url:e88abuag]

ciążówki Bydgoszcz

22/11/08 16:15:21

Witajcie! :D :D :D Może zacznę od początku. W czwartek przyjęli mnie na patologię, mieli pod obserwacją i robili wszelkie badania. W piątek rano przyszedł lekarz i powiedział, że poczekamy do poniedziałku i jak nic się nie będzie działo to w poniedziałek spróbujemy wywołać. PO jego wizycie zrobili mi kolejne KTG. Przeżyłam prawie zawał. W pewnym momencie tętno Małego zaczęło spadać, a że studentki się na mnie uczyły to jedna zaczęła mnie uspokajać że to maszyna coś i że złapała moje tętno i zaczęła majstrować, ale przyszła lekarka i mówi, że usłyszała, że coś się dzieje. Potwierdziło się, że to tętno malucha spadło. Zabrali mnie na porodówkę i podali oksytocynę, podłączyli pod KTG. Po godzinie skurcze miałam byle jakie, rozwarcia żadnego a jak Małemu spadło drugi raz tętno nie czekali długo z decyzją. Cesarka trwała moment, znieczulili mnie od połowy w dół, jak kobieta podała mi mojego synka na chwilę na pierś to nie mogłam uwierzyć że to on i że to już. Niesamowite uczucie. :1luvu: Potem już nie było tak kolorowo. Ból i cierpienie. :? Po porodzie położyli mi Małego do karmienia, cieszyłam się, że ładnie się przyssał i pije ale to tylko tak mi się wydawało :twisted: Kolejny dzień zaczęłam wstawać po obietnicy wyjęcia cewnika. :twisted: Karmienie stawało się bardzo ciężką sprawą bo pokarmu było niewiele, ja nie potrafiłam przystawić dobrze, nawet dwa razy zwątpiłam i poszłam po sztuczne mleko. Moje brodawki zostały zmasakrowane tak, że każde karmienie wyciskało łzy z moich oczu. Próbowałam tych całych nakładek, smarowałam Bepanthenem, mlekiem po karmieniu, wietrzyłam i nic, było coraz gorzej. W poniedziałek marzyłam żeby iść do domu, na szczęście z braku miejsc i że wszystko było dobrze pozwolili mi. Przez pół godziny rozmawiałam z kobietą o laktacji i chyba mi trochę pomogła. W domu było lepiej ale cały czas byłam rozbita, bo ból, bo nie mogłam zrobić wszystkiego bo Mały się nie najadał, byłam potwornie zmęczona. Przyznam że dopadła mnie trochę deprecha, że się nie nadaje i nie dam rady dlatego się nie odzywałam. :oops: Dzisiaj brodawki są w nieco lepszym stanie bo od wczoraj mam nawał. :twisted: Niestety jedna ciągle poraniona do krwi, staram się częściej dawać z tej zdrowej a z tej chorej ściągać. Mały Robert jest przesłodki, chociaż jeszcze czasem ciężko mi uwierzyć, że miałam go w brzuchu i że jestem mamą. :D Zaczęłam się obawiać, że ten ból piersi już nigdy nie minie. :twisted: Brodawki mam w fatalnym stanie, nakładki tylko mnie wkurzają i boli tak samo jakby ich nie było. Co trochę podleczę jedną to druga na nowo się rozwala. Już zaczynam się zastanawiać czy może jeszcze coś źle robię, czy tak już musi być? Czy szczypanie piersi po karmieniu to normalne? I po jakim czasie mija nawał? Czy może są jeszcze jakieś sposoby żeby mniej bolało? :roll: A niby matka natura jest mądra, a tu taka zadyma. :twisted: Niestety po jedzeniu często zdarza mu się, że jeździ mu w brzuchu, i go wygina. :( Taki wtedy biedny jest. :(

ciążówki Bydgoszcz

10/11/08 18:00:32

Już nawet nie chce mi się włączać kompa. Daję tylko znak, że nic się nie zmieniło i w środę jadę do szpitala.

ciążówki Bydgoszcz

07/11/08 18:13:25

Guciu duuuuużo zdrowia! Najlepiej do łóżka i domowymi sposobami, pewnie nic więcej się nie wymyśli. Dziękuję dziewczyny za trzymanie kciuków, ale mój syn nic sobie z tego nie robi. :twisted: Dzisiaj czuję się jak poobijana. Coraz lepiej. :twisted: