Poród w B-B szpital Wojewodzki-relacja

16/06/08 19:25:56

dzunia dzieki. Tez w Wojewodzkim rodzilas? Pozdrawiam ciebie i synka.

Poród w B-B szpital Wojewodzki-relacja

16/06/08 16:26:43

Dzięki wielkie :) Bardzo rzadko słysze takie słowa. Staram sie być dobra mama dla mojego synka :) 3maj sie cieplutko. Pozdrawiam

Poród w B-B szpital Wojewodzki-relacja

10/06/08 16:14:10

Jestem Majka, mam 17 lat (Ooo!!!) i 16 maja urodziłam synka Grzesia w szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej. Opowiem wam ze szczegółami jak to było... Zaczne od tego że BARDZO STRASZNIE OKROPNIE :D bałam się porodu, na samą myśl robiło mi się słabo. Odradzam oglądanie programów i filmów z porodów i słuchanie opowieści z dreszczykiem z porodówki. Trzeba myśleć że wszystko będzie okej, bo będzie :) naprawde. Wogole od początku byłam panikarą, zakuło mnie lekko w brzuchu, a ja już byłam u lekarki. To pewnie dlatego że tak strasznie bałam sie straty mojego najukochańszego Malenstwa. Moja mama poronila, przezylam to strasznie i mam jakiegos typu traume :cry: Ale z moja ciaza wszystko bylo ok. Dopoki nie poszlam w 7 miesiacu do lekarki ktora stwierdzila ze mam rozwarcie na opuszek palca, mialam lekkie skurcze przejawiajace sie twardnieniem brzucha. Przepisala mi silne leki Feneterol sie nazywaly i lezenie caly dzien w lozku, zero szkoly i wychodzenia z domu (hehe musze sie pochwalic ze wszystko pozdawalam w szkole i przechodze :) ) A wiec lezalam, po tych lekach czulam sie nie za dobrze, mialam kolatania serca, drzenia rak i czulam sie dziwnie. Wstawalam tyle co do wuceta i sie umyc. Ale skurcze nie bardzo ustepowaly. Po konsultacji telefonicznej z moja lekarka poszlam do szpitala, gdzie podlaczyli mi kroplowke i sie uspokoilo, dostalam zaszczyki na rozwoj pluc Mallutkiego i było lepiej. Strasznie sie bałam o mojego skarbka. I tu pozdrawiam lekarzyka z Wojewodzkiego ktory naprawde byl psychologiem :) hyhy Pózniej zostalam na lekach i wrocilam do domu. Lezalam dopoki nie podejzewalam ze mi wody odchodza, mialam ciagle mokre majty :D i znowu w szpitalu gdzie kazali mi juz odstawic leki i sie zaczelo :) Juz dosc bolesne skurcze, ciągle twardy brzuch, trwalo to z tydzien i 2 cm rozwarcia. Ale wypuscili mnie ze szpitala i kazali przyjechac z bolami regularnymi. A skurcze mialam bolesne, ale nie regularne ale czesto, juz mnie strasznie meczyly. 15 maja pojechalam do szpitala, mialam dostac kroplowke na wywolanie, ale lekarz stwierdzil ze mam czekac i znowu do domu. I TU sie wszystko tak naprawde zaczyna :) Około godziny 14 zaczeły sie jeszcze bolesniejsze skurcze i bóle w krzyżu ale stwierdziłam że to napewno nie to (straciłam nadzieje?) męczyło mnie ale olałam heh dopiero od 19.20 zaczełam liczyć czas miedzy skurczami były ruwniuśko co 7 min ale stwierdziłam ze to nie pierwszy raz i poszlam spac z chlopakiem. Od godziny okolo 22 skurcze byly na tyle mocne że budzily mnie, a w przerwach zasypialam. Do momentu kiedy zabolalo na tyle mocno ze sie zdenerwowalam (pewnie dlatego ze nie moglam spokojnie spac :D) i wstalam i wtedy pocieklo mi po nodze. Wody plodowe, nie bylo ich duzo poszlam do kibelka troche ze mnie wyplynelo. Poszlam powiadomic mame ze jedziemy rodzic, Chlopak juz sie zbieral. Poszlam sie umyc bo stwierdzilam ze Grzes nie moze mnie zobaczyc w takich wlosach :p juz pod prysznicem skurcz byl na tyle bolesny ze nie moglam w jego czasie nic zrobic. Dopiero teraz skurcze staly sie naprawde bolesne. Ubralam sie i wyszlam z lazienki. Nie moglam znalezc skarpetek, wszystko mi lecialo z rak. Zaczelam sie wydzierac po chlopaku ktory caly czas chcial mi pomoc, zobaczylam ze zrobilo mu sie przykro wiec opamietalam sie i go przeprosilam, potrzebowalam go. Skarbie dziekuje ze byles :* Zamowilismy taxi i zeszlismy na dol, heh balam sie ze wszystkie wody odejda mi w taksowce. Dojechalismy, wpazylismy na izbe, ale akurat przyjmowali inna rodzaca. Czekalam przed, pamietam zapytalam mame czy urodze do 10 rano, a byla 12 w nocy :shock: wreszcie moglam wejsc na izbe, przebadala mnie polozna okazalo sie ze 6 cm rozwarcia. Kazala sie przebrac i na porodowke. Powiedzieli mi ze zadnego znieczulenia nie dostane. Chlopak poszedl po ubranko. jakis lekarz wzial mnie na USG zwijalam sie z bolu przy skurczach :im: No i wreszcie na porodowke. :Ledwo doszlam do swojej sali (na koncu korytarza) i pobieglam doslownie pobieglam do ubikacji ( na poczatku korytarza) byłam pewna że mi sie cos chce ale w ubikacji nic. no to wracam na porodowke, ledwo doszlam i znowu sprintem :D na kibelek, mama z tata przez szklane drzwi na mnie tak :shock: a ja do nich :evil: hehe to musialo smiesznie wygladac. a w kibelku znowu nic przyszla polozna z chlopakiem moim oczywiscie i mowia ze na porodowke bo w kibelku urodze, no to sie zawloklam. Polozylam na lozku i sie okazalo ze zaraz rodze bo 10cm. W czasie skurczu jeczlam z bolu, chlopak podtrzymywal mnie na duchu, pocieszal ze zaraz bede miec Malutkiego w ramionach. Połozna ( bardzo fajna, nie wiem co bym bez niej zrobila :* dziekuje) kazala wytrzymac jeszcze pare skurczy i przemy. Wytlaumaczyla co i jak. Wytrzymyewalam chodz nie bylo latwo. Pozniej z 3 4 parcia i urodzilam mojego slicznego synka. Byla godzina 1.50 a dokladneij 1.44 :) Pózniej lyzeczkowanie bo lozysko nie wyszlo cale, nie boli ale nie mile uczucie no i szycie bo mnie nacieli nawet nie wiem kiedy. Krociutko przywitalam sie z synkiem bo mi go wzieli i dostalam go dopiero rano bo byl slabiutki po blyskawicznym porodzie. Szycie bolalo mimo znieczulenia i chyba bylo gorsze od porodu. Ogolnie porod wspominam bardzo dobrze. I nie jest to nic takiego strasznego. Moj synek dostal 10 ktow, mial 3,740kg i 56cm. Moj Skarbek ma 3 i pol tygodnia. Jak macie jakiekolwiek pytania to pytajcie. Pozdrawiam :)

Ciezarówki i mamuśki z Bielska Białej??????

29/04/08 14:16:52

agii26 gratuluje :) fajnie że jesteś zadowolona bo za jakieś 2 tyg też tam będe rodzić a miałam wątpliwości :) pzdr 8)

PROSZE PORADZCIE GDZIE RODZIĆ BIELSKO BIAŁA

22/04/08 10:26:14

agii26 nie płaci sie