Szpitale w Warszawie

17/09/08 00:23:51

ja też rodziłam na madlaińskiego. i... jestem zadowolona. nie wiem czy wynika to z ilosci hormonow szczescia ktore u mnie sie wytworzyly ale w zadnym momencie nie poczulam sie niedoinformowana czy "niedpoieszczona" w tym szpitalu. Porod mialam dlugi i trudny. Zaczelo sie w sobote (wody odeszly mi w sobote o godz. 19.00). Moj maz zadzwonil wtedy na madalisnkiego z pytaniem co mamy dalej robic. mila pani powiedziala, ze skoro odeszly wody to mamy bezwzglednie przyjechac. po przyjezdzie czekalismy ok. 40 min. na przyjecie. ale lekarz przyjmujacy stwierdzil ze czekamy tyle bo nic sie nie dzieje i wiadomo ze bede przyjeta (bo odeszly wody). No i jak juz mnie zbadal i wypytqal o te wszysstkie biurokratyczne rzeczy zawieziono mnie na gore do sali porodowej - 1-osobowej. Super sala - fajne lozko do rodzenia , wanna, czysto i naprawde przyjemnie urzadzone. I potem, ze wzgledu na to ze nie mialam rozwarcia, polozono mnie na tym lozku a meza odeslali do domu. Podlaczyli mnie do ktg i co jakis czas (dosc czesto) przychodzila polozna sprawdzac wyniki. JA spac nie moglam bo zaczelam odczuwac lekkie skurcze, a jak to poczatkujaca rodzaca, co chwile robilam afere ze juz rodze :P Okazalo sie ze rozwarcie zaczelo nastepowac bardzo powoli i dopiero ok. godz. 9.00 zaczelo przybierac sensowniejsza wielkosc (3-4 cm! :roll: ) mialam wczesniej wykupiona polozna i ona przyjechala na 9.00. w niedziele. Wczesniej oczywiscie bylismy na tel. ale skoro to rozwarcie takie marne to nie bylo sensu zeby ona byla wczesniej. Moj maz tez przyjechal na 9.00. I od 9.00 sie meczylam nieslychanie. ale oczywiscie moglam chodzic, pic, mialam pelna dowolnosc pozycji, ktore przybieralam. Byla tez pilka i worek sako. Ale moje dziecko ni chu chu nie chcialo sie przecisnac. Bol byl okropny i mimo zapowiedzi super naturalnego porodu przyjelam 3 :!: znieczulenia zewnatrzoponowe (platne) i kilka strzykaw oksytocyny. W koncu urodzilam corke o godz. 18.35 w niedziele. Przez CC. Najpierw skierowanie do CC sprawdzila moja polozna (warto miec wykupiona polozna - przez caly czas porodu byla ze mna i co chwile sprawdzala puls dziecka i dbala o to jak ja sie czuje), potem diagnoze potwierdzil jeden lekarz a potem do potwierdzenia zawolano drugiego lekarza, ktory tez potwierdzil koniecznosc CC. te potwierdzenia trwaly naprawde chwile. to mi dalo poczucie ze nic nie dzieje sie w tym szpitalu przypadkiem i wg czyjegos "widzimisie". Po cc bylam totalnie zmeczona (moj maz bral udzial w cc - byl na sali za doplata - 150pln). sala pooperacyjna jak to w szpitalu. ale bylam odurzona tym co sie wydarzylo i bylam ogolnie szczesliwa. mialam chyba duze szczescie bo na sali pooperacyjnej bylam sama i pielegniarki przybiegaly do mnie co chwile. nawet na kilka godzin wziely moja corke do siebie do pokoju zebym mogla sie wyspac bo mialam ciezki porod. nastepnego dnia przewieziono mnie do wykupionej przez mnie wczesniej sali 2-osobowoej z lazienka. bardzo fajnie zrobionej. czysto i ogolnie milo. sala miala te zalete ze miala genialne lozka sterowane na pilota co w przypadku cc ma ogrooooooooooooooomne znaczenie. (nie wyobrazam sobie wstawania po cc ze zwyklego, blaszanego lozka bez pomocy ruchomego oparcia... wrrrrr). no i panie pielegniarki zagladaly do tej sali doslownie co chwile z pytaniem w czym moga pomoc. nigdy nie uslyszalam od nich odmowy na jakakolwiek prosbe. Sprawdzaly jak moje dziecko radzi sobie z karmieniem, jak ja sobie radze z karmieniem, czy wiem juz jak przewijac etc... Szok. W nocy, kiedy lapal mnie ostry bol, wystarczylo ze wcisnelam przycisk przy lozku i w ciagu kilku minut zjawiala sie usmiechnieta (!) pielegniarka z pytaniem w czym moze pomoc. Ja bardzo polecam ten szpital. moze trafilam na super personel a moze to moje poporodowe hormony, ktore niwelowaly wszelkie zle sygnaly ze swiata. nie wiem. ale jestem mega zadowolona.

Dorota i jej dziewczynki cd ich historii

18/08/08 21:03:37

dorota fajnie, że dotarło. ale źeby ta paczka taka mała była :?: następnym razem paczka przyjedzie tirem. uważaj :heh:

Dorota i jej dziewczynki cd ich historii

13/08/08 21:23:31

normalnie zastrzelę tę babę. :yhy: Dorotę w sensie. Ty już wiesz za co :wink: Jakiś nowy filmik może byś na osłodę podesłała? naszego wojownika : k:

Dorota i jej dziewczynki cd ich historii

12/08/08 22:28:58

nosz kurczę, Balbi to istny wojownik! Takie okrzyki! :brv: Uśmiałam się mocno :lol: :lol: Moja Matylda od dwóch miesięcy pełza tak szybko jak odrzutowiec i coś nie zapowiada się żeby miała raczkować. Ale mam wrażenie, że raczkowanie nie jest jej do niczego potrzebne bo pełza z prędkością światła.... ot, taki typ.

Dorota i jej dziewczynki cd ich historii

10/08/08 22:02:49

no i znowu mnie nie było ze sto lat. ale wróciłam do pracy, mam totalny remont mieszkania, Matylda ząbkuje, mąż w delegacji długiej i takie tam różności. ale właśnie Was znalazłam i wszystko grzecznie nadrobiłam. Dorota - nie wiem o czym pisała Super Dzielna i Dobra i Mądra i słów mi brak, FIFOLEK, ale olej. Ale miałaś fajne wakacje. Jezioro, miłe towarzystwo, no pozazdrościć. :lol: Jak coś trzeba to daj znać. Na priv chociaż. Trzymajacie się. AAA - totalnie roczuliłam się zdjęciami Balbi i opiekującej się nią Aty. CUDO! Obie dziewczyny piękne. A Ata widać, że figielki w oczach i ogólna demolka :yea: