^ROZPAKOWANE PAźDZIERNIKóWKI 2008 NA NOWO ^

13/02/09 10:49:28

jmijeczka - Czyli, że mam oszczędności na 2-3 miesiące w razie jakby któreś z nas straciło prace i musiało szukać nowej. Bo ja bym się nie zdecydowała na owoc miłości nie mając pracy/ albo mając bardzo niepewną. Bo miłością się dziecko nie naje, bo jakby tak było, to bym mu zupek nie musiała gotować :P

^ROZPAKOWANE PAźDZIERNIKóWKI 2008 NA NOWO ^

13/02/09 10:17:59

fasojka - jakby mnie nie było stać, to bym sobie dziecka nie zafundowała. Niestety. kasiczka - mój ojciec jest radnym, więc wiem jak to działa, sama też po przeprowadzcce mam zamiar się tym zająć (ale jak już przestanę w urzędzie pracować) bo chcę mieć wpływ na moje lokalne środowisko. a praca jest, tylko trzeba szukać dobrze. W moim 17tysięcznym mieście są wolne wakaty. Więc co dopiero w dużym mieście.

^ROZPAKOWANE PAźDZIERNIKóWKI 2008 NA NOWO ^

13/02/09 08:35:45

a ja uważam, że nic się w tym kraju nie zmieni, dopóki nie wymrą wszystkie roczniki które żyły w PRLu produktywnie. Szczególnie jeśli chodzi o polityków. Ale! przecież to MY wybieramy klasę polityczną, ale szkoda, że idąc do wyborów nawet większość społeczeństwa tak naprawdę nie wie na kogo głosuje. Nie poczyta programu, nie poczyta kim jest ten człowiek, co zrobił dla LOKALNEJ społeczności (bo od tego zależy co będzie robił na Wiejskiej) a potem jest wielki żal do świata, że politycy znów w bambuko zrobili kolejne grupy społeczne. Choć w tym wszystkim przypominają mi się "Szewcy" Witkacego i te rewolucje. Każda prowadziła do tego samego - i tak jest u nas. Najpierw się musi zmienić mentalność społeczeństwa. Ale to trzeba zacząć od samego siebie. Łatwo jest psioczyć na polityków (i owszem to co się dzieje na Wiejskiej to zwykle woła o pomste do nieba), ale może zacznijmy od siebie i interesujmy się wyborami, kandydatami, lokalnymi władzami. Bo tak naprawdę, żyjemy w lokalnych społecznościach i ta władza najbliższego szczebla najmocniej nas dotyczy. Ale podejrzewam, że 90% społeczeństwa nie wie, do którego radnego może się zgłosić ze swoimi problemami (bo każdy pochodzi z jakiegoś rejonu)

^ROZPAKOWANE PAźDZIERNIKóWKI 2008 NA NOWO ^

13/02/09 00:11:07

no tak, ale z podejściem czy sie stoi czy się leży zawsze kasa się należy. w tym kraju nie będzie nromalnie przez najbliższe 50 lat. ja będąc w tak rozpaczliwej sytuacji szukałabym nowej pracy, dodatkowych zleceń itp, no i na pewno mój mąż również by musiał zwiększyć ilość pracy. Zresztą wydaje mi się, że należy na takie "okazje" mieć jakieś oszczędności. Staram się mieć takie, że 3 miesiące mogę spokojnie nie rezygnując z dotychczasowego poziomu życia przetrwać. i owszem, pomoc socjalna powinna trafiać właśnie do takich ludzi, ktorzy nagle tracą pracę i zanim znajdą nową to jakoś trzeba żyć, ale uważam, że to nie powinna być pomoc finansowa, tylko np. bony na jedzenie, obiady w szkole dla dzieci, po prostu jakieś formy materialne a nie kasa., dlatego, bo jak już kasa leci bez roboty, to się pracy szukać nie chce. iwona - ale nie powinno być tak, że matka żeruje na państwie, państwo nie wymusza na swoich obywatelach posiadania potomstwa (przynajmniej na razie)Przeżeranie podatków na takich celach nie prowadzi do niczego dobrego. Uważam, że skoro się zakłada rodzinę i planuje dzieci i jest plan, że matka zostaje w domu, to OJCIEC powinien potrafić utrzymać swoją ferajnę. Oczywiście zdarzają się wypadki losowe, choroby itp. - i własnie w takich sytuacjach powinna być udzielana pomoc socjalna. A nie, że mają 10 dzieci, ona siedzi z nimi w domu, on pracuje na czarno i co miesiąc z opsu wyciągają ponad 2000zł tak naprawdę naszych pieniędzy, bo podatki płacimy.

^ROZPAKOWANE PAźDZIERNIKóWKI 2008 NA NOWO ^

12/02/09 23:47:41

chyba nie produkuje się dzieci po to, żeby rodzinne dostać czy tam inne świadczenia socjalne.