NAJBRZYDSZE IMIĘ! ;)

12/01/11 22:29:19

polskie dzieci...: karim, samir, allan, kevin. snobizm- wolę tomka, piotrka... dziwczynka...emilka..zdecydowanie NIE! Justyna- nie koniecznie :wink:

Czy są tu jakieś koniary????

23/08/10 23:44:48

Jestem i ja 8) obciach jak nie wiem co...nie odzywałam się 100 lat. Nie jężdzę...tyram, przechodzę doły egzystencjalne...przeprowadzam reformy życiowe... dziś znalazłam bryczesy...dużo za duże :oops: ale nie zgubię... do głowy zapukał koń i powiedział: "nie zapominaj o sobie..." W weekend mam "okrągłą rocznicę"...cały dzień spędzę z końmi- taki sobie prezent zrobię...

Jestem sama:((

26/04/10 22:49:35

MRITULA, przepraszam- 9 I 2 lata... Wiem, ze sama się trzymam w takim stanie rzeczy. Jesteście kochane Dziewczyny... Agacior z chęcią wydałabym na siebie i kilka tysięcy, gdybym tylko je miała :( Prawda jest taka, że rozstanie z mężem skutkuje tym, ze musiałam wynąjąć mieszkanie, a to pochłania prawie całą kasę jaką zarabiam, pracy rzucić nie mogę (mogłabym wtedy wrócić w rodzinne strony i żyć z Matką, która jest bardzo trudnym człowiekiem). Poza tym wynosząc się od podlej teściowej, miałam nadzieję, ze maż do nas dołączy, dodatkowo chciałam, żeby miał kontakt z synem...On ciągał mnie po kolei po sądach a ja jak głupia wciąż miałam nadzieję. Liczyłam się z tym, ze ich więź (pępowina) jest nie do rozerwania, ale miałam nadzieję na cud... Cały czas tylko czekałam, ludzie i wydarzenia śmigały mi tylko przed oczami, nic nie miało znaczenia :( Straciłam tak kupę czasu, nie wiem czy kiedykolwiek się wyleczę z tego człowieka, wciąż jestem na każde jego skinienie palca :( przychodził i odchodził, a ja nie potrafiłam być zła na niego. Wmawia mi wciąż, ze to wszystko moja wina (bo mamusi jego się nie podporządkowałam), ze prze ze mnie moja córka i nasz syn nie mają ojca w domu, ze przeze mnie jestem sama, ze przeze mnie wyję po nocach....wszystko przeze mnie :cry: Przeżywałam horror, jeszcze jak u nich mieszkałam trwała systematyczna nagonka na moja osobę- wszystko było źle :( nagrywali co mówię, notowali co robię, straszyli sądem (z resztą w sadzie się skończyło, ale tak mieli rację, ze sąd oddalił na mój wniosek, ich pozew rozwodowy) ... Boję się zrobić krok, zostawić dzieciaki, jak nie muszę i kolejnym powodem jest, to że zostanę oskarżona o zaniedbywanie dzieci...'Wiem, ze jego matce zależało na odebraniu mi Małego, bo nawet o tym opowiadała (o tym jak mi go zabiorą)

Jestem sama:((

26/04/10 20:28:37

Nie potrafię. Wszystko robię z nimi, w ich towarzystwie. Ból polega na tym, że tęsknię za czymś, czego mieć już nie będę- za moim mężem...Przez ten cały czas myślałam tylko o nim :( Z nim tak się nie czułam. Hobby? Nowe hobby? Na stare nie mam czasu (ani pieniędzy), jedyną rozrywką jaka sobie funduję, są wieczorne spacery (czasem, jak jeszcze mam siły). Gdy dzieci śpią, wychodzę i słuchając muzyki okrążam tą samą trasą część miasta. Starzy znajomi są daleko, wszędzie trzeba dojechać (i znów kasa :( , i znów czas...), z pewnością byłoby miło, ale taka kawa, to spore przedsięwzięcie...a może to tylko wymówka? Może oszukuję samą siebie? Może nie chcę nikogo widzieć? Może, może, może- tylko nie wiem o tym, bo już do końca ześwirowałam. Może jestem już skazana na samotność???

Jestem sama:((

25/04/10 21:54:42

Nie ma potrzeby zamykania...do "samych" i ja się zaliczam :( może odrobinę inaczej, ale... ciągle praca, dzieci, dom...wyrzuty sumienia proporcjonalnie wielkie do czasu poświęconego samej sobie...tylko praca, dzieci, dom. Mąż mnie (mówiąc brzydko) olał, nie ma go, uciekłam z dziećmi od teściów (bo tam mieszkaliśmy) a on został. Nie chce mnie :( Nas nie chce...W walce o męża, zapomniałam, że są inni ludzie- koleżanki, koledzy. Izolowałam się od innych niż "służbowe" kontaktów z ludźmi, tylko ON... Teraz już wiem, że przegrałam :? wszystko przegrałam, uchodzę za odludka...Wszystko fajnie jest, ale tylko do wyjścia z pracy, bo wiadomo, że lecę na złamanie karku do dzieci...imprezka? działeczka?w życiu...nie darowałabym sobie pójścia gdzieś bez dzieci, nie spędzania czasu z nimi jak mam wolne... Nie posiadam znajomych w postaci mam z dziećmi (w podobnym wieku) a jak posiadam, to tylko te "służbowe"... Nikogo nie mam :cry: