"Stycznióweczki 2009" :):)

13/06/09 12:30:47

Hejka. Mamy pół roczku :) :) :) jestesmy u moich rodzicow, wiec tylko na chwilke zagladam a tu co? Jakies prywatne forum>? Jak moge, to tez chce i poprosze o szczegoly na priv, bo czytam i czytam i jakos sie neio doczytalam, lae ze duzo naskrobalyscie, to moze mi umknelo :( Ewka spedzila dobrze dzien z tatusiem, zrobili zakupy, zjadla sloik zupki ! No i przekrecila sie dwa razy z placow na brzuszek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! szkoda,ze tego nie widzialam. M zostawil ja na macie zeby sie bawila, odwrocil na chwile a ty zaraz pisk. Patrzy, a Ewka na brzuchu, ale jej sie to nie spodobalo hihihihi Zmykamy, bo glupio rodzicow ignorowac a i Ewka juz piszczy, bo wlasnei sie obudzila. Werzak, no nie uciekaj od nas :):):)

"Stycznióweczki 2009" :):)

11/06/09 21:05:11

Halo Laseczki. Werzak- jak widzisz, mozesz na nas liczyc:):) duzo sie tu naczytalas i szacuneczek, ze wysluchalas i sie na nas nie zloscisz, bo czasem moze nie po twojejmysli odpisane. Klaudiuska- ja waze 72=73 kg, 161 wzrostu, ciuchy teraz to na 42. Przed ciaza wazylam jakies 65 kg, ale to bylo niedlugo po trudnych chwilach w naszym zyciu i spadku wagi 15 kg przez 3 miesiace. Masakra. Potrafilam przezyc dzien na kubku mleka i zapominalam, ze powinnam cos zjesc. Nalozyly sie klopoty w domu i natlok w pracy. Jakos tak samo wyszlo. Teraz jakos nie mam ochoty na diete. Ja tak strasznie lubie jesc i ciagle jestem glodna. Poniewaz mam troszke ciuchow z czasow, kiedy wazylam 75-78 kg, to mam w czym chodzic. Zanim sie dowiedzialam, ze jestem w ciazy krawcowa zdazyla mi pozwezac spodnie i spodnice i teraz kiszka, bo sie nei dopinam. Zostaly mi 3 pary, ktore zwezyla niezbyt duzo i jak odbieralam, to chciala jeszcze poprawic, ale ja juz wiedzialam, ze dzidzia bedzie i tak myslalam, ze pwenie na pozniej sie przyda, ze nie zwezyla tak dokladnie :0 :) :) hihihihi Jak czytam o waszych: 56 kg itd itp, to Laski, bez urazy, ale ja ostatni raz wazylam tyle jak mialam 17 lat!!!!!!! Przepraszam, ale jak z taka waga narzekacie, to troche mnie to drazni. Wiem, wiem, moja waga to moj styl zycia, ale jak to mowi moja tesciowa :( mam tendencje do tycia, zawsze bylam pulchnym dzieckiem. U mnie w domu jadlo sie tanio- co nie znaczy, ze zdrowo. Najlepiej duzo i jak najtaniej. Duzo maki, makaronów, ziemniaków..... Moja mama to nie moze patrzec, ze teraz ja i m jemy tylko lyzke ziemniakow na obiad a za to troche wiecej miesa i sorowek,, bo dla niej to powinien sie czlowiek napchac ziemniakami, zeby miesa za duzo nie chcial. wiadomo, malo kasy, dzieci duzo, to tak bylo. Stad z domu wyniesione nawyki ciezko zmienic, ale probujemy. Przeszlam swego czasu na sucharki, ale nie dalam rady. Wrocilam do chleba, ale takiego z ziarnami siemienia, slonecznika.... malo ziemniakow, mieso pieczone niz smazone. Uwielbiam surowke z marchewki ze smietana, cukrem i cytryną... normalnie wcinam do wszystkiego. Salatka gracka to moj przysmak, a sosik to tylko oliwa z oliwek, cukier, cytryna i bazylia. No i Ewka sie odzywa. Dzis spala 3 razy po pol godziny. Jak o 10:00 wyszlizmy z domu, tak wpadlismy na chwile sie przebrac i spacerowalismy do 15:00. Z tym, ze przerwa na kościół. Ewka zjadla moja zupke marchewkowa+ziemniak+ pietruszka, do ktorej przetarlam ugotowane żółtko i dodalam miarke Bebiko2. Oj mi samej smakowalo :):) Nie wiem, ile wszamala, moze jakies 60-70 ml. Potem owoce, jakies 60-70, okolo pol sloiczka, do tego wypila soczku Bobovity, ale nie za bardzo lubi, woli Bobofruita, tylko dzis nie mialam gdzie kupic, a wczoraj taki mialam zakrecony dzien w pracy, ze zapomnialam. Wykąpalismy ja juz o 17:00 a juz o 18:00 po cycuchu kimala i tak do teraz. Zdazylam zrobic pranie, spakowac walizke, bo jutro jedziemy do mojej mamy i mialam sie przespac, ale jak widac nie zdazylam. :) Wczoraj tak mi padla ze nie zdazylam jej wykapac, a teraz taka pogoda, ze zaraz sie pozaciera pod paszkami i musze uwazac. Jutro M zostaje caly dzien z Ewka sam. Pierwszy raz. Kurcze, wiem, ze bedzie przeklinal i sie wsciekal, jak go Ewka oplije, czy ja bedzie marudzila i az mnie skreca, bo jak on sie wscieka, to ona bardziej marudna. Probuje mu tlumaczyc, ze to tak dziala, ale on nie kuma i tylko ma mi za zle, ze Ewka sie przy mnie uspakaja. NO tak to odbieram, kiedy mowi, ze przy mnie to ona od razu przestaje plakac. Jemu sie wydaje, ze dziecko ma byc zawsze spokojne i usmiechniete, a ona jakos musi mu przekazac, ze jest glodna, ze jest zmeczona..... Ja wiem, ze on sam na siebie sie denerwuje, bo jest bezradny i zagubiony i nie wie, c zrobic, ale to sie na Ewce odbija i na mnie.... no slowem jestem poddenerwowane troche. Zostawilam ich samych wczoraj na 2 godziny i sukces o tyle, ze dal Ewce jogurcik i calkiem fajnie go zjadla, chociaz plakala, a pn nie mogl sie domyslic czego chce. No coz, akurat wtedy chciala do cycusia, wiec i tak by nie uspokoil, ale w ciagu dnia nie dostaje i juz sie do tego przyzwyczaila. Ladnie otwiera buzie, jak mowie do niej "am Ewka" hihihihihihihi. Plije i krzyczy :):):) super siedzi w wozku jak jest podparta oparciem i sie rozglada. Mam nadzieje, ze juz niedlugo bedzie sie obracac na brzuszek, bo jujz niewiele jej trzeba pomoc. Wygina sie tak bardzo na boki, ze tylko odrobine tylek jej przekrecam i juz jest na brzuszku. Ja Koziorożec, maż Wodnik. Mam brata Pannę- no coż, nie jest łatwy we współżycu z innymi, skłonności do depresji, myśli samobójcze, szczególnie jak wypije, lubi kłamać :( ma ogolnie moim zdaniem slaby charakter, slaby psychicznie. Zawodowo jednak dobrze sobie radzi i sie realizuje, choc od 3 lat probuje skonczyc studia i mu nie wychodzi. Wodnik- na przykladzie mojego m- bardzo skryty, trudny do rozmowy, troche leniwy-brak mu checi do dzialania, ale jak juz cos robi zawodowo, to dobrze. Malo domyslny, lubi blyszczec w towarzystwie, potrafi sie dogadac z wieloma ludzmi i na wiele tematow potrafi rozmawiac. Ma jednak swoj swiat i swoje mysli, ktorych nie umie formulowac. Koza- to ja- uparta, zla, jak idzie nie po mojej mysli, duzo od siebie wymagam, najwazniejsza dla mnei jest rodzina, dotrzymuje slowa, za to strasznei duzo gadam, jestem wybuchowa, no i niestety chyba zwiazane z wychowanie, bardzo niepewna swoich umiejetnosci. Mam z czego byc dumna- skonczylam studia za wlasne pieniadze, wesele sfinansowalismy sami, znalazlam prace, dobrze jestem oceniana w pracy i moj minus to ten brak pewnosci siebie, potrafie rysowac, malowac, haftowac, robic figurki z modeliny, sama ucze sie photoshopa, choc to trudny program, to daje sobie rade.... umiem gotowac, piec, wiercic dziury w scianie, rabac drzewo... nauczyłam sie jeździć samochodem, choć wydawalo mi sie to niemożliwe.... wiem, ze poradze sobie ze wszystkim, co mnie w zyciu spotka, a mimo to jakos sie czuje niepewnie, taka mniej zdolna niz inni, mniej inteligentna??? No coz, lata wmawiania, ze nie dorownam siostrze swoje zrobily. :( No i chcialam sie pochwalic, ze zaproponowane przeze mnie zmiany w dziale, zanim poszlam na zwolnienie lekarskie z powodu Ewki, zostaly nie tylko wprowadzone w moim dziale, ale wlasnie sa wprowadzane w calej fabryce. Jestem z siebei dumna, chociaz teraz juz nikt nie pamieta, ze to byly moje pomysly i ja je zapoczatkowalam z informatykami. :) mImo to, milo, ze moja praca nie poszla na marne:) [/u]

"Stycznióweczki 2009" :):)

10/06/09 21:33:59

Dzieki dziewczyny za komentarze do mojego ostatniego posta. Wiem, smutny. Klaudiuśka, Domi, Anka, Ninuś...- owszem, było smutno, było źle i czasem niebezpiecznie, ale staram sie bardziej pamietac te cudowne chwile, których było o niebo wiecej. To, ze tata zawsze dotrzymywał słowa (no chyba, ze wypił :( ) nie krzyczał z byle powodu, lubiłam jak mi włosy wycierał po kąpieli, bo mi ich nigdy nie potargał tak, jak mama; lubilam sie z nim uczyc, odrabiac z nim lekcje, bo mial zawsze duzo cierpliwosci i tlumaczyl do upadlego. Potrafil zarwac noc, zeby nam pomoc z fizyki, a zaraz potem wypic kawe i isc do pracy. W szkole mnei pytali, jakie skonczyl studia, ze mi tyle pomaga z fizyki, a on po zawodowce, tylko ma do tego glowe:) Wycieczki rowerowe, na ryby, nad jezioro, albo po prostu pojezdzic po okolicy. Uwielbialam ciuchy z tata kupowac, bo dobrze doradzil i liczyl sie z moim zdaniem, a mama nie. Pamietam wiele wspolnych wyjazdow, nawet daleko, tak spontanicznie, rano decyzja a w poludnie juz w drodze... mama pewnie go kocha wlasnie dzieki tym pieknym chwilom, a my tez, bo tego nas nauczyła. Nie wspominam dziecinstwa jako gehenny, ale raczej szczesliwie. Tak to juz jest, ze te zle rzeczy sie pamieta, ale zapomina emocje, jakie im towarzyszyly, dzieki temu nie bola juz tak, jak kiedys. Kazdy ma dwie twarze, tylko nie kazdy je pokazuje, niektorzy potrafia je ukryc, albo sami nie wiedza, ze je maja. Teraz mam meza, ktory tak jak pisze Klaudiuska- nie pije i nie bije :):):) ale ktory inaczej doprowadza mnie czasem do szalu. Tak to juz jest, swiat bylby za bardzo idealny. Ja tez mam swoje za skora i robie czasem dzikie awantury i mam ochote go pobic hihihi serio, az sie czasem boje skad u mnie tyle agresji. Im wiecej przezywam, im wiecej mam doswiadczenia tzw. zyciowego, im wiecej mi zycie w dupsko nakopalo, tym bardziej upewniam sie w tym, ze nic nie jest bialo-czarne i ciężko podejmowac radykalne decyzje. Nie zawsze mozna powiedziec: tak lub nie. Kiedys powiedzialam, ze jakby mnie maz zdradzil, to bym sie rozwiodla, dzis wiem, ze chyba bym takiej decyzji nie podjela, no chyba, zeby robil to notorycznie i nalogowo. Sama omal go nie zdradzilam, jeszcze jak bylismy para i wiem, ze czasem czlowiek moze sie bardzo, bardzo zagubic, jak czuje sie samotny. Kiedys mowilam, ze wywalilabym go z domu, jakby mnie uderzyl, a dzis, sama nie wiem, co bym zrobila. Kocham go i za to, ze nie jest idealny, bo z idealam ciezko zyc, ciezko chyba by sobie poradzic ze swiadomoscia, ze sie jest "gorszym" mniej idealnym... a tak, to kazde ma swoje wady i nie licytujemy sie, kto lepszy, a kto gorszy. Moja mama mowi, ze nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo. Wiem, ze czasem nie widac gdzie to dobro jest i jakim cudem to zlo sie obroci w cos dobrego, ale na wlasnej skorze sie przekonalam, ze mama ma racje. Dodatkowo, co nas nie zabije, to nas wzmocni i tez bardzo goraco w to wierze. NO i jeszcze jedna zasluchnieta madrosc. Zastanawialam sie, dlaczego dobrzy ludzie tak ciezko sa doswiadczani w zyciu i moja nauczycielka, ukochana Pani, powiedziala, ze Bog zsyla na ludzi tyle ile moga zniesc, ani odrobine wiecej. Wiec cokolwiek nas spotka, to Dziewczyny, damy rade, bo nic nie przerasta naszych mozliwosci i naszej sily. W koncy wykonujemy najciezsza robote Swiata- jestesmy matkami, dajemy zycie i jestesmy odpowiedzialne za wychowanie naszych dzieci bardziej, niz ojcowie. Ale nafilozofowalam, ale tak mnie naszlo na przemyslenia. Ewka-dzis bardzo byla marudna, nie chce spac, ciagle lapy w buzi. Nauczyla sie krzyczec ze smiechem i bawi sie swoim glosem. W wozku chce siedziec, nie chce spac... Zupke zjadla ladnie, prawie 180 ml!!!!! szok! do tego maluski jogurcik, jablko z biszkoptem, soczek Bobovita... cycem o 17:00 pogardziła :( no to potem m dal jej znowu jogurcik, bo ja musialam wrocic na godzine do pracy. O 20:00 jak sie przyssala w koncu, to zjadal ladnie z cyca i zasnela. Noce zaczynaja sie znowu normowac, czyli co 3 godziny pobudka na jedzenie. Mleka z butli nawet na spiocha nie chce, czeka na cyca. W piatek zostaje sama i szefowa musiala mi wszystko przekazac. Zawalona robota jestem. Od Poniedzialku rusza produkcja nowych telewizorow, a ja odpowiadam za dostepnosc komponentow, wiec wszystko z piatkowej dostawy musi byc na tip top przyjete do magazynu, a sa 3 duze dostawy a w systemie braki w danych. Szok! Nie przywyklam do takiej nieprofesjonalnosci. Od tygodnia, Ja pracownik dzialu zakupow tlumaczylam inzynierowi produktu!!!!! za ma dwa komponenty, ktore uzywa zamiennie, co znaczy uzywa ten, ktory akurat ma a nie ze tylko jeden i koniec. Jakos nie mogl zakumac. ja, Historyk z wyksztalcenia tlumaczyc inzynierowi jego dzialke!! Masakra. W poprzednim dziale jak inzynier powiedzial slowo, to mozna bylo ufac, bo rzetelnie sprawdzal i praca byla duzo latwiejsza. No, ale nie mozna miec za dobrze... Bedziemy szukali spacerowki dla Ewki, bo ta do kompletu, to niezbyt wygodna jak Ewka juz chce siedziec. jakies rady? Szukam z calkiem rozkladanym oparciem, przekladana raczka, skretnymi kolami, duza, obszerna buda rozkladana prawie az do nozek dziecka. Podoba mi sie Coneco Traffic, ale nie ma przekladanej raczki :( moze znacie cos podobnego i w podobnej cenie? http://www.allegro.pl/item652119161_swi ... lacja.html

"Stycznióweczki 2009" :):)

09/06/09 22:56:12

Werzak- ty wiesz najlepiej co zrobić, sama gdzieś głeboko wiesz, tylko musisz zebrac sie na odwagę. NIkt Ci nie powie, co zrobić, a jak bedzie próbował, to przeciez Twoje życie i życie Jasia. Nie jesteś SAMA! Widzisz, mój tata, choć go bardzo kocham, to nigdy mu nie zapomnę, jak bił mamę. BYł wtedy pijany, ale miał ogromną siłę. Baliśmy się strasznie. Nigdy tego nie zapomnę, chociaż jak był trzeźwy, to jest to najlepszy tata na świecie. Bicie się powtarzało za każdym razem, kiedy wypil. Nie ważne, co mama zrobiła czy nie zrobiła. Jak nie dała mu juść to lanie, jak dała ale źle spojrząła, to lanie, jak zrzędziła, to lanie, jak sie nie odzywala, to lanie... zawsze był powód, jak się napił. Jako dziecko nienawidziłam rodzinnych imprez, imienin, wesel, chrzcin, komunii. Wiadomo, co było potem. MOdliłam się, zeby się tak napił, zeby nie miał siły się awanturować. Z kazdej imprezy ciągnęłiśmy rodziców już w połowie do domu, zanim się tata upije. Nigdy sie nie udało. Diopiero jak bracia na tyle podrosli że pierwszy raz go powstrzymali, mieli może po 15 lat, to lanie zaczęło być coraz rzadsze, a teraz to już ojciec nie ma siły. Zastanawiałam sie, dlaczego mama z nim jest, bo przecież nie zaczął jej bić po 10 latach małżenstwa, tylko odkąd pamietam, a urodziłam się 2 lata po ich ślubie. Zastanawiam się,, dlaczego go nie zostawiła, zanim zafundowali sobie 5 dzieci, czyli nas. NIe wiem, jak myśli wtedy kobieta. Nie wiem, czy sie bała odejsc, roznie to na wsi jest? Miała pracę, miała ojca, miała gdzie uciec. Jak patrzę teraz na rodziców, po 30 latach małżeństwa, to tylko jedno mi przychodzi do głowy, ze mama go po prostu bardzo kochała i chociaż rozum jej mówił, że się nie zmieni, to serce miało cały czas nadzieję. Dzis też są dni i tygodnie koszmarne, aż się nie chce do domu dzwonić, ale sa i dni, kiedy rodzice zachowuja się jak małżeństwo na miodowym miesiącu. Nie zrozum mnie źle, mój tata ciężko pracuje jako stolarz od 14 roku życia. Nie miał lekko w zyciu, sam się wszystkiego dorabiał, nikt mu nigdy nie pomógł, a na dodatek dreczy go całe życie, że jest adoptowany, bo biologiczna matka go nie chciala, oddala tylko jego, a reszte rodzenstwa jakos wychowala. Cala nasza piatke wychowal i utrzymal z jednej, swojej pensji, bo mama byla z nami w domu. Z moim mężem, 1,5 roku temu bylismy na skraju rozwodu. Zrobił coś, o czym nie chcę pisać, ale rzutuje to na nasze całe życie i nigdy nie wyrzuce tego z pamięci. Nie skrzywdził mnie bezpośrednio, nie bił, ale wplatał sie w aferę, przez którą nawet jakbym chciała kiedyś adoptować dzecko, to nie ma mowy. Słowem, kiedy bałam się, ze jestem bezpłodna, kiedy myślałam o adopcji, to zafundował mi dodatkowe straszne nerwy i wątpliwości. dzis mamy córkę i jestesmy razem. W głowie zawsze zostanie pewna rezerwa i obawa, ale go kocham i chcę mu wierzyć. My kobiety jestesmy takie, że chcemy wierzyć, być kochane, wierzyć, ze jak przeprasza, to zaluje, ża jak obiecuje że nigdy wiecej, to słowa dotrzyma. Sama musisz ocenic, jak bardzo mąz jest dla WAS zagrozeniem, sama musisz podjąc decyzję i nawet jak będzie to trwało, to nigdy nie jest za późno na nowe życie. Moj tesciu rozszedl sie z pierwsza zona po 6 latach (moja tesciowa), z druga po 20 latach malzenstwa. Kazda z kobiet powiedziala tylko: szkoda, ze tak dlugo czekalam. Werzak- to tylko kilka przykladow z mojego zycia i kilka wyborow, jakie dokonaly znane mi kobiety. Kazda z nich jest na swoj sposob szczesliwa, kazda nauczyla sie zyc inaczej, chociaz kazda sie bala lub nadal czegos boi. Ja nie wiem, co bym zrobila, gdyby m mnie bil! Nie mam pojecia. Kazda decyzja, ktora radykalnie zmienia nasze zycie jest trudna. Cokolwiek zrobisz, a nawet jak nic nie zrobisz, to my i tak tu jestesmy dla ciebie!!!! Forum masz po to, zeby sie wygadac, zeby sie wyplakac.... Ja teraz o was czesciej opowiadam mężowi, niz o mich kolezankach w realu, a znam was przeciez tylko z neta. NIe przeczytalam wszystkiego, co naskrobalyscie, wiec od razy sorki, ze nie odpisuje wszystkim. Ewka znowu plula.....

"Stycznióweczki 2009" :):)

08/06/09 19:09:17

minia, no ot mnie pocieszyłaś:) dzięki dziewczyny za wasze przemyślenia. Ewka- nauczyła się pluć i dziś pluje na potęgę. M chodzi z nia na rękach i cieszy się jak dziecko, ze Ewka pluje na odległość, ze to juz nei tylko ściekanie po brodzie. Nianię dziś zapluła zupką, potem siebie upaskudziła, a teraz gada dos iebie i pluje co chwila. Smieszna jest :) W cyckach mleko mi wrocilo, bo juz bylo pustawo, a dzis pieknie nabrzmialy i Ewka miala po pracy co ciagnac. lecialo, az sie krztusila. U nas tak zimno, ze dzis kąpanie Ewki odpada. NIe ma czym nagrzac mieszkania :( nic sie jej nie stanie, jak jej nie wykąpie, a nie chce jej przeziebic. No i znowu sie włączyła syrena, zmykam babeczki.