Kędzierzyn-Koźle i okolice.Jest ktoś???

05/08/08 11:38:42

Jakoś, korzystając z maleńkiej chwilki spokoju postanowiłam przypomnieć wsztskim ciężarnym foremkom, by nie bały się porodu. Może to czcze gadanie, ale myślę, że moje luzackie podejście bardzo mi pomogło. Bolało, oczywiście, ale jakoś komletnie ten ból nie utkwił mi w pamięci, a miałam kroplówkę z oksytocyną i poród wywoływany, a to ponoć boli bardziej, niż naturalny. Rodziłam w kozielskim szpitalu, ale wcześniej spędziłam 5 dni na oddziale patologii ciąży. Nie mogę narzekać na opiekę. A sam poród? Cóż. O 8 podłączyli mi kroplówkę z oksytocyną, o godzinie 10.00 zaczęły się takie już mocne skurcze, ale był przy mnie mój Adam, choć wcześniej oboje zarzekaliśmy się, że nie będzie go przy porodzie. Był i okazał się niezwykle potrzebny...Przytulał, wycierał pot z czoła, opowiadał kawały, a potem poszedł z lekarzem, jak już mały był na świecie i doglądał go...jakoś potrafiłam się wyluzować dzięki temu, bo wiedziałam, że ma nad wszystkim kontrolę. Bóle parte rozpoczęły się jakoś tak 30 minut przed samym finałem, ale również nie były potworne...Bolało, ale miałam świadomość, że za chwilę się zobaczymy. Nie bałam się ani minuty. Wiedziałam, że jestem w dobrych rękach, cieszyłam się, że nie muszę mieć cesarki(choć początkowo ze względu na holestazę mówili, że będą kroić) i bezgranicznie ufałam położnej. P. Agata potrafiła zmobilizować mnie do dobrej współpracy, słuchałam jej i robiłam to, o co prosiła...Opłaciło się. Cały poród zakończył się o 13.35. Acha jeszcze fakty: Urodziłam 13.05 o 13.35, mały mierzył 57 cm. i miał 3770. A teraz juz ma 68 cm i waży 7290 - cały czas na cycku.

Kędzierzyn-Koźle i okolice.Jest ktoś???

07/05/08 17:15:43

No i wyszła mi Cholestaza - wyniki niezbyt dobre, jutro rano mam zgłosic sie na oddział...Termin mam na poniedziałek i zastanawiam się, co dalej, czy będą mi poród wywoływać, czy robić cesarkę, czy czekac do tego poniedziałku, jestem przerazona, bo to moja pierwsza w zyciu wizyta w szpitalu...Ratujcie

Kędzierzyn-Koźle i okolice.Jest ktoś???

06/05/08 08:10:43

Unmonday....Zleci, zleci, mi cała ciąża strzeliła "jak z bicza trzasnął" - teraz juz odliczam dni i czekam z niecierpliwością i łagodną obawą(ale łagodną). Też bym chciała już przytulić maluszka....Pozdrawiam

Kędzierzyn-Koźle i okolice.Jest ktoś???

05/05/08 09:07:12

Co to jest końcówka ciąży? To taki czas, kiedy delikatnie rzecz ujmując masz już wszystkiego dość, najczęściej jesteśmy już wtedy w domu i najczęściej mamy już wszystko przygotowane do narodzin maleństwa. Ja przynajmniej już mam. W pokoju czeka nowa komoda, a w niej wyprane i wyprasowane maleńkie śpioszki, kaftaniki, pajacyki, body, skarpeteczki, czapeczki i inne ciuszki, których nazw jeszcze po prostu nie znam. To dziwny czas, kiedy sprzątanie staje się twoją obsesją, choć wcześniej myłaś podłogę w kuchni tylko wtedy, gdy kotu już się do niej łapki przyklejały. To wreszcie czas, kiedy każdy dzień witasz opisem daty w kalendarzu i porannym stwierdzeniem: „szkoda, że nie dziś w nocy”, lub „jak to dobrze, że to nie dziś w nocy, bo muszę jeszcze zrobić tyle rzeczy”. To czas, kiedy drażni cię, że ktoś może mieć ważniejsze sprawy na głowie, niż twój poród( np. szef), a z drugiej strony masz już dość telefonów rodziny i znajomych rozpoczynających się od stwierdzenia: i co? Jak tam? Bardzo jesteś gruba? Czy: na ile masz już rozwarcie?(dobre, nie) Aktywność fizyczna... W moim, osobistym przypadku nie jest z nią tak źle, choć nie ukrywam, że trochę mi się przytyło...Nie bolą mnie nogi, ani kręgosłup, ale mam strasznie zachwianą równowagę, nie idę, a sunę(jak czołg), gorzej jest ze snem. Nie mogę spać, bo wszystko mi przeszkadza. Ciasne łóżko(140*200), chrapiący mąż, nieumiejętność znalezienia odpowiedniej pozycji, dziwne myśli, które przychodzą zwykle około 22.00-1.00, sikanie(praktycznie co godzinę), wstawanie z łóżka...A najśmieszniej jest, gdy wypuszczę się na miasto to wszyscy patrzą na mnie tak, jakbym już co najmniej zaczęła rodzić na głównej, kozielskiej ulicy...Meczą mnie też komentarze typu: ja na twoim miejscu to już bym poszła do szpitala, albo ja na twoim miejscu nie wstawałabym już z łóżka Stan psychiczny Tak średnio. Patrzy z lustra gruba baba, wiem, że to mało ważne, że najważniejszy jest Iwek, ale jakoś to na mnie siada. Ciągła obserwacja swojego ciała i pytania? Czy na pewno lekarze dobrze wyliczyli mi termin(12.05), a jeśli coś jest nie tak? Dlaczego nie mam charakterystycznego pobolewania w dole brzucha? Dlaczego on nie opadł tak do końca? W końcu ciągłe wsłuchiwanie się w ruchy i obsesyjne ich liczenie, a mój szkrab lubi zaszaleć( jak mama), a nad ranem(jak tata) śpi w najlepsze, no i mama-histeryczka budzi go sprawdzając, czy mały się rusza. Wczoraj mieliśmy taką akcję. Obudziłam się o 4.00 rano, i stwierdziłam, że Iwek się nie rusza...Obudziłam Adama i zaczęliśmy go szturchać, ok. 30 min. I nic. W końcu Adam wymyślił, że mały pewnie śpi w ten deszczowy poranek i zrobił mi słabiutką kawę z mlekiem – dopiero po kawie nasz mały raczył się obudzić i kopał jak szalony już przez resztę dnia(obłęd)...Acha są też myśli typu: jak my sobie damy radę z noworodkiem(będziemy sami, bo ani moja ciocia nie przyjedzie do nas, ani teściowa, bo jest dzięki Bogu za granicą, ani nasza gospodyni u której mieszkamy, bo też wyjeżdża) i jak to ogólnie będzie...No i oczywiście poród – krwawa walka(kobieta-gladiator) na szpitalnej sali w otoczeniu nieżyczliwych lekarzy i położnych pozbawiona intymności i bezbronna(to nie moja opinia, ale niektórzy znajomi rysują przede mną takie wizje) Nie wiem, jak to wszystko wytrzymam i kiedy urodzę, ale jakoś się trzymam jeszcze, trzymajcie kciuki za mnie i za Iwka i oczywiście za Adama, by mnie nie „zabił” w tych ostatnich dniach...Stwierdziłam, że może jak do jutra nic się nie rozstrzygnie to pójdę jeszcze raz do mojej ginekolożki pogadać i sprawdzić, czy jest ok., a potem się już nie boję i rodzę....PRZECIEŻ KOBIETY OD POKOLEN RODZĄ DZIECI...

Kędzierzyn-Koźle i okolice.Jest ktoś???

30/04/08 11:44:23

Jacha! No nie przesadzaj...Ja tez mam ostatnio kryzysy. Jestem gruba, brzydka, mam zapalenie krtani i muszę brać jakies świnstwo, mały się wierci i na razie nie chce wychodzić...A mnie ostatnio stresuje, że nie będę umiała przec....(ponoć każda kobieta to potrafi, ale ja się boję, że nie podołam temu zadaniu)....Im bliżej porodu - tym więcej wątpliwości - buziaki