Po stracie - na razie się nie staramy

07/04/09 08:06:38

Czesc Kobity :lol: Właściwie to nie mam nic ciekawego do napisania :( Dzień świstaka i tyle u mnie. Dopadła mnie max dolina, wczoraj zobaczyłam jak ktos z dawnych znajomych sie stoczył na dno ( szkoła średnia) Ktos z dobrego domu(ojciec radny), raz osiągnoł dno, wylądował w Monarze, potem ułożył sobie życie, a wczoraj nawalonego jak meserszmit zbierała go straż miejska z menelskiego lasku tuż koło mojego bloku. Ciekawe czy tym razem osiągnoł "swoje dno" i postanowi cos z tym zrobic i spróbowac jeszcze raz zawalczyc z zyciem? Po tym co zobaczyłam, dziękuję losowi, bądz Aniołowi Stróżowi ( czyli Mamusia i Synek w tej roli), ze jakos nie dali mi po tym wszystkim się stoczyc na samo dno. Galeria nie zrobiona, moze uda się następnym razem?

Po stracie - na razie się nie staramy

06/04/09 08:52:05

bebla wiosna za oknem nie czas na choroby. Choc wiosna mnie juz tak nie cieszy jak kiedys. Jak zwykle rano chwila czasu na neta, potem w gary, sprzatanie, psy , zakupy- dzien jak co dzien. Moze jutro uda mi się troche galerie rozruszac? Najgorsza rzecz to te pieprzone świeta, nigdy mnie nie bawiły ( moze jako 7-letnie dziecko) od czasu wieku nastoletniego z róznych powodów zaczełam je nienawidzic i tak mi zostało. Od wczoraj jestem jak chmura gradowa mam jak to któras z Was okresliła ( sory za niepamiec, ale bardzo mi się zwrot spodobał) cholerne potwierdzenie kobiecosci. Ciagle mam dola jak pomysle, o meza siostrze, ona ma zdrowe dziecko a ja pomnik na cmentarzu :cry: Ostatnio nie wiem co się ze mną dzieje, ale kupuję ciuszki dziecięce , a planów na dzis brak ( stwierdzam samokrytycznie, ze jestem ninormalna) Kupuję i gromadze, choc z pieniedzmi nie jest u nas teraz najlepiej, bo lada chwila czeka nas kredyt, a wtedy trzeba bedzie zaciskac pasa na maksa, bo budowa nas pochłonie majątek. Czuje się fatalnie wokoło mnie jakis marazm, nic sie nie dzieje, kazdy dzieje, kazdy dzien podobny do poprzedniego - jak dzien swistaka

Po stracie - na razie się nie staramy

05/04/09 07:58:27

Bebla psychodel to psychiatra :) Mogę u niej wszystko wypluc i wiem, ze ona mnie rozumie, nie dlatego, ze jej płace, ale sama to przeszła. Spoko babka, koło 40, tez straciła dziecko, ale nie tylko dziecko bo i macice, wiec nie ma szans na kolejne :cry: było to w 2002 i mówi, ze w trudnych chwilach wraca to do niej jak bumerang, niestety. Z prochów jem Mobemid(jak to psychiatra okresliła działa troche jak amfa) ja nigdy amfy nie próbowałam, wiec nie mam porównania i zolpica na spanie. Psychiatra + leki i jest w miare, choc nie bedzie nigdy rózowo. Kobity ja też nie cierpię kaktusów, ale mam jednego ( posag męza) i żal mi go wypierniczyc, bo tak ładnie kwitnie. Wydaje mi się, ze kazdy kwitnie, warunek musi byc kilkuletni i stac na powietrzu na balkonie od kwietnia na słoncu.Mojemu po odstaniu na balkonie na kwitnienie tak się zbiera po ok 3 miesiącach. W tamtym roku mu wczesniej odwaliło zakwitł na planowany dzien porodu mojego Syna czyli 17 lipiec, a Syn urodził zmarł i się urodził ( niestety w takiej kolejnosci) 7 czerwca. Zbliza się ta data a ja juz dostaje swira. Kathia super, czekamy na potwierdzenie speca, ze to nic groznego. Wczoraj tez odstawiłam leki i zrobiłam wieczór piwny

Po stracie - na razie się nie staramy

03/04/09 08:16:42

kathia tajemnica jest taka + kaktus musi miec kilka lat i trzeba go wystawic na ostre slonce, jak temperatura nocna bedzie spadac do maks 3, czyli juz na dniach i zostawic go na cale lato. U mnie stoi na balkonie od kwietnia, maja, do pazdziernika , listopada, niestety, wiekszosc kaktusow, ma kwiat jednej nocy i potem opada, ale pewnie dlatego tak oko cieszy. wczoraj bylam na wizycie u psychodela i dzien mi wypadl. landrzneczka ja tez mam juz od paru dni ten gorszy dzien :cry: i dlatego rzucam sie dzisiaj w wir porzadkow domowych, aby nie myslec, zabieram sie za mycie okien, moze i do bebly podskocze, jak sie dobrze rozpedze_ :P

Po stracie - na razie się nie staramy

01/04/09 08:11:12

Dzięki kobiety za dokształcanie korespondencyjne :wink: Opisana wizyta u gina to masakra, a niedelikatosc w naszej służbie zdrowia to niestety standard. Widzę, ze wiekszosc nas po doswiadczeniach zrobiła się zgorzkniała, ja niestety mam to samo. Coraz czesciej myslę o dziecku, o ciąży i coraz bardziej się boję! Zadaję sobie pytania czy jak się zdecyduję, czy dam radę, czy dziecko urodzi się żywe, czy zdrowe, czy uda mi się zajsc w ciąże? To co mnie trzyma przy życiu to moje psy na dzien dzisiejszy. Plany na przyszłosc niby mam ( plan jest taki, ze wszystko będzie już tylko dobrze, ale z tymi planami to jest tak , jak mawiała moja Mamcia "dziecko ty nic nie planuj, bo i tak g... wychodzi z tych planów", niestety u mnie co nie zaplanuje to i tak doopa Ogolnie tak jak bebla mam doł, słonce sprawiło, ze wylęgło to tałatajstwo na ulice, do lasu i szczesliwe z wypietym cycem pcha wózek , a mnie z zalu i zazdrosci trafia, a takich obrazków bedzie coraz wiecej