*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

09/05/10 09:19:38

Cześć grudnióweczki tak jak się spodziewałam weekend nie jest dobrym czasem na zaglądanie tutaj. Czytam że dzieciaczki trochę chorują i dużo broją. Dzieciaczkom życzę dużo zdrówka a mamom anielskiej cierpliwości. U nas powolutku do przodu. Jasiu uczy się nowych rzeczy i coraz lepiej rozumie świat ale jeszcze kawał drogi przed nami. Za to od czasu choroby zaczął całkiem ładnie jeść i jakiś czas tamu ostatecznie przekonał się do poruszania się w pionie. Jasiu jest raczej grzecznym chłopczykiem i jak się ostatnio okazało uwielbia wprost podróże i poznawanie nowych ludzi. Spróbuję zajrzeć do was w bardziej "grudniówkowej" porze.

*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

21/03/10 10:06:07

niunia, bogu ducha winną marzannę lepiej zostawić w spokoju :wink: a deszcz to i tak lepiej niż śnieg. jakby mi tu jakiś śnieg odważył się napadać to mu naubliżam. moje dziecię nie radzi sobie ze świeżo odzyskaną energią życiową i budzi się ciemną nocą z chęcią robienia czegoś. szkoda tylko że nie umie powiedzieć czego tak strasznie potrzebuje o 4.15. A teraz padł. I ja chyba też dołączę do tego pochrapywania. niuniaczku odezwę się później.

*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

21/03/10 09:28:04

Dziewczyny gdzie wy??? Wpadłam podzielić się wspaniałą nowiną: moje dziecko wróciło ze swojej daleeeeeekiej podróży :) Tydzień temu zaczęło się pierwszy raz od kilku tygodni uśmiechać. A dzisiaj już drugi dzień w którym mam znów swojego wesołego, ruchliwego jak fryga syneczka :) Kurka, ja już zapomniałam, jakim wulkanem energii jest Jaś. Teraz powolutku będziemy pracować nad odzyskiwaniem umiejętności utraconych podczas tego czarnego, smutnego miesiąca. A potem ruszamy znów ze stymulacją rozwoju. Mam tylko nadzieję że dolne piątki przestana się wydurniać i zostaną tam gdzie są. Najlepiej na najbliższe pół roku. Dość już bólu i łez. Idzie wiosna. A co!!!!

*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

11/03/10 15:58:40

dziewczynki szmer w płucach wzmożony, ale jak to pani dr ujęła - albo coś się działo i już przestało, albo coś się może zacznie. Na razie nie ma potrzeby dawać leków. Zdziwiona była że Jasiowi kazali po wyjściu ze szpitala kończyć antybiotyk formą doustną a nie domięśniowa, bo przy tym wstrętnym choróbsku nie powinno się tego robić. Antybiotyk=jałowość buzi=zerowa odporność=podłoże dla plesniawek jak tralala=potencjalne zapalenie. No i weź tu człowieku bądź mądry. Brrrr. A jelitka niestety z trzech stron zaatakowane jak wcześniej mówił inny lekarz: stan zapalny, wirus i ząbki. A i jeszcze dodała że Jasiu na pewno przez jelita i ząbki teraz cierpi biedaczek :( i że ta cholera co go dopadła to była jedna z najbardziej nieprzyjemnych chorób wieku dziecięcego. Ogólnie, nie licząc tego co już wiedziałam (że Jasiu musi się czuć wyjątkowo niewyraźnie) wieści są dobre. Nic nowego się nie dzieje. Teraz trzeba obserwować i czekać. Byle do wiosny? (oby ta wiosna szybko nadeszła). To ja teraz idę korzystać z Jasiowej drzemki i poodpoczywać z gazetą przed nosem. Do przeczytania. A Kika wracaj kochana.

*GRUDNIÓWECZKI 2008* (2)

11/03/10 13:21:49

dziękuję dziewczynki za dobre słowo :) i ja też bym sobie popatrzyła, ale mój profil na n-k dawno pajęczyną zarósł i zdjęć aktualnych brak. justyś, pozwolisz że cię wyśledzę i wyślę zaproszenie? alamko ja wysłałam.